Kategoria: Drzewa

PrzRoda na łąkach i nad Kanałem Żerańskim. Wycieczka rowerowa

Woda zawsze niesie dla mnie ukojenie i wyciszenie. A miałam naprawdę ciężki nastrój od wielu dni, smutek i wszystko inne i było już za długo. Wysiłek fizyczny, samotna jazda rowerem, widoki, kontakt z przyrodą i nastrój poprawił się, już mnie smutek nie pozbawia pogody ducha.
„Serce moje pełne wdzięczności za wszystko i wobec wszystkiego. Sercem patrz i czuj, przypomniało mi. Wszystko, co nie było miłością w przyrodzie w miłość zmienione zostało. Sercem patrz i czuj, w tym wolność jest, w tym życie jest i uzdrowienie. Sercem uśmiecham się z wdzięcznością ♥”

Jedna wycieczka rowerowa a odnalazłam obfitość wrażeń i doznań dzięki przRodzie. Zachwyciły mnie najpierw Chabry na łące, właśnie nie w zbożu ale na łące 🙂

Chaber ma 12 płatków tworzących piękną mandalę….

a w każdym płatku siedem części płatka, też jak mandala wyglądają, jak gwiazda błękitna. Zachwyciło mnie to odkrycie i liczby 12 i 7, taka oto mała radość moja.

Łąki mnie w drodze zachwyciły bogactwem min. dzwoneczków… kocham te piękne kwiatuszki pełne wdzięku. Kiedyś bardzo chciałam tylko robić zdjęcia makro a teraz lubię rozbić zdjęcia z odległości, dzięki nowemu aparatowi. Dzięki temu wychodzą mi całkiem inne zdjęcia i przenoszę to na samo życie. Dobrze jest poczuć dystans do wielu spraw, nauczyć się tego by przybierać rolę obserwatora, szczególnie podczas emocjonujących chwil w życiu. Umieć stanąć z boku, zachować wew spokój i nie dać się wciągnąć emocji lecz umieć zrozumieć siebie i innych ludzi przez taką postawę.

Oczywiście po drodze spotkałam piękną parę, dmuchawiec że tak nazwę tę roślinę i czerwony mak, też pośród traw.

A nad Kanałem Żerańskim ujrzałam obfitość jaśminu na trasie którą jechałam.

Był po obu brzegach, słodki zawrót głowy, nawet za mocny jest ten zapach jak dla mnie.

Znalazłam pomościk nad wodą, pobyłam sobie w ciszy, nawet ujrzałam przepiękną ważkę koloru nocnego nieba, błyszczący granat z odcieniem fioletu czy fuksji- coś zachwycającego, wspaniałego.

I jak pisałam na początku, woda mnie wycisza, ma na mnie pozytywny wpływ, szczególnie woda słodka jak jeziora, rzeki, stawy, potoki… kiedy czytałam że woda jest wszędzie tej wiosny nagle uświadomiłam sobie, że nawet oddycham wodą! Dla mnie było w tym coś niesamowitego, bo przyszło mi że jestem wciąż jak w łonie matki, łonie Matki Ziemi i mój rozwój jest drogą, by w z tego łona się narodzić, wyjść z wody jako nowy człowiek. Nie umiem opisać jaki we mnie to wywołało efekt, ale bardzo głęboko poruszający, jak zwykle w takich stanach „oświeceń”. Wyjść poza wodę to też znaczy wyjść poza dualne programy i zworce, znaczy pozostawić stary świat i otworzyć się na nowy, którego nie znam, czuję tylko, że taki jest mój kierunek, w którym zmierzam nie zapominając, żeby cieszyć się życiem. Bo o to chodzi, żyć z radością wzmacniając swoje światło serca.

A na wodzie oczywiście w dalszej drodze po medytacji zobaczyłam nenufary… coś pięknego.

I kwitną przepiękne dzikie róże, kocham ich zapach.

wycieczka rowerowa
Była mega obfita, była inna , taka jak lubię. Moc obecności kwiatów, ptaszków… uwielbiam kiedy wycieczki nie są podobne do siebie , bo stałość czasem mnie nudzi, pozbawia powera. Dlatego ta sama trasa jeśli zdarzy się na niej coś innego niż zwykle staje się ciekawsza, czuje wtedy powiem przygody, czar odkrytego skarbu, zaskoczenie czymś nieznanym… to mogą być maleńkie rzeczy ale dla mnie są bezcenne, bo nuda znika a pozostaje radość tego co stare które może rodzić coś nowego nieoczekiwanego. Czuje się cudnie naładowana obfitością przyrody i Ducha. Przez smutek do miłości, w przyrodzie wszystko się leczy, bo ona jest jak macierz, serca łono kochające.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zimowe ferie i foto widoki. Fotorelacja

Pierwsze zimowe widoczki z ferii, moje spojrzenie na świat.
Natura blisko domu rodzinnego męża, w tym mój ukochany przyjaciel Grimwald, bardzo zacny dąb- pomnik. To szczególny przyjaciel, którego odwiedzam od kilku lat, rozmawiam z nim, przytulam się, przekazuję mu dobrą energię. Dzięki jego obecności czuję się szczęśliwa, otrzymuję pomoc, wsparcie a na pewno w jego pobliżu znikają problemy. Znaczy znajduję inny punkt widzenia i już to samo zmienia moje myśli i emocje więc łatwiej sobie poradzić z błogosławieństwem ducha drzewa. A drzewo to cząstka boskiej przyRody na łonie której nie jedna osoba doświadczyła przyjemności takich zmian, zebrania sił, powrotu dobrego nastroju, pozbycia się stresu i zmartwień. Ale zimą drzewa i cała przyRoda usypia więc drzewa nie mają za bardzo energii by się dzielić. Najmocniej promieniują wiosną, siłą wzrostu i narodzin. Dlatego zimą zawsze daję coś od siebie, dotykam, tulę i przekazuję energię.

