Autor: Anilalah

Tworzę jak czuję sercem kreuję: amatorsko maluję, piszę, robię zdjęcia przyRody, układam mandale z minerałów i kwiatów. Wdzięczna za dane życie.

Jesienne spacery- wspomnienia

Długo nie zaglądałam tutaj, czas poświęciłam na dojście po chorobie, na wewnętrzne bycie ze sobą. W zasadzie nie planowałam tego, tak wyszło. Teraz powracam do zdjęć, do tych widoków i chwil w naturze, dzieląc z innymi tym, co spostrzegłam w czasie samotnych spacerów.

Jedno drzewko widziane w różnych stron, często tak przyglądam się temu, co mnie uwiera, wzorcom, starając się widzieć prawdę o sobie, widzieć jaki miał na mnie wpływ i jakie zachowania powoduje i jednak dostrzec w tym sens, bo wzorce często przysłaniają nasze wew. ukryte piękno. I tylko widząc wzorzec, czując związaną z tym emocję, zajrzeć głęboko w siebie, odnaleźć gotowość do zmiany. A wiadomo, zmiany toczą się swoim rytmem, więc cierpliwość to słowo, które często sobie potarzam, cierpliwość i akceptacja.

Blaszki mieniące się w słońcu przykuły moją uwagę, a w zbliżeniu zaintrygowały mnie cienie widoczne za blaszką jak za kurtyną w teatrze tajemnic, który daje wyobraźni inspirację do zabawy w odgadywanie kształtów, które wywołują również odczucia, a one wyfruwają wolne i szczęśliwe jak motyle na łąkę pełną wyobraźni.

Światło, jakże różne w zależności od pory dnia, wnosi radość i energię, są chwile gdy staje się wielkim wparciem. W zestawieniu z szarością otoczenia i barwą listków drzew, podbija kolor, mogłam chłonąc barwy na spokojnie, bo one są tylko małymi plamkami, w ja je chłonęłam i żaden nadmiar mnie nie rozpraszał, tańczyłam z nimi, czułam jak w każdej chwili mogę oderwać się od drzewa lecąc tam, gdzie poniesie mnie wiatr, pełna zgody na nowe życie. Fiolet jak filtr oczyszcza myśli, pomaga poukładać w sobie emocje, nabrać dystansu do spraw, które być może za mocno przytłaczają. A owoce krzewów jak dary natury dla ptaków są wskazówką, by w sobie też pielęgnować dobre słowa dla siebie, aby się nimi karmić w trudnym czasie, jak ptaki zimą. A głóg wyglądał bajecznie, akurat to drzewko czy krzew, wiosną również mnie zachwyciło, gdy w kwitnące kwiatuszki słońce się wplatało, takie to toczą się między nami rozmowy.

Żywica, pachnąca i piękna jak bursztyn, krople

I już listopad w lesie się pojawił

Listopad jeszcze trochę słoneczny…

… jeszcze kolory są, choć słoneczka jest dużo mniej, tym razem moje oczy przyciągały listki brzoskwiniowe i żółte brzozy

I kwiat, jeszcze kwitnie przy mojej ścieżce, zawsze mnie witał serdecznie, to taki barwny znacznik przekraczania granicy, odniesienie również do przekraczania tych wew. granic np. ograniczających myśli.

Październikowy las – bursztynowy

Bursztynowy las

Jesienne wędrówki, bursztynowy las a w nim kosmos, wszystko jest wewnątrz, cały wszechświat w jednym moim atomie, tyle możliwości, tylko wybrać trzeba tę najlepszą. W tym proszę nie raz mądrość duchową o wskazania, a różnie bywa z odpowiedziami, bo nie zawsze się je usłyszy, czy zrozumie, ale zawsze prośba niesie ulgę i zalążek rozwiązania sytuacji.

Las w październiku

Las bywa jak świątynia,

czasem są to katedry strzeliste, ciemne

zachęcające do przyjrzenia się sobie,

nabrania pokory wobec życia.

Czasem jest świetlistym kościołem

pełnym kolorowych witraży,

wnosi radość i nadzieję w sercu i myślach

a czasem jest małym kościółkiem

pełnym ciepłego światła i prostoty.

W każdym przybliżam się ku prawdzie

z nią przemierzając

ciemne doliny emocji i myśli

z lampą światła w sercu

natchnioną modlitwą lasu w we mnie. Ana 03.11.2020

W lesie odnajduję spokój ducha, wędruję sobie z kijkami ścieżkami, nadmiar emocji spada a galopujące myśli wyciszają się.. Ten las jest pełen lekkości i jasności, jeszcze zielenią się liście ale już żółcą i czerwienią.

