Kategoria: Refleksje

Inspiracje muzyczne- narodziny

Yakuro- Witched Dance

Kilaka wyklutych przemyśleń :Muzyka serca łączy, wznosi w wyższą wibrację aż muzyką rozbrzmi każda komórka. Słuchając pieśni wyjść z kokonu ego, podążyć za głosem serca ku wolności w której niech życie tańczy, prawda śpiewa… bycie sobą uszczęśliwia. Krok za krokiem wtańczyć miłość w puls życia, w każde wspomnienie emitować aż po każdą myśl, słowo, działanie… Miłość jest większa niż ego, jeśli znikną mury ochronne ego, muzyka spływające w serce poprowadzi, ufam temu coraz bardziej. Pragnienie jedności z taką boską miłością staje większe niż wszelkie trzymanie się starego systemu życia, dobro otwarcia wnosi dobro nieznane umysłowi a sercu tak ukochane, tak wyczekane w duszy.

Filmik oddaje narodziny, (dla mnie ) wyjście w kokonu w którym się żyje… kokonów czy warstw, im więcej ich się rozpuści, tym łatwiej będzie dotrzeć do tego, co istotne… dla mnie to jest naradzanie siebie, twórcze kreowanie siebie i życia a w związku  tym, -najważniejsze- to bycie sobą, autentycznym i naturalnym, być w tym wolnym i szczęśliwym. Nie zamierzam zmieniać nikogo, zmieniam tylko swoje poglądy na wiele rzeczy wraz z odsłanianiem tych warstw, w których w niepamięci ( podświadomość) kryją się wzorce, programy, blokady inaczej brak miłości. I to podświadomość często kieruje poczynaniami, jest taką szarą eminencją skrytą dość dobrze pod własnymi myślami i utrwalonymi zachowaniami, które uważamy za właściwe. Przekonałam się o tym na własnej skórze. Nie zmieniam siebie całkowicie, nie o to chodzi by stać się kimś innym, jak się marzyło kiedyś i jeszcze marzy się umysłowi dziś. Jednak odkrywanie zasłoniętych części siebie pod warstwami iluzji sprawia, że odzyskujemy coś cennego, coś własnego, coś co sprawia że zaczynamy żyć w zgodzie z tym, co było zaplanowane przez dusze nim zeszły na na Ziemię, wierzę w to. I wtedy zmienia się coś wewnątrz,  osobowość się wzbogaca i nagle wydaje się, że to jest takie nowe, nieznane… a jednak jest stare, było zapomniane a teraz odnalezione, zmienia sposób życia, myślenia, działania… tak krok po kroku oczywiście, wykluwanie trwa i nauka chodzenia potem też acz z muzyką w sercu będzie łatwiej i rytmiczniej, cierpliwie do przodu…

CollageMaker_20180410_165811624
Foto własne Paź Żeglarz

 

 

Reklamy

Nigdy się nie poddawaj. Moc słów

Never Give Up On
Nigdy się nie poddawaj…
Tylko kilka słów, jedno zdanie , słyszane i czytane wiele razy nie wywoływało niczego większego, były zwyczajnie obojętne choć chciało się żeby było inaczej. I to słowo „nie”, którego podświadomość nie uznaje. A jednak pewnego dnia wpadłam na to wideo, z tym tytułem i słowa we mnie ożyły, ich moc zadźwięczała z siłą dzwonu w całej mnie. Wpisały się w ciało i duszę pozytywnie, wkodowały swoją wspierająca energię więc od tej pory, kiedy sobie pomyślę ***”Nigdy Się Nie Poddawaj”*** czuję jak serce bije raźniej i odzyskuję siły, by dokończyć to, co zaczęłam, by przełamać swój opór, by być ponad lękiem, by odzyskać równowagę, by kroczyć dalej nawet jeśli popełniłam błąd, by wstać pomimo upadku. I podtrzymuje mnie na duchu w tym, co teraz robię. Jedna chwila wszystko zmieniła aż chciałoby się powiedzieć- oby było ich więcej ! Miłego dnia 😘