zima-dab-drzewo-grimwald-5117

Zimowe widoczki, leśne krajobrazy ubrane w szron i twardy śnieg, po którym szłam przez pola zasypane białym puchem. Do lasu szłam drogą bez drogi po twardym śniegu, tylko lekko zapadały się moje małe stopy. To był piękny słoneczny dzień, ciepło sprowadziło szron gdy jeszcze mróz dobrze trzymał. W lesie światła moc oczarowała mnie, bajkowe krajobrazy wyobraźni poruszały mnie, dały dobry nastrój i pogodę ducha… na dużej przestrzeni śniegu poczułam potrzebę położenia się, pobycia i oddychania w tej pozycji choć przez chwilę. Taka chwila w białej przestrzeni wolności pełnej spokoju sprawiła że bardzo głęboko oddychałam, pełną piersią, pełnia szczęścia.

dsc05175

Miałam okazję doświadczyć pięknego spaceru, kiedy szron ubrał przyrodę w białe ubranka a śnieg jeszcze zalegał na ziemi, twardy taki. A słońce świeciło tak pięknie że aż chciało się żyć, intensywne doznanie. Jestem wdzięczna za te piękne chwile mi dane na wspólnym spacerze z mężem.

zima-widok-las-pola-snieg-droga-szron-145

zima-las-szron-glazy-05147

Światło pośród drzew, piękne chwile i krajobrazy

Światło w lesie uwodzi pomiędzy gałęziami, nie dopowiada historii tajemnicą okrywając leśne krajobrazy co czyni świat piękniejszym, gdy przyjmujemy w siebie tajemnicę snując własne opowieści, sycąc się pięknem chwili.

zima-las-slonce-05152

zima-szron-galezie-las-1

zima-las-slonce-05152

zima-las-galezie-5160

las-swiatlo-zima-lubkow-5164

las-zima-glaz-galezie-05153

Zapisz

Zapisz

Bursztynowy las. Fotorelacja

liscie-pomaranczowe-bursztynowy-las-04102

Słoneczny dzień, cały słoneczny dzień dał mi szansę na odwiedziny Lasu, w którym jest mój bursztynowy las. Do południa byłam w przestrzeniach łąk i w lesie dzikim  a parę dni wcześniej w lasku miejskim, gdzie Krąg spotkałam. Ten lasek miejski nie jest duży ale różnorodny. Tutaj mam swoje miejsca mocy, Miejsce Wiedźmy przy moczarach, Miejsce Brzozowych Sióstr przy wrzosach, Miejsce Polankowe czyli leśna polanka mała , Miejsce Kręgu z Krzaczorków i Miejsce Bursztynowe. To ostatnie miejsce, ten  Bursztynowy Las najpiękniej się prezentuje, gdy słońce opromienia go jesienią, bo wtedy liście tworzą niezwykłą aurę. Tym razem przybyłam w czasie zachodzącego słońca, jak zwykle patrzyłam i odczuwałam. Pomyślałam nawet, że skoro słoneczko już na czubkach koron drzew jest  tylko, nie zrobię zdjęć.

Ale z drugiej strony, czemu mam się nie zabawić chwilę aparatem i tym, co widzę. Rozpłomienione pomarańczem życie, tańcząca w koronach drzew radość, poczucie bliskości, ożywienia, witalności. Kobiecość tańcząca we mnie, rozpłomieniona w drzewach, tańcząca w liściach wirujących, szeleszcząca, rozbawiona i zachęcająca do zabawy, do płynięcia z życiem w każdym wieku, w każdym momencie życia. Jestem Wdzięczna Kobietom z mego Rodu, za wszystko, co otrzymałam od nich.One żyją we mnie, żyje ich siła i ich słabości. Te słabości są słabościami dopóki nie zrozumiem lekcji, nie rozpoznam tematu w sobie. Wtedy słabość zamieniam w siłę, buduję swoja moc. Kobiecość to szczególny temat w mym życiu, takie wybrałam ciało więc z poziomu kobiety doświadczam życia. Im bardziej kocham siebie jako kobietę tym bardziej doceniam męskość w sobie, tym mocniej czuję pojednanie tych tematów w sobie. Jakby nigdy nie było rozdzielenia.

I tak przeszłam od koron drzew do ziemi, gdzie zapalił się słoneczny blask na linii zachodzącego słońca. Wszystko zapłonęło ogniem, ogniem pomarańczu, ciepłym żółtym, złocieni… bursztynowe cudne barwy, miodowe ciepłe kolory, aż miło na sercu i w całym ciele 🙂

I tak też uzyskiwałam spokój ducha, stan ciszy w sercu bo bardzo mocno wypływały sprawy relacji, szczególnie z kobietami, uzdrawiała się linia kobieca mego rodu.

To trzecia część serii relfleksji i rozmyślań. Pierwsza w Leśnym Kręgu , Druga Słońce Rozpłomienia a trzecia w tutaj, w Bursztynowym lesie.

