Kategoria: Chwile zwykłe niezwykłe magiczne

Chwile na rozmowy z Bogiem, wycieczka rowerowa

Napisałam coś, co zdarzyło mi się usłyszeć w czasie zabiegu… kiedyś uczyłam się mówić Kocham Cię do lustra, teraz usłyszałam łagodniejszą wersję rozmów z lustrem. Bardzo podniosło mi nastrój i najgorsza robota poszła mi lepiej niż przypuszczałam.

tekst pytanie z lustrem, róża pomarańczowa, niebo psd

Na dobry początek zachwyciło mnie niebo nad łąkami małych lotów. Poczułam ulgę na duszy i wzięłam głęboki pełen szczęścia oddech żeby moje opadnięte skrzydła znowu się wzniosły. Mam tak bardzo intensywny czas, bardzo dużo porządków w domu, normalnie czuję się jakbym miała przeprowadzkę choć jeszcze nigdzie się nie wyprowadzam. I wycieczka czy krótki wyjazd to cudny balsam dla ciała i duszy.

Jadąc ścieżką przy Kanale Żerańskim znalazłam ciche wzniesienie nad wodą i chwilę pobyłam z Bogiem w ciszy pełnej wdzięczności. I kiedy już zbierałam się do dalszej drogi słonko wyszło zza chmur ogrzewając mnie całą, rozświetlając wszystko wokół. I dziewanna tak pięknie mi zapozowała i mewy wzniosły skrzydła do lotu.

Piękny zachód słońca spotkał mnie nad łąkami i latające grupki ptaszków

I zaczarowana chmura pełna pomarańczu z okna, przypomina mi smoka.

zachód pomarańcz chmury widok z okna psd

Reklamy

PrzRoda na łąkach i nad Kanałem Żerańskim. Wycieczka rowerowa

Woda zawsze niesie dla mnie ukojenie i wyciszenie. A miałam naprawdę ciężki nastrój od wielu dni, smutek i wszystko inne i było już za długo. Wysiłek fizyczny, samotna jazda rowerem, widoki, kontakt z przyrodą i nastrój poprawił się, już mnie smutek nie pozbawia pogody ducha.
„Serce moje pełne wdzięczności za wszystko i wobec wszystkiego. Sercem patrz i czuj, przypomniało mi. Wszystko, co nie było miłością w przyrodzie w miłość zmienione zostało. Sercem patrz i czuj, w tym wolność jest, w tym życie jest i uzdrowienie. Sercem uśmiecham się z wdzięcznością ♥”

Jedna wycieczka rowerowa a odnalazłam obfitość wrażeń i doznań dzięki przRodzie. Zachwyciły mnie najpierw Chabry na łące, właśnie nie w zbożu ale na łące 🙂

Chaber ma 12 płatków tworzących piękną mandalę….

a w każdym płatku siedem części płatka, też jak mandala wyglądają, jak gwiazda błękitna. Zachwyciło mnie to odkrycie i liczby 12 i 7, taka oto mała radość moja.

Łąki mnie w drodze zachwyciły bogactwem min. dzwoneczków… kocham te piękne kwiatuszki pełne wdzięku. Kiedyś bardzo chciałam tylko robić zdjęcia makro a teraz lubię rozbić zdjęcia z odległości, dzięki nowemu aparatowi. Dzięki temu wychodzą mi całkiem inne zdjęcia i przenoszę to na samo życie. Dobrze jest poczuć dystans do wielu spraw, nauczyć się tego by przybierać rolę obserwatora, szczególnie podczas emocjonujących chwil w życiu. Umieć stanąć z boku, zachować wew spokój i nie dać się wciągnąć emocji lecz umieć zrozumieć siebie i innych ludzi przez taką postawę.

Oczywiście po drodze spotkałam piękną parę, dmuchawiec że tak nazwę tę roślinę i czerwony mak, też pośród traw.

