Kategoria: Chwile zwykłe niezwykłe magiczne

Kwiaty leśne wiosną

Gdy wędruję ścieżkami lasu odnajduję skarby, patrzę zarówno w niebo jak i pod stopy, dostrzegając świat leśnych duszków, kwiatowych istnień. Las jest niezwykłą krainą, gdzie moja wyobraźnia i odczuwanie prowadzi mnie, pozwala odnajdywać nieodnajdywalne, w sobie również. Dla mnie to jest magia porostu. I niesie radość którą czasem w chwili trudnej staram się odnaleźć, aby się podnieść w sobie , gdy upadnę, znaleźć nową drogę gdy nie widać starej, poczuć ciepło miłości gdy strach próbuje skuć lodem serce. zawilec kwiat las 652

Spacer w lesie okazał się bogaty w spotkania z małymi istotkami lasu, kwiatami, których nie spodziewałam się spotkać. Myślałam że cały las jest suchy ale zaszłam w miejsce, w którym zimą się zgubiłam i odnalazłam, szukając świerków czy jodeł – nie wiem jak ale je znalazłam, choć te lasy obfitują w inne drzewa. Bo większość lasu na Białołęce to olchy, olsze, brzozy, sosny, dęby bezszypułkowe- mają dłuższe liście, dęby szypułkowe- jest ich mniej i mają krótsze listki a żołędzie rosną bezpośrednio na pędach, ale obydwa lubią się krzyżować ze sobą, niestety dużo drzew usycha. A kwiaty szczególnie kwitły w miejscu, gdzie są mokradła, normalnie wiosną jest tam tak grząsko że trudno przejść, teraz jest normalnie, jest bardziej zielono niż gdzie indziej ale widać brak wody.

Niebo

Kilka spojrzeń w niebo, sama w sobie się podniosłam a ujrzawszy swoje niebo zachwyciłam się i tym nade mną Znalazło kilka dziwnych chmurkowych istot 🙂

Jabłonie których już nie ma, są w moim sercu

Wspomnienia z 2016 roku. Wspomnienia wiosenne z przed kilku lat, wspomnienie dzikich jabłoni odkrytych na wycieczce rowerowej, marzyłam o tym by móc zrobić zdjęcia w sadzie ale w zamian otrzymałam dzikie jabłonie przy drodze, cudowne spełnienie marzenia. Nie wiedziałam, że wkrótce potem zostaną wycięte w pień. Dziś już nie ma tych dzikich jabłoni, dla nich często tak daleko jechałam rowerem sama lub z mężem… pozostała tylko droga nad kanałem, dziś pusta, kiedyś tam posadzić mieli nowe drzewa. Wiosną, kiedy kwitły jabłonie ten fragment drogi nad kanałem Żerańskim był bajecznie piękny, uwielbiałam patrzeć i rozmawiać z tymi drzewami, czuć zapach kwiatów jabłoni, słuchać szumu gałęzi i owadów, zachwycać się pięknem i życiem tych dzikich jabłoni. Nic nie trwa wiecznie, oprócz miłości tej bezwarunkowej, życie nie raz i nie dwa uczyło mnie, abym nie przywiązywała się do rzeczy, miejsc, ludzi… a jednak zawsze odczuwam żal, smutek kiedy coś tracę cennego, pozwalając sobie na żałobę aby potem móc żyć spokojniej, wtedy otwieram się na nowe bo zawsze jest nowe tylko trzeb otworzyć serce dla jego zaistnienia… a jednak nie przyzwyczaiłam się do zmian, czasem bardzo tęskniłam za czymś stałym, kiedyś to odbierało mi radość życia a teraz powalam sobie czuć wszystko to, co przedtem lecz nie pozwalam, by mnie to pochłonęło, emocje jak rzeka muszą przepłynąć, nie wolno ich tamować ani zatrzymać, tylko pozwolić przepłynąć. A wspomnienia dzikich jabłoni są piękne, budujące, ponieważ pozostała jakaś intymność tych spotkań, mimo że drzewa zniknęły fizycznie, energetycznie żyją wspomnienia tamtych chwil, dziś są wielkim darem, odczuwanie naszego bycia razem w tamtych chwilach i tego, co pomiędzy nami się zadziało, czym się wymieniłyśmy.