Drogowskazy:  słowa z Biblii.. „zmień przekleństwo z błogosławieństwo”… dla mnie każdy wybór dokonany z poziomu serca jest drogą ku własnemu błogosławieństwu. A bywa on czasem niezrozumiały dla innych. I wiem jedno, kiedy dokonuję wyboru, muszę wejść stan spokoju, inaczej prawda, którą ujrzę może mnie wytrącić w ocean emocji, wtedy nie ma wyboru, jest nadal walka. Stan spokoju, to stan kiedy patrzę z innego poziomu, miłość Bóg, Duch, pozwalają dostrzec w sobie i drugim człowieku coś więcej niż moje oczy i myśli, to poziom gdzie mogę odczuwać wiele wymiarów danej sytuacji… umysł jest wyłączony, emocje nie mają dostępu, ( to znaczy, czuję emocje, pozwalam im wypływać, przezywam żeby je poznać, żeby je nazwać, żeby wreszcie móc je puścić wolno a nie chować głęboko w cieniu. Lecz wewnątrz, bardzo głęboko we mnie, jest zaufanie że wszystko dzieje się w porządku, bo mimo emocji bardziej skupiam się na ich obserwowaniu i poznawaniu niż na tym, żeby mnie zalały doszczętnie zawładnęły a wtedy ślepo oddaje się odwetowi wobec raniących osób, wtedy jest walka. Poznanie emocji daje zrozumienie siebie, często też można dojść skąd się wzięły i wtedy je przyjąć, uzdrowić swoje rany ) jest stan spokoju, ciszy a w niej można dostrzec linie czasowe, wybory lub brak wyborów. Trudno to opisać, to nowy stan, nowe doświadczenie, będę je pielęgnować aby utrwalił się ten stan na stałe. Bo chodzi o to, że w sercu kiedy jest cisza może wybrzmieć dźwięk miłości, tej boskiej, to stan zero dla mnie… to stan gdy połączona z Duchem jestem pełną wibracją miłości. W stanie spokoju mam dostęp do najczystszego dźwięku, dźwięku miłości, harmonii a to jest stan zero. Każdy narząd w ciele ma swoją wibrację właściwą sobie. Kiedy jest dysharmonia bo jest nadmiar albo niedomiar w energetyce powstaje choroba w ciele, w danym narządzie. Powrót do zdrowia oznacza powrót do stanu zero danego narządu, do pracy we właściwej tonacji a ona daje odpowiedni dźwięk właściwy danemu narządowi. Wszystkie narządy razem grają w jednej orkiestrze muzykę wszechświata, razem tworzą coś pięknego.

Tak samo moje spotkania z ludźmi, z każdym człowiekiem dotykamy się aurami. Każdy z nas tworzy właściwy sobie dźwięk, wibrację i albo rezonujemy ze sobą albo wprost przeciwnie lub jesteśmy obojętni. Każdy dysonans we mnie wobec osoby oznacza, że potrzebuję w sobie odnaleźć właściwą wibrację. Bo emocje to też dźwięk, każde uczucie to dźwięk, każde słowo to dźwięk, każdy kolor to dźwięk itp. – Wibracje, boska matematyka. Kiedy jestem w stanie zero czyli w miłości, w jedności, w ciszy , kiedy czuję Boga, mogę też tak patrzeć na świat na ludzi mogąc zrezygnować z ludzkiego spojrzenia, oddając się Duchowi cała. Wtedy świat wygląda inaczej. I tak bym chciała być w tym stanie zawsze, ku temu zmierzam i w tej drodze chcę wytrwać. 

liscie-pomaranczowe-bursztynowy-las-04105

Zapisz

Słońce rozpłomienia świat cały

drzewko-liscie-zolte-sloncem-plonace-jesien-las-4074

Niezwykły dzień

W sobotę odkryłam Leśny Krąg z krzaczorków i zapragnęłam żeby pojawiło się słońce, żebym bursztynowy las mogła wtedy odwiedzić. No i minęły trzy dni i stał się dzień ósmy listopad pełen słońca, cały dzień było słonecznie, ale to była radość!

O poranku zapragnęłam przestrzeni i odwiedziłam łąki i ugory za miastem, gdzie przestrzeni było dużo. W zasadzie nie robiłam nic specjalnego, stałam i patrzyłam, oddychałam. Ale nie mogłam się oprzeć rowerkowi i słońcu, musiałam wyciągnąć aparat.

rower-slonce-ana-04060

Refleksje : Każdego dnia wiele się dzieje u mnie, nie każdy dzień jest wesoły, czasem nachodzą mnie różne myśli i emocje dość ciężkie. Kiedy mogę włączam muzykę, ona potrafi mnie rozbroić z murów, stopić lód zamieniając go w łzy. Ostatni czas był bardzo pracowity, wiele w sobie musiałam zmienić, doświadczałam rozpuszczania jakiś wzorców, czasem było mi ciężko. Dlatego te deszczowe dni października tak  mnie smuciły, tęskniłam za słońcem bardzo. Więc patrzyłam w słońce, oddychałam przestrzenią żeby ją w sobie odnaleźć i żeby ją poczuli ludzie w kontakcie ze mną. Czasem właśnie o to chodzi, by zwrócić wolność i przestrzeń sobie by ją zwrócić innym. Czasem można pożegnać pewne wzorce związane z relacjami u siebie i nagle związki z ludźmi ulegają zmianie. Przechodziłam różne fazy w tym miesiącu z tym tematem, naprawdę chwilami serce mnie bolało, nerwobóle i ciśnienie skakało ( zawsze wtedy gdy czegoś nie przyjmuję do serca, ehhhh, czasem mam naprawdę wysokie ciśnienie, harmonia mi się marzy w tym) i krzyż bolał. Od jakiegoś czasu czułam, że energie przyśpieszają i ja czuję, że zwiększa się u mnie aktywność, więcej zadań do wykonania, więcej wyjścia do świata, więcej zaangażowania w jakieś sprawy- ufff chwilami miałam dość. Pomyślałam, że ten krzyż to też dotyczy podstawy, korzeni moich- uzdrawiają się sprawy rodowe i kontakty z ludźmi. Więc to, co mnie spotyka obecnie tak naprawdę dotyczy uzdrawiania przeszłości, już się skończył pewien etap w sobotę piękną słoneczną również – 12.11. Zrozumiałam, poczułam całą sobą, całym sercem i ciałem że czasem żegnając kogoś ze swojego otoczenia, nie mogę myśleć, że odrzucam kogoś, że ktoś to mi coś zrobił itp. Zrozumiałam, że kiedy przyznam, że dzięki komplikacjom w naszej relacji zyskałam coś cennego, to we mnie zrodzi się wdzięczność. Wdzięczność to coś więcej niż przepraszam, wybaczam, to wyjście poza dobro i zło… to zobaczenie w drugim człowieku siebie, to prawdziwe przyjęcie w siebie tego co raniło, rozpoznanie, uznanie tego, wyciągnięcie wniosków i mądrości, co rodzi spokój… po prostu masz spokój w sobie, żadnej walki, żalu, jest spokój i miłość. I to oznacza, że nikogo nie odrzucam, że nie osądzam wtedy a patrzę z miłością i zrozumieniem, nawet jeśli nie mogę być blisko. Bo dla tej osoby moja bliskość może sprawiać, że będzie sobie szkodzić. Więc rozstania wtedy bywają dla dobra drugiego człowieka, nie przecie niemu.  Powiem, chcę tak się czuć zawsze, niech mi będzie dane, będę się starać, bo nie każdą jeszcze tak odczułam. Właśnie zaczęłam tak robić.

