Kategoria: Kamienie

Ostrzyca, Polska Fudżijam w Krainie Wygasłych Wulkanów

Pogórze kaczawskie Ostrzyca 744

W wygasłym wulkanie nie ma już lawy gorącej, lecz jest pamięć o tej gorącej mocy w zastygłej skale. Może wulkan jest wygasły lecz jesienią zapala się ogeniem barw cudownej Polskiej złotej jesieni.

Ostrzyca

Ostrzyca, miejsce gdzie lubię powracać, mam ciągle niedosyt. Ostrzyca to wygasły wulkan a dokładniej komin wulkaniczny czyli neka, wulkaniczne wzniesienie w kształcie stożka, bardzo charakterystyczny kształt widoczny w całej okolicy wznosi się na 501 m. n.p.m. . Głównym budulcem jest bazanit, skała zbliżona do bazaltu, ma w sobie więcej oliwinu i skorupiaków. Droga była malownicza, już usłana liśćmi a na drzewach jeszcze tyle kolorowych piękności, przeważnie żółtych, złocistych, bursztynowych i zielonych, mniej czerwieni. Droga wiedzie pośród starych lip, drzew liściastych w tym buki, olsza, jesion, mało dębów, klon, żółtym szlakiem w górkę aż w pewnym momencie odbija się w lewo na schody, bazaltowe schody, jest ich ponad czterysta i wiją się pośród drzew porastających wzgórze i kamieni tworzących miejscami gołoborze bazaltowe, co jest unikatowe w Polsce. Gołoborze występuje na odsłoniętych niczym nie porośniętych miejscach oraz pośród drzew, a na szczycie występują Słupy bazaltowe. No i tego roku, już któryś raz z kolei spotykam Kruki, to specyficzny symbol, który dość mocno do mnie przemawia tego roku i jak zwykle są nieuchwytne dla mnie w aparacie. Sam szczyt stożka to ciekawe skałki, urokliwy punkt widokowy na Pogórze Kaczawskie, w dalszej perspektywie widać Karkonosze z najwyższym szczytem Śnieżką oraz Izery. Na szczycie Ostrzycy występują też słupy bazaltowe, bazanit budujący wzniesienie jest spękany tworzy regularne słupy, wzniesienie ma dość strome zbocza. Spotkałam latem na szczycie motyle i stada much, niestety nie było tam pazia królowej, może innym razem. Tym razem pełno latało nakrapianych biedronek 🙂 Jest tam zawsze dużo ludzi, bo miejsce jest znane, w końcu ogłoszone Polską Fudżijamą- Ostrą Górą. W zasięgu wzroku, tak na lewo, jest inna góra wulkaniczna- komin, blisko Złotoryi zwana Wilczą Górą czy Wilkołakiem, Wilczakiem… niestety to tylko część góry, reszta została rozebrana, cześć kruszywa jest w Warszawie użyta min. w Trasie Łazienkowskiej czy metrze. Pozostała mała część góry, jest tam rezerwat i róża bazaltowa, jeszcze jej nie widziałam, niestety nie wiem czy jeszcze istnieje bo firma wydobywająca kruszywo zabrania dostępu. Inną górką-kominem wygasłego wulkanu jest Grodziec, tam stoi zamek i nawet ma się nieźle jego zadbana część, odbywają się tam turnieje rycerskie, ładne miejsce, dawno tam nie byłam, warto odwiedzić. Grodziec jest widoczny z Ostrzycy jak się wespnie człowiek na sam szczyt. Naprawdę piękne widoki można oglądać, zachwycam się małymi wzgórzami, polami czy łąkami wkomponowanymi w całe Pogórze Kaczawskie… a reszta wyższej partii gór- Karkonoszy, niknie w oddali, widać pasma zamglone jak w bajce, mogłam sobie pomarzyć o Krasnalach i wędrujących Czarodziejach. Innym miejscem powulkanicznym są Czartowskie Skały czy Organy Myśliborskie, jest wzniesienie Radogost ( mam skojarzenia z Radagastem z Hobbita) też neka- komin wulkaniczny, tam pragnę się wybrać, bo teraz nie miałam czasu. Kiedyś bardzo ciągnęło mnie do Ślęży i Raduni, teraz przyciągają mnie wygasłe wulkany.

