Mały wypadzik Łysica

Łysica w Górach Świętokrzyskich  to najwyższy szczyt tych gór. U jej podnóża jest miejscowość Św. Katarzyna a tuż przy szlaku stoi klasztor, który udostępnia miejsce i można zaparkować auto, płatność przy klasztorze do puszeczki ( co łaska) więc trzeba zjechać kawalątek, zapłaciliśmy.  Początek drogi wita źródełkiem i kapliczką drewnianą. Droga wije się na początku w miarę gładko lecz szybko przechodzi w kamienną drogę przeszkód, dałam radę się wdrapać mimo tuszy ( chodzenie z kijkami poprawia kondycję). (04.11)

 

Las jest piękny a jego zapach niósł się z nami cały czas, zapach jesieni i jodeł, a aura była szczególna bo mżawka i mgły dodawały temu wszystkiemu intrygujący wygląd, atmosfera pełna tajemniczości, nieodgadnioności. przedziwności, niezbadaności. Można rzecz oddawała pogoda również mój stan ducha.  Las jodłowo-bukowy jest przepiękny, zachwyciłam się nim niesamowicie, będę wracać w te góry systematycznie z wielu powodów, jednym z nich jest również to, że kochał te góry mój nieżyjący już wujek, łączył nas artyzm.

 

Liście na drzewach żółte jak słońce były nadzieją w ten deszczowy dzień, na gałęziach skraplała się woda z mżawki i wszędobylskiej mgły, na mnie też 🙂  Wszędobylscy byli tez ludzie, pełno ich schodziło wchodziło na górę, wbiegało i nawet na szczycie pojawili się rowerzyści. Wiele osób nas wymijało bo jednak potrzebowałam nieco więcej czasu na wejście na szczyt z przystankami, idąc powoli mogłam poczuć las, pozbierać wielowarstwowe odczucia w sobie a teraz je odpamiętywać.

 

U korzeni, blisko ziemi cuda można odkryć, poczuć ziemi serca bicie i w pajęczynach krople kryształów odkryć, rzeźbą korzeni się zachwycić, barwą dywanu z liści oczy nacieszyć. Wiele też było poruszone we mnie, dużo tematów szczególnie w splocie, obecność żółtych liści była znakiem szczególnym, pajęczyny, wiedziałam że to był ważny wyjazd w góry.

 

Na szczycie skały, gołoborza przypomniały mi maleńką górkę, wulkan wygasły w Sudetach Ostrzyca. Ciemne i mokre były, mgła ścieliła przestrzeń cały czas, dawała szansę być w sobie i tego dnia nie wybiegać zbyt daleko od siebie. Wiem że z północnej strony Łysicy wybija wiele źródełek, na początku drogi też było źródełko. Woda mocno kojarzy mi się z kobiecością a w okrągłej studni księżyc może się przeglądać i budzić w kobiecie intuicję, wiedzę wiedźm. Na szczycie przez chwilę stałam oddychając, będąc w ciszy mogłam poczuć kojący dotyk góry. Potem zrobiłam zdjęcie kamieni i dwóm brzozom, które wyglądają jakby tańczyły, taniec jest taki kobiecy, gałązki wyglądają jakby się czule dotykały, obejmowały, gdyby były liście nie było by to tak widoczne. Cieszę się że moja pierwsza wizyta w Górach Świętokrzyskich odbyła się od wizyty na tej „kobiecej górze” jak ją nazywam. Cieszę się że moja pierwsza wizyta w Górach Świętokrzyskich odbyła się od wizyty na tej „kobiecej górze” jak ją nazywam. Na pierwszą wizytę wybrałam właśnie ją wiedziona przyciąganiem, intuicją a może nawet wołaniem płynącym z tego miejsca, które wciąż słyszałam. Dodam do tego jeszcze odczucia, że to kobieca góra, ta woda jakoś mnie tak zainspirowała i brzozy i odczucia, że pomyślałam teraz iż odbyłam jakby pielgrzymkę do sanctuarium swej kobiecości. Anilalah 07.11

 

Taka to modlitwa najpierw ze mnie wypłynęła, ze mną w górę szła i w dół, wróciła do domu i wypłynęła zmiękczając ego i otwierając zamknięte drzwi, przez które prawda mogła dotknąć bolesnych punktów by je uwolnić, w te miejsca miłość wpuścić, taka to jest Góra Łysica.

Idzie coś i idzie modlitwa… Jakby to powiedzieć…
pogodo ducha przybywaj lecznicze moce przyzywaj,
odwagę wyłoń by mocy przybyło,
nie pozwól się zgubić więc daję Ci dłoń,
nadziei krople rozpuść w sercu jak balsam,
w bursztynowe złociste słońce wpuść łaskę,
usuń skazę jej cień niech zniknie w czystym blasku,
miłości zezwalam rzeźbić cało, w twarzy każdą zmarszczkę, w oczach iskrzy się czyste źródło miłości a prawda niezmącona widoczna jasno mówi poza słowami o tym jak dźwignąć w sobie życia prawdy
wznosząc się ponad strach o życie o ciało o czyny
o to co zapomniane o strach przed drugim człowiekiem by dotyk niósł miłość a obecność bliskość
o ciemność zalegającą w słońcu świadomości
by rozjaśniła wszystko
o wszystko co odbiera siły by zniknęło gdy zagląda się w głąb serca w noc nieświadomości,
co pożera obezwładnia zacienia jasny wzrok uzucia, co mąci myśli co jątrzy oddać temu co jest większe niż ja
Serce już tylko Ducha woła by obmył wszystkie rany pomógł wrócić do prawdziwego życia z pogodą ducha a ona niech rzeźbi mnie od nowa Miłością wypełnia nadal z jej czułym dotykiem który poprowadzi ku temu kim naprawdę jetem.
06.11.2018

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s