Zjawiskowe kwiaty

Kwiaty skromne a mają w sobie Zjawiskowe piękno, budzą ciepłe uczucia, wspomnienia….💗 tak działają na mnie kwiaty, obmywają moją aurę, masują wnętrze tak subtelnie, że ledwie wyczuwalnie a jednak wywołują zmiany, podnoszą nastrój a nawet uzdrawiają, to ich moc.🏵Też tak chcę 😀 Jak nie uwielbiać takich cudów? 💚 Kocham klimat tego rejonu Europy, kocham Polską aurę, kocham to miejsce i ciszę się że tu właśnie żyję. Kwiat z ogródeczkowej łąki pod oknem.29.08

łąka ogrod,kwiat kremowy,wy 70

Światło zroszone szczęściem poranka uśmiecha się do wnętrza, płynie tam gdzie może spotkać się z cieniem, rozpuścić się w nim i być, miłością być, coraz więcej i więcej rozpływając się w nim całkowicie. Ana Kwiaty z ogródeczkowej łąki, prawdziwy skarb.30.08

Małe orzeźwione rosą radują oko w porannym blasku słońca. Urok kropelek niezmiennie zachwyca szczególnie, gdy perlą się na barwnych płatkach kwiatów. Od samego patrzenia lepiej mi na duszy 🌞💚💗😃

Lepnica zwisła, kochane, ciepłem różu spowite płatki w kształcie serca czy litery V jak wolność, są pełne miłości i ta miłość przyciąga miłość, otwierając zamknięte drzwi serca, wystarczy zobaczyć i poczuć w sobie budzący się zachwyt nad życiem. Miłość to wolność wew. Taka chwila błogostanu jest bezcenna, gdy dzień mija wypełniony pędzącymi sprawami do załatwienia. 30.08

Krucza Skała z motylami

Wspomnienia z letnich spacerów w rodzinnych stronach. Krucza Skała.

Kwiaty

Łany dojrzałych zbóż i chabry wplecione jak we wzór koronkowy znaki nieba

wspomnienie lata…
złociste łany zbóż
ciężkie od dojrzałych
ziaren uginają się
i może by się pokłoniły ziemi
lecz coś im nie daje
pomiędzy kłosami
wtulone niebieskie oczka
chabry z koronkowymi płatkami
wplatają się wdzięcznie
błękitem nieba
promieniejąc
lekkości dodając
do całości obrazu
Ana 13.09.2019

Motyle

Mgły o wschodzie słońca

Poranek, nieco burzliwy lecz i owocny w widoki.
Przyznaję, bywam omylna, bywam jeszcze niespokojna a nawet nerwowa, zagubiona, nie przeczę, bywam też opanowana, łagodna, wyjątkowa- to też dostrzegam w sobie, a Duch sprawdza na ile zbudowana jest we mnie siła spokoju. I bardzo dobrze, bez tego trudniej było by dostrzec zmiany i to, co wymaga doszlifowania wewnątrz. „Za każdym imieniem stoi Miłość”(słowa ze snu), jeśli imię jest nazwą nie tylko człowieka ale każdej istoty, rzeczy na ziemi… a wszystko pochodzi od Boga, jego imię ma w sercu być najpierwsze… a jego imię jest ciszą, nieskończoną Miłością. Wtedy wzrok, duchowe oko, nabiera właściwej ostrości widzenia, dostrzega się więcej i głębiej za warstwami iluzji, widzi się prawdę w sobie i poza sobą, istotę i cel życia i śmierci. Zamiast obrazu, który widzi umysł, który określa cechy i nazywa, obraz zew. znika, staje się się transparentny, dostrzega się istotę rzeczy, esencję, widzi się szerszą perspektywę. Tak, to ten kierunek, tu chcę zmierzać.
Jam Jest

 

Zimowe spacery nad wodą

Nad Wisłą w Warszawie chwile w słońcu choć w mroźny dzień a zimno potęgował dość mocny wiatr. Jednak kiedy idę z kijkami rozgrzewam się, więc ciepło otula mnie całą od środka. I mimo chodzenia zawsze zwyciężają widoki, zawsze mam ochotę stanąć by czemuś się przyjrzeć czy zachwycić. Wisła ukazała swoje piękno tego dnia, ptactwo siedziało raczej niż latało a i bobry pozostawiły swój ślad w drzewach. Ostatnio wszędzie widzę ich ślady, jakby się rozmnożyły.