Na Ostrzycy byłam drugi raz, tym razem usiadłam sobie na szczycie, gdzie jest punkt widokowy na skałce, mimo dużej ilości ludzi starałam się wsłuchać w otoczenie, poczuć to miejsce całą sobą. Po jakimś czasie przeszłam z boku na słupy bazaltowe gdy turyści opuścili to miejsce, tam była zupełnie inna energia, poczułam się tak radośniej, może dzięki drzewom z liśćmi jak słońce? Wiał niesamowity wiatr, szumiały liście a ja odurzona powietrzem, słońcem, wędrówką i odczuciami tej góry chłonęłam z każdym oddechem jej magię. Może wulkan jest wygasły lecz jesienią zapala się ogień kolorami cudownej Polskiej złotej jesieni.

Malownicza droga na Ostrzycę zaczyna się od szlaku ze starymi mądrymi lipami a potem inne malownicze drzewa upiększają wędrówkę

A tu już wejście bazaltowymi schodami aż na sam szczyt i gołoborza bazaltowe- bloczki skalne

Na szczycie… mąż stoi na najwyższym punkcie, pod nim miejsce balkonik do oglądania, ja siedzę na przeciwko męża tyłem odwrócona, spoglądam na Pogórze Kaczawskie, pode mną wokół szczytu są dość strome zbocza

Widoki…

Z boku balkoniku jest skałka z bazaltowymi słupami, długo czekałam aż turyści zwolnią to miejsce, zachwyciłam się tym, że odkryłam piękne złociste drzewa, poczułam większy spokój wewnętrzny, dotknęłam głębiej ciszy w sobie i poczułam… W wygasłym wulkanie nie ma już lawy gorącej, lecz jest pamięć o tej gorącej mocy w zastygłej skale. Tak jakbym wchodziła w kontakt z innymi wulkanami na świecie i w sobie samej, to taka wewnętrzna praca nad tym miejscem, rozpoznaniem, poznaniem, opanowaniem tej potężnej energii w ciele i w duszy.

Biały tunel na zdjęciu i kolory, pewnie aparatowe wyskoki lecz… Nie widziałam tego, kiedy patrzyłam w drzewa, wyszło na komputerze dopiero, pewnie odblask światła. Lecz to miejsce mnie przyciągnęło szczególnie, podeszłam, robiłam zdjęcia sobie i już miałam odejść i nie mogłam… zachwyciły mnie liście… zielony rozkwitający kwiat dębinkowych liści z połyskiem a za nim złociste słoneczka klonowe podświetlane pięknie… moja chwila zapomnienia, wejścia od szerokiego spektrum widzenia ku wąskiej ścieżynce… to otworzyło na panoramę wewnętrznego postrzegania siebie same. Tak czuję tę moją chwilę

Z boku bazaltowych słupów, tam gdzie złote drzewa, poniżej nich jest bardzo ciche miejsce pośród niskich dębów i olszy

 

Moje pierwsze spotkanie z Ostrzycą

Reklamy

Alegria- Radość. Mandala i wiersz

Mój synek najmłodszy Nataniel napisał wczoraj zdanie „Radość mnie wzrusza” a dziś muzycznie Alegria(radość) do mnie przyszła.
To miód na moje serce, to wielkie pocieszenie gdy akurat doświadczam silnego oczyszczania duszy i smutno w sercu. To taki znak, że robię miejsce dla radości a radość mnie osobiście kojarzy się z pomarańczem. No i pomarańczowe mandale ułożone mam trzy 4 dni temu, jedna już upubliczniona z niebieskim agatem. Dziś pora na drugą.