Jesienna mandala z liści

Mandala z jesienna z liści. Poczucie jedności wypływa z wnętrza, które spokojem wibruje tylko w wew. ciszy … o tę harmonię w sobie trzeba dbać, tylko to przynieść może rozpoznanie emocji i jej zrozumienie, czasem to długo schodzi a czasem krócej ale zawsze warto. Ana

Dzwoneczek

Leśny dobry duszek
jesienny jeszcze kwiat
cud dzwoneczek
uśmiechnął się
przy mojej ścieżce
wołając ku sobie
moje serce.
Gdy je spotykam,
słyszę w sobie
dźwięk dzwonu,
brzmi tylko we mnie
przywołując wibracje miłości,
tak niesłyszalnie wybrzmiewa
a tak potężnie jednocześnie,
bo kiedy czuję
jednocześnie słyszę,
nie odwrotnie ale właśnie tak.
Ana 22.10.2020

Pustynia Kozłowska i wrzosowisko w Borach Dolnośląskich

Wrzosowa droga o poranku, jest w niej wszystko co kocham w magicznym lesie. Dobre wspomnienie z wędrówki. Bardzo mnie rozmarzyło to wspomnienie więc ubrałam swoje odczucia w taki oto obraz, kreacja choćby najmniejsza daje mi dużo energii, takie małe radości dnia codziennego. 🙂Tekst zaczerpnęłam przypadkiem z netu, teraz stał inspiracją na czas podróży przez życie. A tak dla dodania sobie otuchy 🙃😋😘„Zawsze robię to, czego nie potrafię, aby nauczyć się jak to robić.” Zdjęcia stylizowane.

Wrzosowa Droga

Droga do Pustyni i wrzosowiska była magiczna, dzień się zaczynał a my szliśmy pieszo, była cisza, przez długi czas nawet ptaki milczały, nie było ludzi, szliśmy od wsi Kozłów, bo najpierw chciałam wejść na pustynię a potem na wrzosowisko, bo wrzosy na przełomie sierpnia i września pięknie zakwitają. Słońce było z nami przez chwilę, kiedy odchodziliśmy zaczynał rosić deszcz, wcale ale to wcale nie chciało mi się wracać.

Mandale Wrzosowe

najbardziej zachwyciło mnie odkrycie tego, że wrzosy tworzą mandale na tej mini pustyni. Poczułam się jak małe dziecko które odnalazło skarb, uwielbiam takie chwile. No i w ten poranek nie było słońca, niebo dość pochmurne, te mandale i dźwięk pszczół wynagrodził mi jego brak. Jeśli kiedyś będę w tym czasie w okolicy na pewno wrócę tutaj, tym razem wybiorę słoneczny dzień 🙂

PUSTYNIA KOZŁOWSKA

WRZOSOWISKO

Na wrzosowisku poczułam pierwszy raz w życiu zapach wrzosów a siedząc pośród nich wsłuchiwałam się w brzęczenie pszczół, wcale nie chciało mi się stamtąd wracać tak było mi dobrze.To miejsce było niegdyś poligonem, na wyłączony użytek radzieckich żołnierzy z bazy w Trzebnicy, po ich odejściu pozostały kilometry przestrzeni dziś zarastającej lasem. Atrakcją jest Pustynia Kozłowska, jej nazwa pochodzi od wsi, która sobie istnieje przy głównej drodze i stąd wyruszyłam ku przygodzie. W sumie poligony służą wrzosom o tyle, że nie dają urosnąć drzewom więc wrzosy mają dużo dużo przestrzeni. Dowiedziałam się też, że jeśli roślina kwitnie to nie znaczy, że ma nektar, a to jest źle dla pszczół które dają nam miód.

Wędrowanie

drogi i ścieżki przede mną
tam wiodą mnie stopy
czasu mam tyle ile trzeba
mądrość mówi ja słucham
wiarę mam że serce wie
ku czemu się skierować
odwagę która daje moc
gdy trafia się niepogoda
odkrywać w sobie od nowa
każdy rodzaj uczucia
w kontakcie ze światem
o pogodę ducha dbać
odnajdywać ją w sobie
podnosi zawsze po upadku
a spokój przynosi ciszę i dystans
powala się cieszyć bez pośpiechu
każdym mijanym obrazem
odkrywać po mistrzowsku
i w swoim stylu
każdą nową przygodę
czas przestać się bać
nieznanych ścieżek życia
po których przychodzi wędrować
gubiąc się i odnajdując nieustannie
przyjąć co przychodzi łagodnie
wędrować ku sobie coraz głębiej
ciesząc się życiem, poznając je od nowa
Ana 23.09.2020

Wrzos… 1 kwiat na jeden dzień

W5rzos i skała , 1 kwiat na jeden dzień… wrzos króluje we wrześniu u mnie, miałam szczęście być w miejscach, gdzie zakwitł, jestem wdzięczna za te chwile, jedyne w swoim rodzaju.

Skała i Wrzos
Skała naga i surowa
nieprzystępna
a jednak znajduje
w niej miejsce
ziarno
tu się zatrzyma
powoli wzrastając
w trudnym podłożu
rozkwitnie
u schyłku lata
ubarwiając wrzosowo
szary kamień
pięknieje i ożywia
łagodnieje
surowość skały
nadzieją tchnie
Serce podróżnika
Ana 23.09.2020

#wrzos#skała#1kwiatnajedendzień#kreacjeserca#ogrodynatury#boskieportfolio#zdjęciewłasne#38kwiat