Stałam nad wodą medytując, posyłając rzece moc miłości aż do jej źródełka i aż po jej kraniec rozpływający się w morzu. A w mojej głowie były dwa słowa: czysta rzeka, nie mogłam zatrzymać tego, mogłam się poddać pragnieniu Wisły, słonko ogrzewało mi twarz i żadem mroźny wiatr nie był mi straszny. Potem czułam się mocno zmęczona, ledwo doszłam do auta. Myślę że po prostu zrobiłam zabieg energetyczny rzece, a to już jest wymagający proces. Za to mąż, który wiernie towarzyszy mi z kijkami, prowadził auto a ja zrobiłam coś niebywałego. Bo generalnie boję się spać w aucie, zawsze kontroluję drogę i patrzę na widoki za szybą. A tym razem usiadłam i zamknęłam oczy od razu, miałam je zamknięte prawie do samego domu, byłam w swoim siódmym niebie, szczęśliwa, zagłębiona w siebie, bezpieczna… trwałam w tym niezwykłym stanie jak zaczarowana pełna ufności delektując się ciszą w której słuchałam opowieści złożonej z wibracji ciała, w muzyki mego kosmosu.

Narew, pięknie sobie płynie. Po jednej stronie rzeka a po drugiej las i bagienka. Na wale mało spacerowiczów więc była przestrzeń, czysta i ożywcza. To był energiczny czas, tak raźno jak rzeka płynąca obok, na której w słońcu skrzył się w słońcu już topniejący lód, którego ten mały mróz jeszcze trzymał. Zachwycałam się lasem i wodami w nim, słońcem, wiatrem i radosnym krokiem niosącym mnie pośród tej pięknej przyrody. Mijały nas łabędzie raz w trójcy raz w parze… a na koniec gdy wracaliśmy do auta moją uwagę przyciągnął głos ptaszków, zasłuchałam się i zaczęłam szukać śpiewaków. Myślałam że nie ujrzę żadnego ale one jakby czekały i same zaczęły przelatywać z drzewka na drzewko wzdłuż mojej drogi aż usiadły na końcu i czekały cierpliwie aż zrobię zdjęcia. Czułam się szczególnie obdarowana, tym bardziej że to okazały się czeczotki.

A drodze do domu znowu miałam zamknięte oczy, słońce oświetlało mi twarz, byłam tak wolna w swym doznaniu, wyzwolona, bez ograniczeń. Pod powiekami pojawiały się kolory które później zmieniły się we fraktale różnokolorowe a zmieniały się pod wpływem migających drzew, które czułam pod powiekami, ich cień wywoływał nowe wzory, kształty i kolory. Byłam znowu dzieckiem, które niczego się nie boi, jest ciekawe świata, chce odkrywać nowe rzeczy, ma odwagę wyruszać szlakiem swych marzeń, podróżować z wiatrem we włosach, żyć tym co jest całą sobą oraz być w pełnym połączeniu ze swoją boskością oraz Źródłem Miłości, Duchem. Cudowne chwile.

 

Ptaki zimą w zakątku Placu zabaw. Odkrywanie

Przytrafiają się czasem nam rzeczy, które nie zdarzają się codziennie, wzbudzają zachwyt i niebywałe zaskoczenie, czujemy wtedy że stało się coś magicznego. Zjawiają się w życiu, gdy zachodzi właściwy czas i miejsce a my ulegamy podszeptom intuicji i spotykamy na swej drodze cuda, niezwykłe wydarzenia, chwile, spotkania, przebłyski szczególnego stanu oświecenia… takie chwile nie zdarzają się codziennie, pamiętamy je długo gdyż stan szczęścia powstały w danej chwili, zostaje w naszej pamięci, w sercu, jest wpisany w nasze ciało, w każdą jego naszą komórkę, ta magia, cudowne zjawisko czasem niewytłumaczalne. Bywa, że takie cuda są maleńkie, ulotne więc potrzebne jest otwarte serce, by je dostrzec i poczuć całym sobą. Dla mnie takim cudem było spotkanie z ptaszkami, których nie widziałam na oczy. Bo tak pięknie jest OKRYWAĆ coś nowego dla siebie w przyRodzie… to słowo Okrywać jest szczególne dla mnie, gdy spotkałam motyla zjawiskowego, Pazia Żeglarza, nie widziałam że można spotkać takie cudo. I latem tamtego roku śnił mi się motyl, biały z jednym kolorem, pomarańcz czy czerwień a niedawno wpadłam na to, że istnieje taki motyl Niepylak Apollo… Odkrywanie przenosi się do mego wnętrza, gdyż odkrywanie siebie skutkuje odkrywaniem cudów w sobie oraz w świecie mnie otaczającym. I jedno wypływa z drugiego dzięki przepływowi energii myśli, odczuć pomiędzy mną a  naturą, ludźmi, ze światem.