I w tej przestrzeni zrobiłam zdjęcie słonka aż mnie coś odwróciło… zobaczyłam drzewo i na samym czubku ptaka, poczekał aż zdjęcie zrobię a zaraz potem zleciał, to sokół Pustułka, znam je, w tej okolicy już je spotkałam. Zbliżenia nie było ale za to jak pięknie na rozpostartych skrzydłach sfrunął nad łąki łagodnym majestatycznym lotem i tam zniknął. Zwiastun dobrego.

drzewo-ptak-postolka-niebo-04072

Zaglądnęłam do lasu, do dwóch. Przed południem tuż obok łąk do „dzikiego” a popołudniu zajechałam do Lasku „miejskiego” .

Spotkałam zachód słońca, chmury malujące niebo i księżyca połówkę na niebie oraz znak, skrzydła anielskie :

I cudnie rozpłomienione ogniem słońca liście i drzewa, prawdziwa magia… nie spodziewałam się takiej obfitości tego cudu.

Drzewa

Zapisz

Zapisz

Leśny krąg. Fotorelacja

las-krag-z-drzew-3977

Była sobie sobota, jeszcze taka jesienna wszak był to piąty listopad, gdy korzystając z bezdeszczowego dnia, rzuciłam wszystko i pojechałam do lasku. Moje myśli potrzebowały się wyciszyć a emocje ostygnąć więc stary mały las był dobra opcją. Liście pospadały z drzew zasłaniając utarte ścieżki, spacerowałam na nogach z rowerem u boku. W pewnej chwili zobaczyłam, że nie wiem gdzie jestem, tak byłam zamyślona. Brakowało mi słońca a niebo zasnute szarymi chmurami było takie ponure- przez prawie cały październik – dobrze że nie padał deszcz, później przyszedł, jak wróciłam do domu. Ten rok jest inny niż poprzednie, robię duuużo mniej zdjęć, tego dnia też nie nastawiałam się na super zdjęcia tylko na odpoczynek i wyciszenie w lesie.

I tym razem nauczyłam się pokory, że nie można być zbyt pewnym siebie, życie utrze noska, gdy tak myślę. Myślałam  że znam las dobrze a jednak przez chwilę nie wiedziałam gdzie jestem, gdy zniknęły ścieżki q kobiercem z liści. I nauczyłam się znowu, że czasem dobrze jest się zgubić, by się odnaleźć. I myślałam, że już mnie nic nie zaskoczy ale zaskoczyło.

paprocie-las-03987

W tym miejscu zagubienia zobaczyłam paprocie, no w lesie rosną zazwyczaj ale w tym lasku miejskim to niespotykana rzecz. Zachwyciłam się nimi i robiąc im zdjęcia przesuwałam się coraz dalej. Znalazłam grzybki, liście i……i krzaki czy drzewka ułożone w okrąg! Stałam zdziwiona i nie mogłam uwierzyć, że to prawda.las-krag-z-drzew-3977

Jestem w kręgu, natura sobie stworzyła koło a ja stałam sobie radośnie w jego środku. I cóż mogłam zrobić innego niż zamknąć oczy i odczuwać. Otworzyłam swoje serce i zaprosiłam Ducha w to miejsce, do tego kręgu, lasku, zwierząt i roślin, z wdzięcznością i dla dobra wszystkich czujących istot.I wtedy nad głową przeleciał samolot, jak zwiastun dobrych nowin, spełnienia marzeń, lekkości, wzniesienia… ostatnio przyniósł tak wiele dobrego.

Na koniec postanowiłam wrócić tu wiosną i latem, zobaczyć co za krzaczorki wyczarowały krąg. Zobaczę czy zapamiętałam znaki szczególne  żeby tu wrócić, bo jak obrosną listkami będą wyglądać inaczej a kręgu nie będzie widać.

samolot-nad-lasem-kregiem-03980

Potem pojechałam do bursztynowego zakątka lasu, ale już było zbyt ciemno by ujrzeć to piękno w pełnej klasie. Korony drzew bursztynowych na tle nieba. Trzy dni później w zachodzącym słońcu byłam tam i wkrótce pokażę zdjęcia.

korony-drzew-lasu-bursztynowego-4010

To doświadczenie z kręgiem było ze mną długo, nie miałam super objawień, miałam tylko uczucie, że wkrótce zrozumiem czym było dla mnie.