A nad Kanałem Żerańskim ujrzałam obfitość jaśminu na trasie którą jechałam.

Był po obu brzegach, słodki zawrót głowy, nawet za mocny jest ten zapach jak dla mnie.

Znalazłam pomościk nad wodą, pobyłam sobie w ciszy, nawet ujrzałam przepiękną ważkę koloru nocnego nieba, błyszczący granat z odcieniem fioletu czy fuksji- coś zachwycającego, wspaniałego.

I jak pisałam na początku, woda mnie wycisza, ma na mnie pozytywny wpływ, szczególnie woda słodka jak jeziora, rzeki, stawy, potoki… kiedy czytałam że woda jest wszędzie tej wiosny nagle uświadomiłam sobie, że nawet oddycham wodą! Dla mnie było w tym coś niesamowitego, bo przyszło mi że jestem wciąż jak w łonie matki, łonie Matki Ziemi i mój rozwój jest drogą, by w z tego łona się narodzić, wyjść z wody jako nowy człowiek. Nie umiem opisać jaki we mnie to wywołało efekt, ale bardzo głęboko poruszający, jak zwykle w takich stanach „oświeceń”. Wyjść poza wodę to też znaczy wyjść poza dualne programy i zworce, znaczy pozostawić stary świat i otworzyć się na nowy, którego nie znam, czuję tylko, że taki jest mój kierunek, w którym zmierzam nie zapominając, żeby cieszyć się życiem. Bo o to chodzi, żyć z radością wzmacniając swoje światło serca.

A na wodzie oczywiście w dalszej drodze po medytacji zobaczyłam nenufary… coś pięknego.

I kwitną przepiękne dzikie róże, kocham ich zapach.

wycieczka rowerowa
Była mega obfita, była inna , taka jak lubię. Moc obecności kwiatów, ptaszków… uwielbiam kiedy wycieczki nie są podobne do siebie , bo stałość czasem mnie nudzi, pozbawia powera. Dlatego ta sama trasa jeśli zdarzy się na niej coś innego niż zwykle staje się ciekawsza, czuje wtedy powiem przygody, czar odkrytego skarbu, zaskoczenie czymś nieznanym… to mogą być maleńkie rzeczy ale dla mnie są bezcenne, bo nuda znika a pozostaje radość tego co stare które może rodzić coś nowego nieoczekiwanego. Czuje się cudnie naładowana obfitością przyrody i Ducha. Przez smutek do miłości, w przyrodzie wszystko się leczy, bo ona jest jak macierz, serca łono kochające.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Mandala z serafinitem

Mandala z serafinitem

Miałam taki dzień (24.03), kiedy przekwitły róże że bardzo pragnęłam zrobić dla siebie coś pięknego. Brakowało mi czułości anielskiej dlatego sięgnęłam po minerał zwany serafinitem. Jego nazwa jest tak bliska Serafinom, otoczyłam go płatkami róż. Rozmarzyłam się, rozanieliłam układając mandalę, szczególnie gdy dotykałam płatków róż, takie delikatne i aksamitne. Delikatny róż wypływający z bieli wzruszył mnie, poczułam jakby pieścił moje serce, składał w nim swoje pocałunki pełne miłości. Roztańczone serce zielenią, bielą i różem rozkwitło pomysłami, duszy zrobiło się raźniej i myśli pełne kreatywności przemieniłam w  czyn. I powstało kilka innych mandal i poczułam się obficie obdarowana, Jestem Wdzięczna za wszystko ❤

