Podróże uzdrawiające we śnie i nie tylko. Wilk. Cz. I

Na szczycie góry stoję oddając się całkowicie magii zorzy polarnej. Tak udaje się w Krainę Snu ku uzdrawiającym podróżom. 01.12.2014

góra , zima, zielona zorza polarna, człowiek
Zdjęcie z internetu

Słowa napisałam przed snem i oto moja podróż we śnie z 1 na 2 grudnia 2014.

Jestem sobie w mojej szkole gdzie uczyłam się zawody szlifierza szkła ( na kryształach- szkło kryształowe-  szlifowałam wzorki ). Ale nie mogłam wejść tam gdzie były warsztaty, widziałam za to nauczycieli kierowników działów zawodów ale tylko z nimi mogłam rozmawiać Więc czego szukam pytam siebie?. Poszłam więc na prawo gdzie były zajęcia, było tam też liceum plastyczne. Szukałam kogoś i szukałam i znalazł się młody mężczyzna w czapce jak z innego kraju- Peru albo Himalaje- w każdym bądź razie góry z tajemnicami i magią. Siedzieliśmy w kafejce pośród młodzieży. Lecz nie pamiętam o czym rozmawialiśmy, nie czułam że to miałam zrobić, więc co pytam siebie?. Nagle wyszłam na balkonik, bo psy biegały ale po co to widzę pytam siebie?I  dalej czułam że to nie to jeszcze co mam znaleźć. Az ujrzałam biegnące przecudnej urody najpiękniejsze na świecie cztery wilki , takich nie widziałam nigdy. Aż mi dech zaprało z wrażenia we śnie, poczułam że to jest to, że za tym mam podążyć. WATAHA usłyszałam, Wataha i zadrżałam bo słowo to jak dzwon zabiło we mnie a ten bieg w jedności wielkich wilków o błękitnawo- biało- srebrnym futrze był zgrany, pełen gracji i siły. I kiedy przebiegły pode mnę i zniknęły przypomniałam sobie o moim dziecku, że ono sobie gdzieś poszło tak samo. Poczułam że mam je odnaleźć, poczułam jak matka również obawę że dziecko tak samo hasa po mieście gdzie wbiegły wilki, wszak psy dawały większe bezpieczeństwo myślałam. Przerwałam rozmowę i wyszłam, wiem że ten mężczyzna i inni ludzie pomagali mi szukać dziecka mego. Ale ja poszłam sama i kiedy tylko znalazłam się na ulicy ciemnej pojawiły się światełka, takie lampiony pełne ciepła i miodowej barwy. Poczułam w tym świetle obecność czegoś znanego mi, pięknego i pełnego miłości. Szłam sobie uliczkami spokojnie szukając dziecka, lecz z każdym krokiem miałam coraz większą pewność że jest bezpieczne w domu. Im bliżej domu tym było jaśniej, bo światło dnia rozpraszało mrok aż zniknął. I zobaczyłam w domu dziecko, syna otoczonego kochającą rodziną.  Siedział pod hmmm szklarnią z folii ale się zdziwiłam że to nie przypomina szklarni, miał dwie warstwy czegoś żywego, biało- przeźroczystego.

Sen wprowadził mnie w ciekawy nastrój, więc koło południa wyruszyłam do lasu gdyż słońce tak pięknie świeciło. Tam zdarzyła mi się inna podróż niezwykła – opiszę ją następnym razem, bo wszystko się łączy, ale zyskałam też głębsze wejrzenie w sen. End 🙂

wilk, magi. w niebie wilk z gwiazdą , gwioezdny nocny wilk i wilk biały

Przemyślenia ze spaceru:

Ja poszukująca czegoś w szkole… mężczyzna pomyślałam że był moim mężczyzną, moją drugą połową z którą teraz dopiero się zaprzyjaźniam. Jak cudownie jest odnaleźć zagubioną część siebie, swój pierwiastek męski w tak doskonałym wydaniu. Ofiarował mi obecność i wsparcie we śnie bo moja kobiecość ofiarowała mu wcześniej szansę na miłość, pojednanie i przebudzenie do wspólnej drogi w Jedni we mnie. Ale nie chciał skupiać mej uwago na sobie za co jestem mu wdzięczna, za jego obecność i że mogłam go ujrzeć we śnie. Zakochałam się w sobie na nowo :).