SEN

Przypomniał mi sen sprzed roku ale chyba na pewno dwóch lat. Gdy z ciemności, ze ścian, podłóg, sufitu czarnych jak smoła wyłaniały się lęki w postaci wilkołaków. Byłam w pozbawionym świateł domu, długim korytarzu. Ciekawe, we śnie się bałam ich, dopóki ich nie ujrzałam. Był tam szczur, ale nie był z tych strachów, obserwował, wskazał kierunek, jedząc coś z miski, gdzie dostrzegłam odblask światła więc tam uciekłam. (czasem trzeba naprawdę uważać na znaki tu szczur, bo w życiu te potrzebne, nie zawsze wyglądają pięknie, czasem są niemiłe ale są potrzebne a nie takie jak chcemy, więc trzeba być uważnym a nawet odważnym by posłuchać szeptu serca że to to ) Ciekawe jest dopiero dziś dla mnie to, że kiedy z ciemności formowały się lęki w postacie wilkołaków znikały czas i przestrzeń, ściany,podłogi, sufity, znikały pokoje i ściany domów… byłam pozbawiona realności, jakby znikły wszelkie granice tego świata, była nicość… tak się czuje umysł, gdy traci kontrolę ( znika ograniczenie, znikają bariery umysłu, przybliża się nieskończoność, wielowymiarowość wszechświata ). Obawiałam się wilkołaków wtedy, cofałam się zbierając przyjaciół- zwierzątka i ludzi chyba – do pokoju ze światłem. Było tam biurko i przestałam się cofać, nie było gdzie uciec, opierając się o biurko postanowiłam nie ruszyć się ani kroku dalej!. Tym bardziej, że był ze mną jeden z wilkołaków, czarny, piękny, duży. Kiedy wychodził że ściany zakrzyknęłam Arrar, czułam że to przyjaciel, postanowił mi pomóc ( oswoiłam lęk, otworzyłam się na niego a on działał już nie przeciwko mnie ale dla mnie, na moją korzyść dodając mocy a nie ujmując, gdy się oddaję lękowi tracę moc.). I przeniosłam się w miejsce zawieszone w przestrzeni w jasności. ( w przestrzeni serca, w polu miłości nie ma granic, jest tylko przestrzeń ). Stały tam krzesła ułożone w krąg taki z lekka elipsoidalny, były puste.  ( symbol krzeseł to zatrzymanie, zrozumienie siebie i zrozumienie że ważne jest odczuwanie wspólnoty sercem, odczuwanie nie osądza, nie ma wyobrażeń co do ludzi, ono odczuwa, trzeba otworzyć się na obecność innych istot) Tylko ja siedziałam na jednym z nich. I wilkołaki przeszły tu za mną, przestraszyłam się bardzo. Wtedy mój wilk zrobił mi psikusa. Wskoczył mi na kolana żeby mnie niby obronić, ale stał się malutki, słodki mały piesek mnie nie obroni!! I skoczył pierwszy czarny wilkołak a ja, o dziwo pełna spokoju wiedziałam już co zrobić. Podniosłam prawą rękę i dłonią dotknęłam zwierzaczka żeby z lekkością przerzucić go poza krąg, w światło. Zrozumiałam, że mój przyjaciel pokazał mi, że mogę sama zająć się swoimi lękami, bo mam taką moc.( ważne jest aby nie obwiniać innych lecz zobaczyć co dany lęk mówi do nas, w jaki sposób opowiada moją historię, z jakimi uczuciami i emocjami nas łączy w sobie, to rozpoznanie może być drogą do akceptacji że sami tworzymy lęki, że pochodzą też z rodu co znaczy że możemy je przyjąć do serca, zaakceptować te cienie, rozpoznać, uzdrowić, pozostać w wdzięczności bo to jest wolność ). Ten krąg krzeseł pomógł mi, mimo że nikogo nie widziałam, była tam obecność. Teraz wiem, co to za krąg, poznałam tych ludzi, krzesła już nie są puste. A sen stał się przesłaniem, które dziś rozumiem głębiej i szerzej,  gdyż stał się też przepowiednią, tego co się będzie działo, doświadczeń które przywiodą mnie do zrozumienia, rozpoznania snu przesłania, co próbowałam dziś oddać  choć to nie wszystko.

Przypomniało mi się, że kiedyś zapraszałam do serca ludzi, do kręgu. Było ognisko w jego środku i zapraszałam do niego, tych co kochałam, ludzi i istoty, zwierzęta.. oraz ludzi z którymi chciałam się dogadać, zapraszałam by ogrzali się ciepłem ognia. Takie tam proste medytacje wizualizacje. Wydawało się, że nie są ważne a jednak po latach czuję i widzę jak to było ważne. Im prostsze medytacje, wizualizacje tym lepsze i działają najlepiej. Teraz to wiem, widzę, czuję bardzo mocno. Bo ogień to ogień miłości, tej która pozwala zrozumieć tak wiele, pomaga wznieść ludzkie spojrzenie na ból, lęki i rozpacz na duchowy poziom, by z niego ogrzać i uzdrowić życie swoje, to zawsze ma być najpierwsze. Uzdrawiając siebie możemy pomóc innym.