Układanie mandal też jest tworzeniem, zabawą i pracą energetyczną i kocham to robić, kiedy czuję że to ten czas. Bo bywa, że długo nic się nie dzieje, nie mam potrzeby, wtedy robię inne rzeczy artystyczne albo nic nie robię, oprócz tych domowych, życiowych. Ale układanie pomaga mi, kiedy nie mam dobrego nastroju albo kiedy go mam też jest wyśmienicie. Tworząc wzory mandalowe spontanicznie tworzę nowe ścieżki neuronowe albo „odczarowuję” smutek, brzmi to magicznie ale tak się czasem czuję w tym akcie tworzenia. Stwarzam nowe pole możliwości w sobie aby zmienić wewnątrz siebie emocje, myśli. A twórczość bywa pomocna, dzięki niej nabieram dystansu do siebie, wprowadzam nowe możliwości, otwieram na pozytywne wibracje. Można powiedzieć pracuję energetycznie aby zmienić przyszłość czyli „czaruję”. Nie zmieniam nikogo wokół lecz tylko własne nastawienie. A przy okazji zdobywam ciekawą wiedzę, wiedzę serca… otwieram się na potrzeby duszy, otwieram na głos ducha. Czasem zapiszę wiersz, zdanie i czy wiele zdań… taki przekaz dla siebie. I tym się dzielę, tym co sama czuję i przeżywam, własnym doświadczeniem.

Zacytuję słowa które nie wciąż przy mnie są, od ułożenia ostatniej mandali

„Bo Miłość Uzdrawia”… tego się trzymam.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Leśna medytacja

Był taki dzień nim przyszły deszcze, początek października, kiedy już jesień kłaniała się w pas ale wciąż była gorąca a ziemia od słońca ciepła. Wrzosy już znikały lecz jeszcze znaleźć mogłam kwitnące kwiatuszki. Postanowiłam usiąść pośród raju wrzosowego i wyciszyć się oddychając lasem, słuchając szumiących koron drzew, wiało czasem mocno, dobrze że słonko ogrzewało mnie całą. Październik na początku miał piękne dni, wykorzystałam je na rowerowe podróże, miesiąc temu wsiadłam pierwszy raz na rower po załamaniu nogi i ręki, po 4 miesiącach. Wtedy, w tym lesie byłam z Tomkiem, lubimy razem jeździć rowerami. Zostawił mnie pośród wrzosów zasłuchaną w las i siebie. Jednak medytacja była szybka, nagle poczułam że mam otworzyć oczy. Miałam zrobić zdjęcia i ujrzałam pajęczyny złociste we wrzosach. I ujrzałam jedną, zawieszoną między dwoma drzewami, magiczna brama. Ten jeden mieniący się złotem i tęczami pajęczy most, był bardzo elastyczny, wiatr wiał mocno a on pięknie się naciągał i prężył do słońca miesiąc się barwami. Wtedy pomyślałam o relacjach, między dwojgiem ludzi, między umysłem a sercem. Warto dbać o relacje, wprowadzać światło miłości i zrozumienia, że nic nie jest na stałe, że relacje budują dwie osoby lecz to jest bardzo elastyczne i żywe… Żywa Relacja… nad tym się głęboko zamyśliłam…. jedyną trwałą relacją jest ta, ze sobą samym, serce i umysł… reszta relacji w świecie zewnętrznym jest odzwierciedleniem mego wnętrza, relacje piękne, wspierające, budujące oraz te, które wskazują, co jeszcze mam poprawić, na co zwrócić uwagę, uzdrowić. Tamten dzień, tamta chwila dała mi tak wiele, choć trwała tak krótko.
Medytacje pośród wrzosowego kawałka lasu.
Foto własne