Odkrywanie… odkryć coś zasłoniętego, natrafić na coś niewidzialnego i ujawnić, poznać rzecz dotąd nieznaną, natrafić na coś, o czego istnieniu nie wiedziano, zwrócić uwagę na coś dotąd niezauważonego… zdejmować zasłonę, warstwę, unaoczniać, eksplorować, objawiać, uświadamiać sobie…

 

Mam taki zakątek na placu zabaw, gdzie jest kawałek innego świata, w samym rogu, na zdjęciu na wprost. Tam gdzie widać drzewa, obok jest kanałek a za drzewami jest przejście gdzie jeszcze istnieje malutki podmokły świat, gdzie jest przyroda i życie. Cały plac zabaw jest po lewej stronie. Ten zakątek wydaje się niepozorny ale cieszę się że jest. Za rok być może już nie będę tu mieszkać więc doceniam, to co mam.

Park magiczna, stara wierzba 1846

Drzewa w zakątku to przede wszystkim bardzo stara wierzba, nawet kilka w jednej. Jakoś nie zachęciło mnie by zrobić jej zdjęcie. Rosną drzewa na działce mieszkaniowej, są trzciny i trawy po bagienku a kawałek dalej, kilka kroków za ogrodzeniem jest jeszcze bagienko z trzcinami, drzewkami.

W tym zakątku zawsze słychać świergot ptaszków, latem gdy nie mogłam jechać do lasu czy na łąkę przychodzę tutaj słuchać śpiewu ptaków, pozwalać się słońcu ogrzewać i być sam na sam ze sobą. Właściwie do tej pory tylko słuchałam aż teraz zimą kiedy karmiłam się słonecznym światłem dźwięk ptaków przebudził we mnie ochotę na bliższe spotkania.

dzięcioł 1682

Zaczęło się od dzięcioła. Stałam na korzeniach powalonego drzewa i słuchałam a to kruków a to sikorek latających niedaleko aż usiadł nade mną dzięcioł, który nie stukał wcale. Owszem, nie zauważyłam go a naprowadził mnie na niego nieznany odgłos, coś jak czkanie i jeszcze coś nieokreślonego, myślałam że to człowiek lecz po chwili dojrzałam dzięcioła i obserwowałam go przez chwilę. Byłam zachwycona, że poznałam głos tego ptaszka wszak do tej pory znałam tylko odgłos stukania. Taki mały cud a tyle przyniósł mi radości. Innym razem, pierwszy raz w życiu dane mi było ujrzeć dwa ptaszki, trznadelka ( żółtawy taki) i czeczotkę zwyczajną ( ma czerwony znak na główce a upierzenie jak wróbelek) – tak mi się wydaje że to one, oprócz wróbelków i sikorek.

Trznadel

trznadel ptak 01835

Czeczotka zwyczajna, ten czerwony znak na czole

czeczotka zwyczajna, ptak 802

Tutaj Modraszka zwyczajna- niebieskawa  i sikorka bogatka

sikorki ptaki jedzą 1841

sikorka modraszka zwyczajna 1838
Modraszka zwyczajna, sikorka
sikorka bogatka 1818
Sikorka bogatka

Ptaszki w locie

czeczotka zwyczajna lot ptak 805

sikorka. ptak, lot 843

 