Leśny krąg sprawił tak wiele… ale miałam stan, że nie miałam wizji, bo nie zawsze ważne jest widzenie obrazów czy słyszenie… ważne jest odczuwanie, ciszą otulenie, by wlało się światło we mnie, światło, czyli strumień informacji, które tylko serce odczyta. I cały ten czas dwóch tygodni było rozpakowawywaniem tego, na co się otworzyłam, przyjmowanie do świadomości i rozpoznawanie wiedzy dla mnie, dla rozwoju… tak żeby umysł zrozumiał i przyjął. I to wciąż trwa, dziś podzieliłam się pierwszymi odkryciami. Może okażą się inspiracją dla kogoś, przyniosą coś dobrego.

paprocie-krag-03957

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Leśna medytacja

Był taki dzień nim przyszły deszcze, początek października, kiedy już jesień kłaniała się w pas ale wciąż była gorąca a ziemia od słońca ciepła. Wrzosy już znikały lecz jeszcze znaleźć mogłam kwitnące kwiatuszki. Postanowiłam usiąść pośród raju wrzosowego i wyciszyć się oddychając lasem, słuchając szumiących koron drzew, wiało czasem mocno, dobrze że słonko ogrzewało mnie całą. Październik na początku miał piękne dni, wykorzystałam je na rowerowe podróże, miesiąc temu wsiadłam pierwszy raz na rower po załamaniu nogi i ręki, po 4 miesiącach. Wtedy, w tym lesie byłam z Tomkiem, lubimy razem jeździć rowerami. Zostawił mnie pośród wrzosów zasłuchaną w las i siebie. Jednak medytacja była szybka, nagle poczułam że mam otworzyć oczy. Miałam zrobić zdjęcia i ujrzałam pajęczyny złociste we wrzosach. I ujrzałam jedną, zawieszoną między dwoma drzewami, magiczna brama. Ten jeden mieniący się złotem i tęczami pajęczy most, był bardzo elastyczny, wiatr wiał mocno a on pięknie się naciągał i prężył do słońca miesiąc się barwami. Wtedy pomyślałam o relacjach, między dwojgiem ludzi, między umysłem a sercem. Warto dbać o relacje, wprowadzać światło miłości i zrozumienia, że nic nie jest na stałe, że relacje budują dwie osoby lecz to jest bardzo elastyczne i żywe… Żywa Relacja… nad tym się głęboko zamyśliłam…. jedyną trwałą relacją jest ta, ze sobą samym, serce i umysł… reszta relacji w świecie zewnętrznym jest odzwierciedleniem mego wnętrza, relacje piękne, wspierające, budujące oraz te, które wskazują, co jeszcze mam poprawić, na co zwrócić uwagę, uzdrowić. Tamten dzień, tamta chwila dała mi tak wiele, choć trwała tak krótko.
Medytacje pośród wrzosowego kawałka lasu.
Foto własne

ana-las-marki-wrzosy-mdytacja

Zapisz

Co dzień inny dzień… magia bramy. Fotorelacja

O poranku pisałam : Na pogodny dzień pełen marzeń, na spotkanie pośród natury pełne wrażeń… niech dzieje się dzień dobry od uśmiechu poczynając, od uczuć w sercu zaczynając. Ana Anilalah

i z takim zdjęciem drzewo-wrozka-kraina-marzen-fiol

Bardzo Jestem Wdzięczna za ten magiczny dzień ❤

A potem było spotkanie z w Łazienkach i takie refleksje spłynęły:

ana-lazienki-brama-drzewa-03342
Runa Hagal drzewna

Magia Bramy Drzew ma w sobie coś pięknego, nasze serca są też bramą gdzie stoją dwa drzewa żeńskość i męskość, tylko miłość jest odpowiedzią, jest kluczem otwierającym Bramy
Małe refleksje:
Magia małych darów… kamyk- mądrość ziemi, motyl- muśnięcie oka, piórko- lekkość, kwiat- piękno światła…….. do serca trafia obraz a ono rodzi uczucie, te uczucia to mowa serca, to mowa daru, prostego małego a jednak znaczącego.
Czasem darem jest przezwyciężyć wszelkie przeszkody, by dojść do celu, by poczuć jak wola prowadzi gdy umysł się gubi.
Kiedy spoglądam w serce i odkrywam swoje uczucia i emocje, nie muszę biec za autorytetem, szukać daleko wielkości ducha, wystarczy odkrywanie, czego pragnie moje serce, jak mogę się z nim komunikować, jak rozumieć swoje stany uczuć, jak sobie z nimi radzić… jak żyć ze sobą nie uciekając od siebie. Kiedy obejmuję siebie z czułością wracam do serca, ukochuję wszystkie stany niekochania najlepiej jak umiem.
Czasem dobrze jest pobyć razem bez oczekiwań i czuć się potem obdarowanym obecnością 16.09

ana-lazienki-brama-drzewa-03344

O runie Hagal: Hagal- pomaga zachować spokój w trudnych sytuacjach, ułatwia przetransformowanie negatywnej sytuacji lub wrogich wpływów w korzystną. To też wiedźma, przywrócenie utraconej równowagi, połączenie się przeciwieństw. Ma związek z kośćmi- coś dla mnie, pomaga w rekonwalescencji po załamaniach i dotyczy zębów. Kolor czarny.