ana-las-marki-wrzosy-mdytacja

Zapisz

Ostrzyca- wygasły wulkan, Śląska Fudżijama. Fotorelacja

Kraina Wygasłych Wulkanów to rejon Gór i Pogórza Kaczawskiego w Sudetach. Jednym z wygasłych wulkanów jest Ostrzyca zwana Śląską Fudżijamą, jest też i Grodziec- stoi na nim zamek, piękny zresztą, byłam wiele lat temu ale wtedy nie wiedziałam że ta góra ma tak ciekawą przeszłość. Widziałam wiele razy znaczki o Krainie Wygasłych Wulkanów ale w tym roku zdecydowaliśmy się całą rodzinką odwiedzić Ostrzycę, myślę że to początek zwiedzania, bo gór jest kilka  W tym roku pierwszy raz weszłam na wygasły wulkan, czułam się niesamowicie, zmęczona (są ławeczki dla odpoczynku, więc rodziny z dziećmi śmiało mogą wędrować, wejście może zając 30 min lub więcej  )… i szczęśliwa, szczególnie kiedy przez chwilę siedziałam na szczycie oglądając widoki przepiękne… słuchając bzyczenia much- duuużo ich tam było… przylatywały motyle… siedziałam oddychając z tym miejscem, uwielbiam odkrywać nowe miejsca w mych podróżach choć kocham wracać do znanych mi miejsc… jeja siedziałam na szczycie wulkanu!!! A w drodze objechaliśmy górę dookoła i spotkaliśmy stado kruków, wzbiły się w powietrze gdy mijaliśmy ich drzewa i rozleciały po okolicy.
„Ostrzyca,wulkaniczne wzniesienie w kształcie stożka. Wzniesienie o dość stromych zboczach, z wyraźnie podkreślonym wierzchołkiem, wznosi się samotnie w środkowo-zachodniej części Wysoczyzny Ostrzyckiej, wyraźnie odróżniając się od płaskiego krajobrazu. Wzniesienie o zróżnicowanej budowie geologicznej, zbudowane z wulkanitów mioceńskich stanowiących część rdzenia dawnego wulkanu tarczowego wypełnionego lawą oraz pokrywy lawowej o zasadowej lawie.”…” Ostrzyca jest rezerwatem przyrody z unikalną roślinnością pochodzenia alpejskiego. Już przed wojną Niemcy nazwali ją „Śląską Fudżijamą” i sądzi się, że dla pierwszych mieszkańców tych ziem góra była kultem boga Słońca.”

17.08.2016

Ostrzyca wulkan widok 02789
Ostrzyca, charakterystyczny stożek wulkaniczny

 

Zdjęcia z komórki, wyszły dość ciekawie, bo z pospiechu i zmęczenia robiłam fotki na programie – chyba do panoramy… wyszły niezwykle tajemniczo, welowumiarowo

Ostrzyca Gołoborza- rumowisko skalne bazaltowe
Gołoborza- rumowisko skalne bazaltowe

Zapisz

Zapisz

Majowe zielone trawy… medytacja serca

Majowe trawy i kwiaty na zielonych łąkach.
Łąki zielone to krajobraz w sercu umiłowany, pielęgnowany i wielbiony… codziennie wyobrażam sobie że stąpam po zielonych trawach czując kontakt z ziemią, cieszę się przestrzenią łąk rozciągających się aż po horyzont.
Kiedyś wymyśliłam sobie swoje Krainy Marzeń, leśną oazę i łąkową polanę. W czasie medytacji miałam spotkanie ze starą kobietą, wiedźmą… to był czas kiedy weszłam na ścieżkę przyjęcia w swoje serce tej starej kobiety, której nie akceptowałam. Była w wielkiej ciemności, weszłam tam do niej, uczyłam się z nią być, rozmawiać. Kilka razy wchodziłam w medytację aby nawiązała ze mną relację jakakolwiek. W międzyczasie wiele się działo w codziennym życiu, co przybliżało mnie do niej albo sama do siebie się zbliżałam. Bo wstydziłam się jej i nie uznawałam, wręcz brzydziłam się i nie chciałam mieć z nią doczynienia przez tak długi czas, a ona czekała i czekała aż wrócę do niej. Była na mnie zła ale za którymś razem podała mi dłoń. I powoli, bardzo powoli wychodziłyśmy z ciemności aż doszłyśmy do moich wyobrażonej łąki w przestrzeni serca. Chciałam zaprowadzić ją do mojej oazy leśnej w uzdrawiające miejsce ale poczułam wtedy jej bunt. Położyła się na łące i stwierdziła, że tu jest jej najlepiej na świecie! I za nic się stąd nie ruszy! To było ze trzy lata temu, rozpuściła się w tych łąkach a ja zyskałam mądrą, doświadczoną przyjaciółkę. Fakt, dawno z nią nie gadałam, ona długo milczała, nawet przestałam tam wchodzić na te łąki. A teraz ta relacja obywa się bez słów, ona się dzieje, w naturalny sposób oczywiście Emotikon smile.
Niedawno miałam zajęcia, na których powrócił temat łąk w bardziej głębszym aspekcie w czasie medytacji. I tak oto powróciłam do tego, czego zaprzestałam. Teraz jednak wykorzystuję ją efektywniej, codziennie zaglądam w przestrzeń serca wizualizując dodatkowo zielone łąki,to pozwala mi się bardziej wyciszyć. I oddycham tylko oddycham starając się obserwować oddech, myśli aż uzyskam ciszę.
A łąki zmaterializowały się… może i inne pragnienia serca i duszy na tych łąkach wymarzone też się zmaterializują Emotikon smile Ana Anilalah 16.05.2016