Mandale ułożyłam 16 stycznia ,no i jest to jakiś dowód dla mnie na działanie intuicyjne, że nim coś się wydarzy czuje to moje serce. Dziś jest cztery dni później i wooow miałam niezłe spotkanie z ciemną stroną siebie. Układając mandalę włożyłam w nią serce, spontaniczność, miłość i pełne zaangażowanie, pracę energetyczną wykonałam ogromną a przy okazji miałam frajdę przez parę godzin. Nie wiedziałam że, przygotowałam się się do wew. zmiany, aby ją łatwiej przejść, gdy emocje się będą uwalniać i oczyszczać. Mandala była radością i ale i elementem delikatnym, który rozpuścił blokady, to było jak trzęsienie ziemi, przeżyłam ❤ W ten sposób sama się zatroszczyłam o siebie, zaopiekowałam się sobą, czuję się ukochana i zaopiekowana choć chwilami byłam znieczulona na miłość. Mandale to wibracje uczuć powstałe w trakcie tworzenia, które w przyszłość poleciały niczym motylki zmian. I co stworzyłam powraca, powróciły dary mandali, by w przyszłym zdarzeniu ją odnaleźć, przyjąć i przejść dane doświadczenie. Właśnie przejść, nie uciekać, chować ale wejść w doświadczenie, wejść w emocję choć boli i to jest moment,kiedy mogę coś zmienić. Płakałam, czułam i nazywałam co czuję a jednocześnie prosiłam Boga, Ducha o wsparcie. przykładam swoje dłonie do ciała, do serca i mówię: Kocham, kocham siebie jak nikt na świecie.  Takie moje małe własne czary, które wchodzą w interakcję  z przyszłą mną, ze światem, bo on podsyła mi również podnoszące na duchu elementy. Słowa synka czy choćby muzykę. Mój umysł nie przewidział tego, wymiękam po prostu. Takich chwil jest więcej w życiu nie zawsze da się to opisać ale można poczuć.

mandala-roz-pomarancz-sniezka-agat-krysztaly-05002

Minerały: agat pomarańczowy, pomarańczowe: karneole, agaty, mandarynkowa andara, aqua aura, kamień słoneczny. Kryształy górskie i zielone małe kamyki, szmaragdowe dioptazy, oliwkowe oliviny, amazonit, zoisyty z rubinem, akwamaryna,

💛
Widać, tak radość i smutek są potrzebne,
gdy zachodzą zmiany.
Coś odchodzi aby zrobić miejsce na nowe.
I dobrze jest,
jest Radość
nawet jeśli ściska mnie strach i płyną łzy,
jest radość gdy pozwalam sobie być taką sobą…

… z radością i ze strachem,
z radością i lękiem,
z radością i smutkiem,
z radością i zagubieniem,
z radością i niezdecydowaniem,
z radością i wycofaniem,
z radością i poczuciem porażki,
z radością i poczuciem złamania,
z radością i poczuciem ograniczeń…

Jestem tym wszystkim


Jest radość nawet jeśli myślisz:
nie żyjesz pełnią siebie, że zawiodłaś.
Pozwalam sobie to wszystko
obserwować jak odpływa…
Jestem tym wszystkim
I jestem Radością i Miłością
I  Pięknem Jestem
Jestem Wszystkim co Najpiękniejsze
Jestem tym wszystkim
naprawdę
Rozkochuję się w sobie
zawsze niezachwianie
Coraz głębiej i mocniej
Bo nadzieja z radością
Śpiewają dla mnie
Wzruszając serce moje ogromnie 💛

Radosna ALEGRIA DLA WSZYSTKICH
Music : Francesca Gagnon (Cirque du Soleil) – Alegria

Zapisz

Głazy krasnoludów. Fotorelacja

Wakacyjne wspomnienia

Głazy Krasnoludów 2015, głosy ptaków…. ptaszki tak śpiewały że nie mogłam ich nie nagrać… słyszałam „najs tu mi tiu”, że było im miło z nami i „was”- żegnamy jakby …. ależ to była porywająca chwila