Rozwidlenie dróg

Rozwidlenie… nawet w najgłębszym ciemnym lesie, pojawić się może promień słońca, płynący z serca, rozświetlając podjęcie decyzji, którą z dróg podążać. A Rozwidlenie jest chwilą zatrzymania, gdy biorę wdech i na chwilę trwam w bezdechu stając się obserwatorem. Wypuszczając powietrze uwalniam wszystko, co zasłaniało jasny obraz sytuacji i znowu na chwilę zatrzymuję się w bezdechu, w pozycji obserwatora. I strach przed podjęciem decyzji rozpływa się delikatnie, pozostaje ciekawość tego, co niesie nowa droga, bez żalu a z wdzięcznością żegnając drugą z dróg. Na Rozwidleniu jest czas na samotność z ciszą stopioną w zatrzymaniu pełnym obecności, gdzie słucham szeptu serca, w które światło tchnienie swe pełne miłości słowa. Muszę być bardzo cicho, by je usłyszeć, w tym szczególnym czasie na Rozwidleniu dróg. Ana 27.02.2018 Foto własne z 27.02.2017 roku, Kiedy popatrzyłam na zdjęcie zaczęłam pisać, program mi pokazał je niespodzianie a ja poddałam się intuicji i spisałam co czułam, czego doświadczałam jeżdżąc na rowerze po lesie w ostatnich latach po lasach, których nie znałam. Kiedy chciałam wrócić do domu włączałam GPsa lecz każda z dróg była mi nie znana a wybór czysto intuicyjny. Włączałam mapę endomondo, patrzyłam i wybierałam. Każda droga była nowa, nieznana, każdą poznawałam dopiero, uczyłam się różnych swoich reakcji. Kiedy niektóre poznałam, wydawały mi się nudne lecz jeżdżąc o różnych porach dnia i roku zawsze coś jest inaczej, nigdy nie ma tak samo. W życiu bywa u mnie podobnie, nawet kiedy się cofam, to coś jest zawsze inaczej, każdy wybór coś zmienia, czasem tylko odrobinkę, można tego nie zauważyć.

 

Rozwidelenie dróg, las
27.02.2017 Las Marki

 

Ptaki zimą w zakątku Placu zabaw. Odkrywanie

Przytrafiają się czasem nam rzeczy, które nie zdarzają się codziennie, wzbudzają zachwyt i niebywałe zaskoczenie, czujemy wtedy że stało się coś magicznego. Zjawiają się w życiu, gdy zachodzi właściwy czas i miejsce a my ulegamy podszeptom intuicji i spotykamy na swej drodze cuda, niezwykłe wydarzenia, chwile, spotkania, przebłyski szczególnego stanu oświecenia… takie chwile nie zdarzają się codziennie, pamiętamy je długo gdyż stan szczęścia powstały w danej chwili, zostaje w naszej pamięci, w sercu, jest wpisany w nasze ciało, w każdą jego naszą komórkę, ta magia, cudowne zjawisko czasem niewytłumaczalne. Bywa, że takie cuda są maleńkie, ulotne więc potrzebne jest otwarte serce, by je dostrzec i poczuć całym sobą. Dla mnie takim cudem było spotkanie z ptaszkami, których nie widziałam na oczy. Bo tak pięknie jest OKRYWAĆ coś nowego dla siebie w przyRodzie… to słowo Okrywać jest szczególne dla mnie, gdy spotkałam motyla zjawiskowego, Pazia Żeglarza, nie widziałam że można spotkać takie cudo. I latem tamtego roku śnił mi się motyl, biały z jednym kolorem, pomarańcz czy czerwień a niedawno wpadłam na to, że istnieje taki motyl Niepylak Apollo… Odkrywanie przenosi się do mego wnętrza, gdyż odkrywanie siebie skutkuje odkrywaniem cudów w sobie oraz w świecie mnie otaczającym. I jedno wypływa z drugiego dzięki przepływowi energii myśli, odczuć pomiędzy mną a  naturą, ludźmi, ze światem.