 

Zapisz

Ostrzyca- wygasły wulkan, Śląska Fudżijama. Fotorelacja

Kraina Wygasłych Wulkanów to rejon Gór i Pogórza Kaczawskiego w Sudetach. Jednym z wygasłych wulkanów jest Ostrzyca zwana Śląską Fudżijamą, jest też i Grodziec- stoi na nim zamek, piękny zresztą, byłam wiele lat temu ale wtedy nie wiedziałam że ta góra ma tak ciekawą przeszłość. Widziałam wiele razy znaczki o Krainie Wygasłych Wulkanów ale w tym roku zdecydowaliśmy się całą rodzinką odwiedzić Ostrzycę, myślę że to początek zwiedzania, bo gór jest kilka  W tym roku pierwszy raz weszłam na wygasły wulkan, czułam się niesamowicie, zmęczona (są ławeczki dla odpoczynku, więc rodziny z dziećmi śmiało mogą wędrować, wejście może zając 30 min lub więcej  )… i szczęśliwa, szczególnie kiedy przez chwilę siedziałam na szczycie oglądając widoki przepiękne… słuchając bzyczenia much- duuużo ich tam było… przylatywały motyle… siedziałam oddychając z tym miejscem, uwielbiam odkrywać nowe miejsca w mych podróżach choć kocham wracać do znanych mi miejsc… jeja siedziałam na szczycie wulkanu!!! A w drodze objechaliśmy górę dookoła i spotkaliśmy stado kruków, wzbiły się w powietrze gdy mijaliśmy ich drzewa i rozleciały po okolicy.
„Ostrzyca,wulkaniczne wzniesienie w kształcie stożka. Wzniesienie o dość stromych zboczach, z wyraźnie podkreślonym wierzchołkiem, wznosi się samotnie w środkowo-zachodniej części Wysoczyzny Ostrzyckiej, wyraźnie odróżniając się od płaskiego krajobrazu. Wzniesienie o zróżnicowanej budowie geologicznej, zbudowane z wulkanitów mioceńskich stanowiących część rdzenia dawnego wulkanu tarczowego wypełnionego lawą oraz pokrywy lawowej o zasadowej lawie.”…” Ostrzyca jest rezerwatem przyrody z unikalną roślinnością pochodzenia alpejskiego. Już przed wojną Niemcy nazwali ją „Śląską Fudżijamą” i sądzi się, że dla pierwszych mieszkańców tych ziem góra była kultem boga Słońca.”

17.08.2016

Ostrzyca wulkan widok 02789
Ostrzyca, charakterystyczny stożek wulkaniczny

 

Zdjęcia z komórki, wyszły dość ciekawie, bo z pospiechu i zmęczenia robiłam fotki na programie – chyba do panoramy… wyszły niezwykle tajemniczo, welowumiarowo

Ostrzyca Gołoborza- rumowisko skalne bazaltowe
Gołoborza- rumowisko skalne bazaltowe

Zapisz

Zapisz

Jabłoń kwitnąca, królowa tej wiosny w mym sercu

kwiat jabłoni gałąż 029

Zamarzyłam tego roku sobie spotkać kwiaty jabłoni… jak spotkałam nagle na wycieczce rowerowej, gdzie nie spodziewałam się je spotkać to odkręcił się kurek obfitości… spotykam je wciąż, w różnych miejscach. Po prostu wcześniej nie potrzebowałam ich tak bardzo, mniej zwracałam uwagę a wystarczyło zamarzyć, tak poruszając przestrzeń serca i zapomnieć o tym. A potem wydarzył się cud i spotkaniom nie było końca.

kwiat drzewa jabłoni 005

Szczęśliwa, spotkanie kwiatów jabłoni było zaskakującym, szczęśliwym zdarzeniem na wycieczce rowerowej. A zwróciły moją uwagę swoim zapachem. Marzyłam by spotkać ukwiecone drzewa owocowe w sadzie a spotkałam przy kanale, dziko rosnące- może kiedyś tam był sad, nie wiem. Jestem wdzięczna. zawsze mam za co być wdzięczna.

droga jabłoni drzewa kanał 035

droga nad kanałem, drzewa owocowe jabłoń 013

Kwiat Jabłoni – drzewka cudne owocowe, pachnące słodko, uwielbiam Przytulanie do drzew przynosi niezwykle przyjemne korzyści dla człowieka. Wiosną, kiedy ożywają w nich soki, rośnie witalność mają niezwykle mocną wibrację. Można korzystać świadomie z tej omywającej nasze ciała i dusze aury drzew. Trzeba pamiętać, jeśli mamy ochotę się przytulić do drzewa, że trzeba poprosić o zgodę, można powiedzieć i swoich uczuciach, problemach i poprosić ducha drzewa o pomoc w tej sprawie. Ja czasem przytulam drzewo z myślą, że przekazuję mu swoją miłość, swoją energię i że jestem wdzięczna za ich obecność. I słowo Dziękuję , nawet jeśli tylko spacerujemy odbiorą drzewa. Będą czuć uznanie i wdzięczność dla ich obecności tak potrzebnej dla naszego zdrowia i życia.

Ana tuli drezwo jabłoni Wycieczka rowerowa Zegrze 023

 

Nad Jabłonią ze zdjęć poniżej ujrzałam serce:

niebo Serce chmura promienie 290

Abrakadabra

„Będę tworzyć

jak mówię”…

Róża rozchyla
Płatki w ogniu miłości.
Serca ogień
Łączy się
Z nieba wolą
Myśl, uczucie,
Słowo, czyn
w jednym biją rytmie,
Tworzą Jedność
Na wielu wymiarach
Rozgrzane płomieniem
Blaskiem jaśnieją czystym
Tworzą swoje formy
Choćby to serce
Na błękitnym niebie.
Tworzę jak czuję,
By tworzyć
Jak mówię
Z
Siły serca
Mocy ducha
Uczę się
Tworzyć
Nowe życie

Ana Anilalah 13.05.2016
Foto własne, wyjechałam z lasu gdzie odkryłam pola konwalii by zatrzymać się przy Jabłoni kwitnącej, zachwycać się znowu jej kwiatami, niebem nad głową i słońcem aby ujrzeć nad głową utkane z chmur serce światłem promieniejące. Czy można chcieć więcej? Jasne !