Kocham odkrywać nowe miejsca, zawsze są takie otwierające na nowe. Ale są takie miejsca do których powracam, miejsca gdzie dusza i ciało czuję się wyśmienicie, gdzie zbieram siły, gdzie czuję moc. I zawsze kiedy tam jestem jest inaczej, niby wszystko to samo ale jest coś nowego, pewnie dlatego, że wciąż się zmieniam i z czym innym przychodzę, inaczej patrzę, inaczej odczuwam więc zawsze odkrywam coś nowego dzięki temu 🙂 Głazy Krasnoludów są takim kochanym miejscem mocy dla mnie.
W Zaworach – północnej, rzadko odwiedzanej, części Gór Stołowych znajduje się pas bardzo ciekawych skałek owianych legendami. Gorzeszowskie Skałki mają swoją legendę, to legenda o zamieszkujących je krasnoludkach,
„Między Gorzeszowem a Olszynami leżą Głazy Krasnoludków, które były zamieszkałe przez całkiem małe krasnale. Były one wysokie na miarę dwóch stóp, a stopy, na których chodziły były tak śmiesznie stworzone, że przypominały gęsie. Wszystkie krasnale nosiły długie brody i ubierały się zazwyczaj w szare płaszcze i kaptury. Krasnale te były bardzo płochliwe i pokazywały się ludziom jedynie przelotnie. I chociaż przy każdym spotkaniu pozdrawiały człowieka, nie były takie dobre jak krasnale z Kruczego Kamienia (koło Lubawki). Pokazuje to następujący przypadek: Pewnego pięknego jesiennego dnia, pewien rolnik pracował na swoim polu. Zbliżył się do niego krasnal. Zapragnął on poślubić córkę gospodarza. Ten jednak odpowiedział na pytanie bardzo szyderczo: „Jak mógłbyś ze swoimi szkaradnymi stopami prosić o rękę mej córki? Poza tym ona jest duża, a Ty jesteś zupełnym malcem!” Na te słowa krasnal tak się rozgniewał, że skoczył wysoko, wymierzył gospodarzowi porządnego policzka i natychmiast uciekł. Trwało dłuższą chwilę jak gospodarz doszedł znów do zmysłów i uprzytomnił sobie, co się właściwie stało. Przejęty poszedł zaraz do domu, mając złe przeczucia odnośnie córki. Okazało się, że nigdzie nie można jej znaleźć, wszyscy szukali jej przez wiele dni. Ku wielkiemu bólowi i cierpieniu rodziców okazało się, że przepadła na zawsze. Czy porwał ją krasnal?” Dzikie Sudety

Mandala kamienno-kryształowa, przełom

Mandala kamienno-kryształowa(05.07)
Po wypadku to moja pierwsza mandala, układałam ją lewą ręką choć zaczynam już ćwiczyć prawą dłoń, nogę już rozchodziłam…

Przelom
Wczoraj otworzyło okno na w dziś.
Mandala
wyjście poza ograniczenia wymaga czasu…
każdy krok wymaga skupienia…
każda czynność wymaga cierpliwości…
każdy zamysł poddany prowadzeniu z serca…
we wszystkim odczuwaj co jest
zezwalaj na balans między ciężarem a lekkością…
z uważnością pielęgnuj powroty do harmonii w centrum.
Ana Anilalah 06.07.2016
Minerały:
Kamienie, kryształy, 3 andary żółta, zielona, niebieska; topaz błękit jasny bardzo

manadala kamienna kryształowa płatki kwiat andary 367

Zapisz

Macierz III mandala

Macierz III Mandala
Kamienna macierz ożywiona z kamiennego snu wyłania się w nowych odsłonach Ożywa radością, chęcią rozkwitania w miłości, tworzenia przez dotyk otwierające radosne przeżywanie życia w bliskości. Ana Anilalah

Kamienie w kręgu imituje szpachla ale w czterech z nich wciśnięte były prawdziwe małe kamienie. Sama Bogini w miejscach gdzie jest szary kolor jest też ze szpachlowana, można powiedzieć rzeźbiona- to nie było łatwe na obrazie, bo może się odkleić. Szary kolor na obrazie oddaje kolor kamieni.

Moja ukochana Bogini, jest prawdziwa nie upiększana, bardzo mi się podoba, w sercu ją uwielbiam. Wygląda jak żabunia i nie chciała być inna, żabunia to dobre zwierzątko mocy, bardzo mi pomogło niegdyś więc jak to się dziwnie los plecie, stare w nowym ożywa i zmienia się w coś całkiem innego, jeszcze lepszego.