Odkrywanie… odkryć coś zasłoniętego, natrafić na coś niewidzialnego i ujawnić, poznać rzecz dotąd nieznaną, natrafić na coś, o czego istnieniu nie wiedziano, zwrócić uwagę na coś dotąd niezauważonego… zdejmować zasłonę, warstwę, unaoczniać, eksplorować, objawiać, uświadamiać sobie…

 

Mam taki zakątek na placu zabaw, gdzie jest kawałek innego świata, w samym rogu, na zdjęciu na wprost. Tam gdzie widać drzewa, obok jest kanałek a za drzewami jest przejście gdzie jeszcze istnieje malutki podmokły świat, gdzie jest przyroda i życie. Cały plac zabaw jest po lewej stronie. Ten zakątek wydaje się niepozorny ale cieszę się że jest. Za rok być może już nie będę tu mieszkać więc doceniam, to co mam.

Park magiczna, stara wierzba 1846

Drzewa w zakątku to przede wszystkim bardzo stara wierzba, nawet kilka w jednej. Jakoś nie zachęciło mnie by zrobić jej zdjęcie. Rosną drzewa na działce mieszkaniowej, są trzciny i trawy po bagienku a kawałek dalej, kilka kroków za ogrodzeniem jest jeszcze bagienko z trzcinami, drzewkami.

W tym zakątku zawsze słychać świergot ptaszków, latem gdy nie mogłam jechać do lasu czy na łąkę przychodzę tutaj słuchać śpiewu ptaków, pozwalać się słońcu ogrzewać i być sam na sam ze sobą. Właściwie do tej pory tylko słuchałam aż teraz zimą kiedy karmiłam się słonecznym światłem dźwięk ptaków przebudził we mnie ochotę na bliższe spotkania.

dzięcioł 1682

Zaczęło się od dzięcioła. Stałam na korzeniach powalonego drzewa i słuchałam a to kruków a to sikorek latających niedaleko aż usiadł nade mną dzięcioł, który nie stukał wcale. Owszem, nie zauważyłam go a naprowadził mnie na niego nieznany odgłos, coś jak czkanie i jeszcze coś nieokreślonego, myślałam że to człowiek lecz po chwili dojrzałam dzięcioła i obserwowałam go przez chwilę. Byłam zachwycona, że poznałam głos tego ptaszka wszak do tej pory znałam tylko odgłos stukania. Taki mały cud a tyle przyniósł mi radości. Innym razem, pierwszy raz w życiu dane mi było ujrzeć dwa ptaszki, trznadelka ( żółtawy taki) i czeczotkę zwyczajną ( ma czerwony znak na główce a upierzenie jak wróbelek) – tak mi się wydaje że to one, oprócz wróbelków i sikorek.

Trznadel

trznadel ptak 01835

Czeczotka zwyczajna, ten czerwony znak na czole

czeczotka zwyczajna, ptak 802

Tutaj Modraszka zwyczajna- niebieskawa  i sikorka bogatka

sikorki ptaki jedzą 1841

sikorka modraszka zwyczajna 1838
Modraszka zwyczajna, sikorka
sikorka bogatka 1818
Sikorka bogatka

Ptaszki w locie

czeczotka zwyczajna lot ptak 805

sikorka. ptak, lot 843

 

