Wędrowanie Sylwestrowe.Fotorelacja

ana-swiatynia-wang-04823
Świątynia Wang za plecami. Początek podróży w górę dlatego mam uśmiech taki ładny )

W ostatnim dniu starego roku poszłam z Tomkiem w góry. To był dla mnie osobiście wyczyn, no prawie ponad moje siły. Jednak dotarłam na 1400 m n.p.m. i byłam szczęśliwa, to był mój Mount Everest. Szczęśliwa byłam, że mogłam zjechać do Karpacza kolejką, zdążyliśmy przed zamknięciem. Sam szczyt, ostatnie 200 m czyi tak około 2 km zdobył Tomek, nie byłam w stanie zdobyć oblodzonego szczytu przed zmrokiem. Czasem trzeba odpuścić dla zdrowia, wystarczyło mi to, co już przeszłam. Cała droga w słońcu, coś pięknego, wspaniałe mroźne powietrze. A widoki były wspaniałe, nie mogłam się nie zachwycać krajobrazami w dali i małymi cudami ze śniegu. Cały tydzień odpoczywałam obolała ale warto było i latem być może znowu się tu pojawię. Śnieżkę oglądałam całe lata z okna, z oddali. W młodości chadzałam sobie tutaj samotnie szlakami. Teraz chadzam nie sama i to jest bardzo przyjemne. Tak pożegnałam 2016 rok, taki był dla mnie, wymagający wielkiego wysiłku duchowego i fizycznego. W Nowy Rok jechałam do domu, taki będzie Powrotem do Domu w sensie duchowym i fizycznie dla mnie.

Moje wędrowanie uchwycone przez Tomka

Lodowy potoczek i kryształkowe cuda ze śniegu

 

 

Widoki ze szlaku na Polską stronę i widać też Strzechę Akademicką

Śnieżka piękna i widoki niej na Czeska stronę, która zniknęła w chmurach

 

Zapisz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s