Wilki nieujarzmione cząstki mnie, wolne i biegnące w jedności. Cztery, moje cztery części męskości ( związane z byciem hermafrodytą w tym życiu w postaci takiej, że mam ciało kobiety i narządy kobiece a moja męskość jest w 4 mężczyznach. Dokonałam w tym życiu rozwiązania pra-umowy dusz że przestaję się rodzić jako hermafrodyta, dokonałam w ten sposób powtórnych narodzin swego życia. Uwolniłam od wielu wzorców, naprawdę od wiosny to był bardzo intensywny czas umierania starego Umrzeć dla Świata. Narodzić się dla Siebie, przez letnie przygotowanie do narodzin aż po jesień gdzie stało się- narodziłam się przy okazji ucząc się jak Naradzać to życie codzienne w sobie, może z czasem pomogę innym. Nauka czyni mistrza , szczególnie ta w życiu codziennym 🙂 ). Wataha- grupa wilków działająca razem, rodzina. Więc Wilki to rodzina , chciały mi zwróć uwagę na rodzinę. Wilki znają drogę domu, to mi chciały powiedzieć, żebym zaufała sobie. Przebiegły pode mną jakby biegły od dołu do góry czyli w moim pionie, pomagały się wznieść z całą swą nieujarzmioną mocą, dzikością ale mądrością i miłością. Wilki mi były w głowie odkąd zobaczyłam obraz Moniki, przypomniała mi o pragnieniu namalowania wilka z wzorkami.

To prawda nagle sobie przypomniałam o dziecku, poczułam niepokój- pewnie moje małe ja się odezwało przy okazji ale dobrze. Warto się przyglądać ograniczającym wzorcom żeby je zmieniać, bez tego ani rusz. Wyszłam z hałasu kawiarni i zastałam ciszę w ciemnościach. Bo czasem trzeba wyjść z chaosu, zostać samemu ze sobą i przejść kawałek drogi w tej ciszy ze sobą by wszystko się poukładało, odosobnienie od impulsów świata, od wrażeń, przygód, nowości. Taka cisza w wędrowaniu ku swemu wnętrzu,  odnajdywanie drogi do domu swego, do jądra swej duszy. Czułam obecność pomocnych dusz ale to nie zakłócało mej ciszy. W niej ujrzałam miodowe światełka- uważam że to jest kolor świadomości. Więc cokolwiek robiłam robiłam to świadomie, to budziło ciepło w sercu i rozpalało mój solarny ogień aż noc przemieniłam w dzień. I wtedy w jasności dnia ujrzałam moje dziecko. Chłopczyk otoczony był światłem białym , jakby miał dwie warstwy ale to wyglądało jak żywa energia, była biała i przeźroczysta , piękna luminescencja ( promieniowanie cieplne ), sonoluminescencja ( wywołana dźwiękiem ) – tak usłyszałam. Chłopiec środku otoczony  w światłem mej Duszy a ją okrywała większa warstwa Ducha. Zrozumiałam że ten chłopiec był moim nauczycielem a ja jego uczniem kiedy spojrzał w jego oczy pełne spokoju i pewności i dojrzałości:

Wesołe iskierki mówiły, ja zawsze jestem bezpieczny a Ty zawsze ufaj że tak jest. Miej ufność we własne przeczucia, w swe własne prowadzenie. Już poznałaś drogę do swego domu, do samego centrum swego istnienia więc miej odwagę podążać nowymi drogami z lekkością nieujarzmionych wilków płynących niemal w powietrzu, wolnych, niezależnych ale potrafiących żyć w rodzinie na ziemi, szanując stare lecz z Duchem podążać ku Nowemu we wszystkim ufając Duchowi.”

Oczywiście zawsze sny czy wizje mają swoje większe znaczenie pojmowanie przychodzi z czasem, z życia doświadczeniami zapisanymi w takim śnie. Podzieliłam się tym bo być może ktoś odnajdzie wskazówkę, kogoś podniesie to na duchu, kogoś wesprze. To jest moja prawda której doświadczam, która staram się pojąć sercem które słucha co szepce umysł ten boski.

dziecko, trzecie oko. kosmos, Ariana Sha

Zapisz

4 uwagi do wpisu “Podróże uzdrawiające we śnie i nie tylko. Wilk. Cz. I

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s