Macierz Obrazy 003

 

 

Zapisz

Zapisz

Harmonia

Słowem kwitnąca Kraina Marzeń Serca

Harmonia wpisana we mnie niech trwa na każdym poziomie mego istnienia. I jak muzyka przenikająca moje serce, duszę i ciało pozostaje we mnie stale wibrując harmonię do każdego uczucia, myśli, czynu, doświadczenia Ana
Przeczytałam, nie pamiętam gdzie, że stwierdzono w badaniach, że kamienie żyją, tylko biorą baaaaaardzo dluuuuuugi wdech i wydech, kilka dni. T tylko potwierdza, to co ja odczuwam w związku z kamieniami.
Mam czułość do polnych kamieni, nawet dodałam maleńkie do obrazu Macierz wciśnięte w szpachlę mającą oddać formę kamieni. 12.04.2016

kamień harmonia kwiaty

View original post

Kule Moqui

Kule Maqui, kamienie szamanów.
Od 2008 roku są ze mną, skromnie i cichutko ale zawsze blisko. Szczególnie że zawsze kiedy wybierałam się w podróż wpadały w dłonie i zabierały się do torebki całkiem bezwiednie, spryciary 🙂

Używałam ich do zmniejszania bólów kręgosłupa. Tę okrągłą podkładam pod kość ogonową a tę z wyglądem ufo pod potylicę. Wygodnie bez poduszki zasypiałam w nocy leżąc na plecach. Czasem w dzień na krócej robiłam sobie taki masaż energetyczny kręgosłupa gdy mnie bolał. Pomagają mi bardzo w tej sprawie jako środek pomocniczy oczywiście.
Rzadko z nimi medytowałam ale lubiłam je trzymać w dłoniach, uwielbiam ich dotyk, moje dłonie odczuwają kontakt z nimi bardzo specyficznie. Im dłużej je trzymam tym bardziej odczuwam wibracje na całych ciele, to bardzo subtelne odczucie. To są przyjaciele, mali wielkością ale mocą wielcy, w mym sercu mają specjalne miejsce. Czasem gdzieś mi znikały ale zawsze powracały. Były ze mną na wyjeździe i w czasie bardzo ciekawego spaceru zrobiłam im zdjęcie na głazie, chciały zapozować 😉
Ponoć według legend, w nich odnajdują miejsce duchy przodków, tak żeby pomagać nie wyrządzając przy tym szkody. Przeczytałam o tym dziś i zarezonowało to ze mną 🙂 I będę się temu przyglądać.

kamień, minrały, kule moqui Lubków 040

Zapisz

Widokówki z podóży II-ścieżki bez ścieżek

Wyszłam na spacer ( czas ferii zimowych na wyjeździe ) bez celu, wybrałam kierunek bez ścieżek, prawie bez ,bo pojawiał się i znikał na początku. Kiedy weszłam między drzewa tuż za laskiem brzózek poczułam,że przeszłam przez bramę do zaczarowanej krainy. I od teraz będę szła kierowana potrzebą serca, jego impulsem. A to oznacza rezygnację z utartych szlaków.

las drzewa brama Lubków 021

Wydawało się, że nic ciekawego się nie zdarzy. A tu lasek modrzewiowy, a tu polaneczka gdzieś a za nią mur z krzaków pełnych kolców. Poszłam mimo wszystko przez zasieki idąc na przód. Zaskoczyło mnie,że znalazłam kamyk,tai kwarc. Zapytałam czy mogę go wziąć oczywiście Przyszła mi myśl, że kiedy znajdę inny ten zostawię a wezmę następny.

las drzew modrzew Lubków 025

I tak od kamyka do kamyka,od drzewa do drzewa weszłam w las , gdzie przede wszystkim świerki królowały. Pod jednym z nich w ziemi był kamyczek. Bardzo mi się spodobał taki biały, z wzorkiem otulony ziemią tuż przy drzewie. Poczułam się szczęśliwa. Zostawiłam przy nim kamyczek niesiony w dłoni.