Witaj nowy dniu

Dzień dobry nowemu dniu… nowym dniom… jest inaczej i niech tak będzie 🙂

Cudowne uczucie gdy czuję że mogę wziąć głęboki wdech zachwytu w sensie fizycznym i energetycznym… czuję w sobie tyle przestrzeni wolności, blasku który może we mnie wpłynąć… mogę tylko pływać w błogostanie ,stapiać się i tylko to chcę robić … dusza rozpływa się w duchu aż cała się w nim zanurzy. I niech tak będzie i tak jest ! ❤

widok złote promienie słońca lasy

Dziękuję za Miłość

Zapisz

Widokówki z podóży II-ścieżki bez ścieżek

Wyszłam na spacer ( czas ferii zimowych na wyjeździe ) bez celu, wybrałam kierunek bez ścieżek, prawie bez ,bo pojawiał się i znikał na początku. Kiedy weszłam między drzewa tuż za laskiem brzózek poczułam,że przeszłam przez bramę do zaczarowanej krainy. I od teraz będę szła kierowana potrzebą serca, jego impulsem. A to oznacza rezygnację z utartych szlaków.

las drzewa brama Lubków 021

Wydawało się, że nic ciekawego się nie zdarzy. A tu lasek modrzewiowy, a tu polaneczka gdzieś a za nią mur z krzaków pełnych kolców. Poszłam mimo wszystko przez zasieki idąc na przód. Zaskoczyło mnie,że znalazłam kamyk,tai kwarc. Zapytałam czy mogę go wziąć oczywiście Przyszła mi myśl, że kiedy znajdę inny ten zostawię a wezmę następny.

las drzew modrzew Lubków 025

I tak od kamyka do kamyka,od drzewa do drzewa weszłam w las , gdzie przede wszystkim świerki królowały. Pod jednym z nich w ziemi był kamyczek. Bardzo mi się spodobał taki biały, z wzorkiem otulony ziemią tuż przy drzewie. Poczułam się szczęśliwa. Zostawiłam przy nim kamyczek niesiony w dłoni.

kamień kwarc pod drzewem w ziemi Lubków 029

Zawiał wiatr,zaszumiały gałęzie wysoko w koronach drzew i ten dźwięk przywiódł mnie do gromadki,otaczającej maleńką przestrzeń polaneczki. Zasłuchałam się w tę pieśń śpiewną przez drzewa i wiatr, zapatrzyłam w górę. I nagle coś ujrzałam, cień przemknął za drzewami. Stojąc cicho zaczęłam szukać i znalazłam, kilka małych dzików. Nie czekałam na lochę, zwiałam pod drzewa i przyczajona obserwowałam co się dzieje. Miałam troszkę stracha nie powiem ale zwierzęta poszły w  lewo a ja w prawo. Bardzo chciałam pójść prosto, tam chciałam dotrzeć do ciekawego zakątka. Ale wybrałam inną drogę, byłam trochę zrezygnowana i bardzo czuła na hałasy z lasu. I szłam ku brzegowi lasu, który miał zakończyć moją wycieczkę i powrót miedzą i polami. I ten koniec mnie zaskoczył.