Każdy ma swoją górę i Polska. Refleksje

Kiedy idziemy w góry zawsze jest to mierzenie się że sobą, z ciałem, wysokością, pogodą… idący w wielkie góry himalaiści mierzą się z tym w sposób ekstremalny, przecierają szlak dla innych. Przecież w życiu mamy swoje ekstremalne góry z którymi się mierzymy, są to bardzo trudne wyzwania, pozostają po nich nie raz blizny i siła, którą zdobywamy,siła ducha, przecieramy szlak innym, którzy podążają naszą ścieżką. To są moje odczucia, nie muszą się wszyscy ze mną zgadzać. Lecz dostrzegłam coś jeszcze w tych, co szli na ratunek, Wielkiego Ducha. W narodzie Polskim tkwi wielki duch, potężny i nieodsłoniony jeszcze. Przejawia się w heroicznych czynach, w których w imię wyższych celów potęga Ducha budzi się w człowieku i dzieją się wielkie rzeczy. Chodzi o to, by Duch przebudził się w większości Polaków, by prawda stała się faktem, jawna i czytelna dla wszystkich… i może się budzi, byśmy podnieśli głowy, otworzyli serca i zaświecili światłem, byśmy byli dumni z tego kim jesteśmy. Tak czuję
Byśmy poczuli, że czas na powrót do prawdziwej wolności, przebudzenia się serc, które mają wizję Nowego, a wszystko zaczyna się od naszego wnętrza, tak też skupiam się na tym, że nie zmieniam wszystkiego wokół lecz naprawdę siebie zmieniam. I kocham swój kraj, kocham to miejsce na ziemi, wybrałam je do życia, nie jest mi obojętny los Polski. Kocham ją po swojemu, niezależnie od wszystkiego, co się dzieje wokół, obserwuję i sobie swoje robię.
kosmos, Góry, magi, Rise & Shine with The Northern Lights in Alaska.
foto z sieci
W sercu pielęgnuję wizję pięknego żyznego kraju jakim jest Polska, ludzie uprawiają ziemię z miłością i dbałością a ona rodzi zdrowe plony. Dobra, zdrowa żywność jest dla ludzi z naszej ojczyzny przeznaczona w pierwszej kolejności. Gleba jest bogata i żyzna, mamy swoje zasoby i złoża z których umiejętnie korzystamy. Gospodarka jest na wysokim poziomie. Ludzie mają pracę, doceniają ją i szanują, każdy realizuje swoje potrzeby zachowując etykę z poszanowaniem praw swoich i innych a wzajemne relacje są pozytywne, ludzie są życzliwi i pomocni, naturalni i energiczni . Ludzie mają czas na pracę, rozwój, naukę, zabawę i spełnianie marzeń. Inwestycje na rzecz wynalazków, prac naukowych, modernizacji, tworzenia artystycznych możliwości, współistnienia z naturą, wpływają na rozwój materialny i duchowy kraju i społeczności, co wzmacnia naród i cały kraj. Jesteśmy przez to doceniani poza granicami, stajemy się przykładem dla świata jak żyć w nowym świecie, bo stary odchodzi.  Wszelkie dobra narodowe, w tym w przyRodzie, są zadbane i uszanowane. Na każdym poziomie życia przejawia się szacunek, komunikacja, chęć współpracy, chęć zaopiekowania się sobą, bliskimi oraz ojczyzną. Wszystko, co zaburza harmonię w kraju znika, zostaje tylko chęć budowania pokoju, harmonii, wspólnego dobra, troska i chęć zaopiekowania się rodziną i ojczyzną. Dzięki czemu Polska rozkwita, odbudowuje swoją tożsamość, wzrasta poziom rozwoju duchowego, zrozumienia a prawda objawia się w sposób naturalny, wzmacniając dobry wizerunek miejsca, w którym żyję, Polskę którą kocham.
mapa polski dwa serca