kamień kwarc pod drzewem w ziemi Lubków 029

Zawiał wiatr,zaszumiały gałęzie wysoko w koronach drzew i ten dźwięk przywiódł mnie do gromadki,otaczającej maleńką przestrzeń polaneczki. Zasłuchałam się w tę pieśń śpiewną przez drzewa i wiatr, zapatrzyłam w górę. I nagle coś ujrzałam, cień przemknął za drzewami. Stojąc cicho zaczęłam szukać i znalazłam, kilka małych dzików. Nie czekałam na lochę, zwiałam pod drzewa i przyczajona obserwowałam co się dzieje. Miałam troszkę stracha nie powiem ale zwierzęta poszły w  lewo a ja w prawo. Bardzo chciałam pójść prosto, tam chciałam dotrzeć do ciekawego zakątka. Ale wybrałam inną drogę, byłam trochę zrezygnowana i bardzo czuła na hałasy z lasu. I szłam ku brzegowi lasu, który miał zakończyć moją wycieczkę i powrót miedzą i polami. I ten koniec mnie zaskoczył.

Spotkałam głazy, kamienie ciemne a w nich wrośnięte piękne białawe kwarce. Nie widziałam takiego cuda nigdy w życiu. Tutaj się wyciszyłam, otworzyłam na to, co chwila ze sobą niosła, nie analizowałam, tylko zanurzyłam w tej obecności, zniknęłam w niej. Dla mnie są zachwycające 🙂

głazy kamień kwarce bużka Lubków 036

Moja dłoń dotknęła kamienia, poczułam miękką mokrą gąbeczkę mchu, to sprawiło że spojrzałam w to miejsce. No zobaczyłam przecudną Bużkę, poczułam jakbym spotkała przyjaciela. Uwielbiam go 🙂

kwarcowa buzia kamień Lubków, bużka 038

Nie mogłam się oprzeć 🙂 :*

Ana bużka kwarc mech kamień głaz Lubków 047

I jak ja nie mogłam to i moi cisi podróżnicy też nie mogli tym razem. Jak nigdy przypomniałam sobie, że są ze mną. I że chcą być na skale, więc bez zdjęcia się nie obeszło.

kamień, minrały, kule moqui Lubków 040

Rozmyślałam nad tą moją drogą. Doszłam do wniosku że dobrze jest spodziewać się niespodziewanego odpuszczając sobie trzymanie się kurczowo swoich wizji. Bywa, że wyobrażenie, marzenie jest tylko „chceniem” i jeśli trzymamy się tego, tracimy z oczu rzeczywistą potrzebę serca,bo skromna i nie tak kolorowa czasem, jakby się chciało.

Tak jak ze ścieżką, gdy czujemy że musimy z niej zejść dla naszego dobra, nie wiedząc czemu. To budzi wielkie emocje czasem taka rezygnacja, oddanie steru nie umysłowi lecz sercu. I nawet oddawanie się sercu też trzeba zrozumieć, bo ono nie bywa takie jak sobie wyobrażamy więc wymaga poznania w sobie i to głębokiego.

I nad tym rozmyślałam, żebym mogła widzieć i czuć te potrzeby serca, być w zgodzie z nimi, mieć zrozumienie.  To taka nieznana znana ścieżka, tu nie ma szlaku, wytycznych. Tu odkrywa się prawdę o sobie, mierzy z własnymi wyobrażeniami, wzorcami i nawykami. I jeśli nauczymy się słuchać podszeptów serca zaczniemy czuć, że idziemy drogą w zgodzie ze sobą, nawet jeśli chwilowo nikogo z nami nie ma, to nie jesteśmy sami. Świat przemawia obrazami, serca hologramami rzutowanymi na zewnątrz. Wszystko mówi, to tylko kwestia właściwego odbioru. I ufności, że to ma sens, że niesie prawdę wyzwolenia z ograniczenia a nie dobicia nas.

W każdym spotkaniu jest pełen miłości pierwiastek boski, mądrość i światło zrozumienia; duszy odsłonienia i scalenia w Jedno, co było rozdzielone i brakiem miłości ziało teraz wypełniło się blaskiem. To jest nagrodą, oświecenia duszy które do Ducha wiodą różnymi ścieżkami, drogami bez dróg sercem widzianych, sercem odczuwanych.

 

 

Zapisz

Zapisz