Spotkałam głazy, kamienie ciemne a w nich wrośnięte piękne białawe kwarce. Nie widziałam takiego cuda nigdy w życiu. Tutaj się wyciszyłam, otworzyłam na to, co chwila ze sobą niosła, nie analizowałam, tylko zanurzyłam w tej obecności, zniknęłam w niej. Dla mnie są zachwycające 🙂

głazy kamień kwarce bużka Lubków 036

Moja dłoń dotknęła kamienia, poczułam miękką mokrą gąbeczkę mchu, to sprawiło że spojrzałam w to miejsce. No zobaczyłam przecudną Bużkę, poczułam jakbym spotkała przyjaciela. Uwielbiam go 🙂

kwarcowa buzia kamień Lubków, bużka 038

Nie mogłam się oprzeć 🙂 :*

Ana bużka kwarc mech kamień głaz Lubków 047

I jak ja nie mogłam to i moi cisi podróżnicy też nie mogli tym razem. Jak nigdy przypomniałam sobie, że są ze mną. I że chcą być na skale, więc bez zdjęcia się nie obeszło.

kamień, minrały, kule moqui Lubków 040

Rozmyślałam nad tą moją drogą. Doszłam do wniosku że dobrze jest spodziewać się niespodziewanego odpuszczając sobie trzymanie się kurczowo swoich wizji. Bywa, że wyobrażenie, marzenie jest tylko „chceniem” i jeśli trzymamy się tego, tracimy z oczu rzeczywistą potrzebę serca,bo skromna i nie tak kolorowa czasem, jakby się chciało.

Tak jak ze ścieżką, gdy czujemy że musimy z niej zejść dla naszego dobra, nie wiedząc czemu. To budzi wielkie emocje czasem taka rezygnacja, oddanie steru nie umysłowi lecz sercu. I nawet oddawanie się sercu też trzeba zrozumieć, bo ono nie bywa takie jak sobie wyobrażamy więc wymaga poznania w sobie i to głębokiego.

I nad tym rozmyślałam, żebym mogła widzieć i czuć te potrzeby serca, być w zgodzie z nimi, mieć zrozumienie.  To taka nieznana znana ścieżka, tu nie ma szlaku, wytycznych. Tu odkrywa się prawdę o sobie, mierzy z własnymi wyobrażeniami, wzorcami i nawykami. I jeśli nauczymy się słuchać podszeptów serca zaczniemy czuć, że idziemy drogą w zgodzie ze sobą, nawet jeśli chwilowo nikogo z nami nie ma, to nie jesteśmy sami. Świat przemawia obrazami, serca hologramami rzutowanymi na zewnątrz. Wszystko mówi, to tylko kwestia właściwego odbioru. I ufności, że to ma sens, że niesie prawdę wyzwolenia z ograniczenia a nie dobicia nas.

W każdym spotkaniu jest pełen miłości pierwiastek boski, mądrość i światło zrozumienia; duszy odsłonienia i scalenia w Jedno, co było rozdzielone i brakiem miłości ziało teraz wypełniło się blaskiem. To jest nagrodą, oświecenia duszy które do Ducha wiodą różnymi ścieżkami, drogami bez dróg sercem widzianych, sercem odczuwanych.

 

 

Zapisz

Zapisz

Jesienny las, bursztynowy dom.

