Głazy Krasnoludów, Sudety,

Stojąc w oddali ujrzałam ten widok, troskliwa matka tuli swoje maleństwo, tak się poczułam ukochana ponad wszystkie moje lęki. Czyż nie pragniemy tego na co dzień, takiej bezgranicznej miłości wobec nas, która przyćmi każdy ból, oddzielenie, samotność, gniew, porzucenie, wszelkie rany duszy? Kiedy taki stan ukochania wypełnia serce, duszę i ciało przypływa rozluźnienie na każdym poziomie istnienia a miłość może wreszcie objąć nas całych, bo na to zezwalamy. Wtedy nie chce się wyjść z tego stanu, chce się trwać i trwać, wtedy można wpaść na pomysły i rozwiązania, jakby sam wszechświat nam je podsuwał. W wirze spaw codziennych i natłoku zdarzeń stan uniesienia znika, odpływa rodząc tęsknotę serca, za powtórnym doświadczaniem takiego dobrostanu wewnątrz siebie, miłości która zawsze jest dostępna lecz my potrzebujemy znaleźć do niej stałą ścieżkę dostępu, zrodzoną z codziennej praktyki wchodzenia w stan relaksu. Na łonie natury jest o to najłatwiej, w domu po prostu staram się w codziennie siadać w ciszy, aby rozmawiać z Bogiem, milczeć z nim, czasem mam mnóstwo pytań… i czasem widzę jak mi się nie chce usiąść w tej ciszy, odsuwam to, co dobre na rzecz innych rzeczy, wydawało by się ważnych. Jednak nie ma nic ważniejszego od spotkania z Bogiem, z przywołaniem w sobie Miłości, która jest nieskończona i niezbędna dożycia, do istnienia. Godzenie się z prawdą o sobie jest ścieżką, która prowadzi do niej, prowadzi w głąb siebie, tam jest jej źródło, tryskające krystaliczną uzdrawiającą mocą. Bez Miłości nie ma nic, nie ma mnie bez Boga.

Głazy Krasnoludów , posatać z dzieciątkiem matka 057

Czaszka z mojego snu, tutaj cała kamienna z paprociami na głowie niczym piórkami. Kiedyś już tam byłam przytulając się do Buka rosnącego tuż obok. Pamiętam że były uczucia, słowa które wzbudziły we mnie piękny stan lecz uleciały tak szybko, jak liść wiatrem, często tak mam teraz. W moim śnie sięgałam do pękającej skorupy, która była człowiekiem, wyjęłam kawałek czaszki odsłaniając to, co wewnątrz,  a tam był słup światła… w środku przeźroczysty, potem biały a potem lekko ciepło żółty.  Troszkę mnie zamurowało jak zobaczyłam ten kamień po tym śnie, potem poszłam do niej. Posiedziałam sobie na czaszce próbując pogodzić w sobie rozpędzone emocje, kawałki prawd wywołujących lęki, którym miałam się przyjrzeć. Oczywiście nic nie słyszałam, nie widziałam, nic nie czułam- albo to było wszystko zbyt ulotne- subtelne, bym po otwarciu oczu pamiętała, serce wiedziało jednak swoje. Nie oczekiwałam wiele a dostałam więcej niż myślałam, ostatnimi czasy tak mam, uczę się cierpliwości, bo wciąż przyśpieszam gnana strachem zamiast zwalniać i słuchać.  Nie stałam się bardziej oświecona siedząc tam, lecz terapia dokonała się, gdyż wyciszyłam się na tyle przy stworzyć w sobie przestrzeń ciszy. Serce wiedziało, czuło, słyszało wszystko, dziś nieco uwalniam z siebie tę wiedzę w postaci odczuć. Doceniam ten rodzaj samopoznawania, bez fajerwerków, mocnych odczuć czy wizji lecz skromnie, cicho a bardzo głęboko jak to z subtelnością bywa. Skierowałam się potem ku widokom łąk, płowych już niestety, lecz i tak pięknie było.

Głazy Krasnoludów , czaszka, buk 65

Patrzyłam na panoramę pełna spokoju, gdzie łąki szumiały, przyroda śpiewała swoje malodie, słuchałam zatrzymana w sobie głęboko.  Zachwycały mnie łąki, poletka tworzące swoisty krajobraz doliny a  wnosząc z lasami aż po pasmo gór w oddali oddałał od natłoku emocji i myśli, uspokajał tworząc dystans w tej przestrzeni, oddychałam tylko zatrzymana w przestrzeni i czasie, wolna.  Dziś widzę w tym ogromną moc terapeutyczną dla ciała i duszy, niby nic a jednak bardzo wiele się zadziało.  Właśnie o to chodzi w moim życiu, być uważnym na szepty ducha a usłyszeć je mogę, gdy w środku jest porządek i cisza, porządek z emocjami, traumami, bólem i ranami na duszy i ciele, łatwiej wtedy poradzić sobie z tym, co niesie życie, bo ono płynie a my z nim, i nie obędzie się bez wyzwań, przeszkód, blokad.  Z wnętrzem pełnym harmonii łatwiej sobie z tym poradzić, uspokoić, usłyszeć wskazania Ducha, prawdy wymiary ujrzeć. W to wierzę, że jeśli w w sercu ukocham wszystko czym jestem do końca, mając siebie w róży serca, mogę mieć w nim Boga, każdego człowieka, wszystko.

Głazy Krasnoludów panorama gór, łąka 9

A potem szłam też ścieżką pomiędzy krzakami malin, pyszne są leśne maliny, najadłam się ich jak nigdy. Mało zdjęć robiłam, gdyż chłonęłam oczami i sercem piękne okoliczności przyRody, mniej chodząc a więcej słuchając.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s