Każdy ma swoją górę i Polska. Refleksje

Kiedy idziemy w góry zawsze jest to mierzenie się że sobą, z ciałem, wysokością, pogodą… idący w wielkie góry himalaiści mierzą się z tym w sposób ekstremalny, przecierają szlak dla innych. Przecież w życiu mamy swoje ekstremalne góry z którymi się mierzymy, są to bardzo trudne wyzwania, pozostają po nich nie raz blizny i siła, którą zdobywamy,siła ducha, przecieramy szlak innym, którzy podążają naszą ścieżką. To są moje odczucia, nie muszą się wszyscy ze mną zgadzać. Lecz dostrzegłam coś jeszcze w tych, co szli na ratunek, Wielkiego Ducha. W narodzie Polskim tkwi wielki duch, potężny i nieodsłoniony jeszcze. Przejawia się w heroicznych czynach, w których w imię wyższych celów potęga Ducha budzi się w człowieku i dzieją się wielkie rzeczy. Chodzi o to, by Duch przebudził się w większości Polaków, by prawda stała się faktem, jawna i czytelna dla wszystkich… i może się budzi, byśmy podnieśli głowy, otworzyli serca i zaświecili światłem, byśmy byli dumni z tego kim jesteśmy. Tak czuję
Byśmy poczuli, że czas na powrót do prawdziwej wolności, przebudzenia się serc, które mają wizję Nowego, a wszystko zaczyna się od naszego wnętrza, tak też skupiam się na tym, że nie zmieniam wszystkiego wokół lecz naprawdę siebie zmieniam. I kocham swój kraj, kocham to miejsce na ziemi, wybrałam je do życia, nie jest mi obojętny los Polski. Kocham ją po swojemu, niezależnie od wszystkiego, co się dzieje wokół, obserwuję i sobie swoje robię.
kosmos, Góry, magi, Rise & Shine with The Northern Lights in Alaska.
foto z sieci
W sercu pielęgnuję wizję pięknego żyznego kraju jakim jest Polska, ludzie uprawiają ziemię z miłością i dbałością a ona rodzi zdrowe plony. Dobra, zdrowa żywność jest dla ludzi z naszej ojczyzny przeznaczona w pierwszej kolejności. Gleba jest bogata i żyzna, mamy swoje zasoby i złoża z których umiejętnie korzystamy. Gospodarka jest na wysokim poziomie. Ludzie mają pracę, doceniają ją i szanują, każdy realizuje swoje potrzeby zachowując etykę z poszanowaniem praw swoich i innych a wzajemne relacje są pozytywne, ludzie są życzliwi i pomocni, naturalni i energiczni . Ludzie mają czas na pracę, rozwój, naukę, zabawę i spełnianie marzeń. Inwestycje na rzecz wynalazków, prac naukowych, modernizacji, tworzenia artystycznych możliwości, współistnienia z naturą, wpływają na rozwój materialny i duchowy kraju i społeczności, co wzmacnia naród i cały kraj. Jesteśmy przez to doceniani poza granicami, stajemy się przykładem dla świata jak żyć w nowym świecie, bo stary odchodzi.  Wszelkie dobra narodowe, w tym w przyRodzie, są zadbane i uszanowane. Na każdym poziomie życia przejawia się szacunek, komunikacja, chęć współpracy, chęć zaopiekowania się sobą, bliskimi oraz ojczyzną. Wszystko, co zaburza harmonię w kraju znika, zostaje tylko chęć budowania pokoju, harmonii, wspólnego dobra, troska i chęć zaopiekowania się rodziną i ojczyzną. Dzięki czemu Polska rozkwita, odbudowuje swoją tożsamość, wzrasta poziom rozwoju duchowego, zrozumienia a prawda objawia się w sposób naturalny, wzmacniając dobry wizerunek miejsca, w którym żyję, Polskę którą kocham.
mapa polski dwa serca

Impresje styczniowe

Chwila gdy odnajduję piękno tam, gdzie się nie spodziewam spotkać tego cudu, jest prawdziwą magią. To prawda, serce czasem woła- chodź, chodź na spacer, pobądź z przyrodą i idę, idę słuchając głosu tego aż doprowadzi mnie do chwili tej, gdzie piękno choć małe zachwyca. Uwieczniam na zdjęciu tocząc w sobie rozmowę z rośliną, kwiatem, owadem, z przyrodą. Wydaje się to takie ulotne gdy odchodzę swoją drogą, dłonie mam wolne gdy chwilę pooddychawszy z nią, posmakowawszy jej, nazachwycawszy się nią- opuszczam ją odchodząc… zostawiam świata skrawek w chwilę zaklęty by żył własnym życiem jak ja. I wydaje się że minęła, że jej nie ma, tej chwili pięknej, że szczęśliwa leci z wiatrem jak piórko na wietrze do kogoś innego, bo jego serce stęsknione woła chwili tak pięknej. Lecz z czasem odkrywam, że nic nie utraciłam bo chwila dotknąwszy mego serca ożywiła kawałek mej duszy. Piękno ożywia to, co było martwe, jeszcze jeden kawałek ogrodu rozkwita ożywiony magią chwili. Chwili, co znika z oczu rozpływając się w wieczności a jednocześnie rozkwita, ożywiając kawałek duszy z którym mogę być w tej wieczności. Ana
foto własne