Ponieważ synek potrzebował opieki w tamtym tygodniu, nie mogłam ziścić pragnienia pojechania samotnie do lasu. Czasem czynić w życiu można tylko to, co jest konieczne, rezygnując z niektórych przyjemności.  Z czasem  wszechświat odda z nawiązką chwile cierpliwości i zaufania, że nie zawsze trzeba mieć wszystko od razu.

Mimo, że miałam lenia, dojechałam do lasu wczoraj na rowerze. Wjechałam w pewnym momencie w sosny, poczułam intensywny zapach w tej przestrzeni, puca nagle powiększyły się o wielkie oddechy olejków aromatycznych. Brązowy dywan igiełek na glebie i zielone poszycie nad głową w koronach zrobiły miłe wrażenie. Poczułam się wolna, poczułam że tu jest przestrzennie i uzdrawiająco. I kiedy wjechałam w inną część lasu poczułam szok zmiany. Więc stanęłam i czułam jak nogi się pode mną uginają, od zapachu i barw i wrażeń. Wokół pomarańcze, żółcienie, złocistości, brązy w bursztynową aurę zaklęte. Ogrom wzruszenia, więc nadmiar emocji i chaos myśli bardzo mi przeszkadzał, zezwoliłam mu odpływać. Skupiłam się na wyciszaniu, na oddychaniu, na odczuwaniu chwili żeby pojąć co mnie trzyma w tym miejscu, przy tym drzewie. I napisałam stojąc pod drzewem słówko od serca. 02.11.2015:

„Leśna korona drzew zaprosiła w swe progi. Poczułam się jak gość zacny w domu, jak w swoim. A pod jej kopułą płynną bursztynową strużką esencja otula i do serca spływa przez spragnione usta. Ana Anilalah Eu-lalia 02.11.2015

Las sosen

las bródnowski, drzewa sosny jesień 016

las bródnowski sosny drzewa kolorowe liście jesień 032

las bródnowski jesień 012

Drzewo które natchnęło mnie słowem wypływającym z głębi mnie samej. I stała się magia, zaklęcie stało się moją rzeczywistością.

drzewo bursztynowe jesień 021

Przecudne korony drzew, bursztynowy dach domu.

las bródnowski liście bursztynowe liście drzewa jesień 020 korona drzew burstynowa las bródnowski 017

Wnętrze bursztynowego domu, jego serce jak dla mnie i jego Duch. Tutaj przytulałam się do duszy drzewa, z nim byłam, jego posłuchałam. Z ciężkim sercem się rozstałam ale i lekkim, bo inna weszłam w tę przestrzeń a inna z niej wyszłam ugoszczona pokarmem, utulona ciepłym słowem, dotknięta barwą i duszą tego miejsca i chwili.

drzewo bursztynowe jesień 021

las bródnowski drzewa bursztynowe jesień 014

las bródnowski ogniste drzewa jesień 013

Zapisz

Jesień burgundowa- nowe doznania barwne

Jesień a w niej ciekawe kolory które mnie zachwycają jak nigdy przedtem. Lubię kiedy odkrywają się przede mną nowe doznania jak w przypadku takich jesiennych kolorów jak burgund, ciemny fiolet, śliwka, jeżynowy. W końcu jesień zawsze była dla mnie feerią barw pomarańczu, żółci, czerwieni i ich odcieni.
Niestety zdjęcia wykonane komórką nie są tak przejrzyste a że światła mało było to rozmyte wyszły. Ale ten zestaw barw jest tak piękny i kontrastowy że nie mogłam ich nie pokazać. Ana

burgundowe liście, drzewo  Park Bródnowski 019 drzewa burgind jesień Park Bródnowski 015 drzewa, burgund liście, jesień  Park Bródnowski 031 liście burgind,liście ziel żółte jesień Park Bródnowski 032 liście burgund, jesień  Park Bródnowski 030 liście drzewa aleja jesień  Park Bródnowski 027