Abrakadabra po hebrajsku oznacza „Będę tworzyć jak mówię”

Zapisz

Widokówki z podóży II-ścieżki bez ścieżek

Wyszłam na spacer ( czas ferii zimowych na wyjeździe ) bez celu, wybrałam kierunek bez ścieżek, prawie bez ,bo pojawiał się i znikał na początku. Kiedy weszłam między drzewa tuż za laskiem brzózek poczułam,że przeszłam przez bramę do zaczarowanej krainy. I od teraz będę szła kierowana potrzebą serca, jego impulsem. A to oznacza rezygnację z utartych szlaków.

las drzewa brama Lubków 021

Wydawało się, że nic ciekawego się nie zdarzy. A tu lasek modrzewiowy, a tu polaneczka gdzieś a za nią mur z krzaków pełnych kolców. Poszłam mimo wszystko przez zasieki idąc na przód. Zaskoczyło mnie,że znalazłam kamyk,tai kwarc. Zapytałam czy mogę go wziąć oczywiście Przyszła mi myśl, że kiedy znajdę inny ten zostawię a wezmę następny.

las drzew modrzew Lubków 025

I tak od kamyka do kamyka,od drzewa do drzewa weszłam w las , gdzie przede wszystkim świerki królowały. Pod jednym z nich w ziemi był kamyczek. Bardzo mi się spodobał taki biały, z wzorkiem otulony ziemią tuż przy drzewie. Poczułam się szczęśliwa. Zostawiłam przy nim kamyczek niesiony w dłoni.

kamień kwarc pod drzewem w ziemi Lubków 029

Zawiał wiatr,zaszumiały gałęzie wysoko w koronach drzew i ten dźwięk przywiódł mnie do gromadki,otaczającej maleńką przestrzeń polaneczki. Zasłuchałam się w tę pieśń śpiewną przez drzewa i wiatr, zapatrzyłam w górę. I nagle coś ujrzałam, cień przemknął za drzewami. Stojąc cicho zaczęłam szukać i znalazłam, kilka małych dzików. Nie czekałam na lochę, zwiałam pod drzewa i przyczajona obserwowałam co się dzieje. Miałam troszkę stracha nie powiem ale zwierzęta poszły w  lewo a ja w prawo. Bardzo chciałam pójść prosto, tam chciałam dotrzeć do ciekawego zakątka. Ale wybrałam inną drogę, byłam trochę zrezygnowana i bardzo czuła na hałasy z lasu. I szłam ku brzegowi lasu, który miał zakończyć moją wycieczkę i powrót miedzą i polami. I ten koniec mnie zaskoczył.

Spotkałam głazy, kamienie ciemne a w nich wrośnięte piękne białawe kwarce. Nie widziałam takiego cuda nigdy w życiu. Tutaj się wyciszyłam, otworzyłam na to, co chwila ze sobą niosła, nie analizowałam, tylko zanurzyłam w tej obecności, zniknęłam w niej. Dla mnie są zachwycające 🙂

głazy kamień kwarce bużka Lubków 036

Moja dłoń dotknęła kamienia, poczułam miękką mokrą gąbeczkę mchu, to sprawiło że spojrzałam w to miejsce. No zobaczyłam przecudną Bużkę, poczułam jakbym spotkała przyjaciela. Uwielbiam go 🙂

kwarcowa buzia kamień Lubków, bużka 038

Nie mogłam się oprzeć 🙂 :*

Ana bużka kwarc mech kamień głaz Lubków 047

I jak ja nie mogłam to i moi cisi podróżnicy też nie mogli tym razem. Jak nigdy przypomniałam sobie, że są ze mną. I że chcą być na skale, więc bez zdjęcia się nie obeszło.

kamień, minrały, kule moqui Lubków 040

Rozmyślałam nad tą moją drogą. Doszłam do wniosku że dobrze jest spodziewać się niespodziewanego odpuszczając sobie trzymanie się kurczowo swoich wizji. Bywa, że wyobrażenie, marzenie jest tylko „chceniem” i jeśli trzymamy się tego, tracimy z oczu rzeczywistą potrzebę serca,bo skromna i nie tak kolorowa czasem, jakby się chciało.

Tak jak ze ścieżką, gdy czujemy że musimy z niej zejść dla naszego dobra, nie wiedząc czemu. To budzi wielkie emocje czasem taka rezygnacja, oddanie steru nie umysłowi lecz sercu. I nawet oddawanie się sercu też trzeba zrozumieć, bo ono nie bywa takie jak sobie wyobrażamy więc wymaga poznania w sobie i to głębokiego.

I nad tym rozmyślałam, żebym mogła widzieć i czuć te potrzeby serca, być w zgodzie z nimi, mieć zrozumienie.  To taka nieznana znana ścieżka, tu nie ma szlaku, wytycznych. Tu odkrywa się prawdę o sobie, mierzy z własnymi wyobrażeniami, wzorcami i nawykami. I jeśli nauczymy się słuchać podszeptów serca zaczniemy czuć, że idziemy drogą w zgodzie ze sobą, nawet jeśli chwilowo nikogo z nami nie ma, to nie jesteśmy sami. Świat przemawia obrazami, serca hologramami rzutowanymi na zewnątrz. Wszystko mówi, to tylko kwestia właściwego odbioru. I ufności, że to ma sens, że niesie prawdę wyzwolenia z ograniczenia a nie dobicia nas.

W każdym spotkaniu jest pełen miłości pierwiastek boski, mądrość i światło zrozumienia; duszy odsłonienia i scalenia w Jedno, co było rozdzielone i brakiem miłości ziało teraz wypełniło się blaskiem. To jest nagrodą, oświecenia duszy które do Ducha wiodą różnymi ścieżkami, drogami bez dróg sercem widzianych, sercem odczuwanych.

 

 

Zapisz

Zapisz