Impresje styczniowe

Chwila gdy odnajduję piękno tam, gdzie się nie spodziewam spotkać tego cudu, jest prawdziwą magią. To prawda, serce czasem woła- chodź, chodź na spacer, pobądź z przyrodą i idę, idę słuchając głosu tego aż doprowadzi mnie do chwili tej, gdzie piękno choć małe zachwyca. Uwieczniam na zdjęciu tocząc w sobie rozmowę z rośliną, kwiatem, owadem, z przyrodą. Wydaje się to takie ulotne gdy odchodzę swoją drogą, dłonie mam wolne gdy chwilę pooddychawszy z nią, posmakowawszy jej, nazachwycawszy się nią- opuszczam ją odchodząc… zostawiam świata skrawek w chwilę zaklęty by żył własnym życiem jak ja. I wydaje się że minęła, że jej nie ma, tej chwili pięknej, że szczęśliwa leci z wiatrem jak piórko na wietrze do kogoś innego, bo jego serce stęsknione woła chwili tak pięknej. Lecz z czasem odkrywam, że nic nie utraciłam bo chwila dotknąwszy mego serca ożywiła kawałek mej duszy. Piękno ożywia to, co było martwe, jeszcze jeden kawałek ogrodu rozkwita ożywiony magią chwili. Chwili, co znika z oczu rozpływając się w wieczności a jednocześnie rozkwita, ożywiając kawałek duszy z którym mogę być w tej wieczności. Ana
foto własne

Aleja Siódmego Anioła… Czy wierzę w Anioły?

Zdjęcie użytkownika Ana Członka.

Parę dni temu otrzymałam książeczkę „Aleja Siódmego Anioła” jako nagrodę w konkursie „Czy wierzysz w Anioły…. Po przeczytaniu rozpłakałam się, gdyż pewne wątki dotykały mnie poruszając głęboko czułe struny duszy. Polecam i Dziękuję PrzeCzytajka.https://www.facebook.com/PrzeCzytajka/
W książce jest siódmy Anioł, Rozmarzony czy Rozmiłowany zaginiony… jego moc i tak działa a i on się znajduje dzięki dobrym sercom. Rozmarzony jak i mnie nazywano szczególnie w szkole, wciąż pozostaje rozmarzona. Dlatego polubiłam siódmego Anioła i bohaterów książki.
Oto mój komentarz:
„Czy wierzysz w Anioły i dlaczego? … bo było tak że nie wierzyłam w Boga ani Anioły i była ciemność w moim życiu… aż zaszłam w ciążę, bardzo bałam się mieć dzieci uważając że nie będę dobrą matką… lecz ciąża zmieniła wszystko, zmieniła mnie, poczułam że pragnę w coś wierzyć, wierzyć że coś mnie kocha bardziej, skoro mnie jest tak trudno siebie pokochać, tyle razy ratowały mi dosłownie życie, w ostatniej chwili, bosz jak ja się cieszę że żyję Pokochałam to dziecko w pod sercem noszone a wraz z nim otworzyłam się na Anioły, bo na Boga było mi trudniej, trudniej uwierzyć że mnie kocha. Przed porodem namalowałam pierwszego Anioła dla dziecka, żeby go chronił i nawet imię wybrałam Gabriel, nie wiedząc że on naprawdę opiekuje się dziećmi, nic nie wiedziałam o Aniołach, NIC, serce wiedziało, poczuło ich obecność, odebrało ich przesłanie. I oto Anioły podczas porodu, który miał być łatwy a stał się zagrażający życiu, one uratowały pierwszego syna, przeżył i żyje do dziś, nie wiem jak one to zrobiły ale zrobiły!. Anioły czuwały nad każdym porodem, trzeci był również zagrażający życiu i dlatego syn mam imię Nataniel( to imię usłyszałam w ciąży, głos powiedział te słowa a ja internecie sprawdziłam i znalazłam imię Nataniel). Anioły sprawiły że dziś kocham siebie, że nikt nie musi kochać mnie bardziej ode mnie, chyba że Bóg, a jego dzieci Anioły niosą pomoc, której subtelność nie pozwala czasem jej zauważyć czy docenić od razu, po latach owszem, wzrasta świadomość i potęga subtelności obecności Aniołów, które przybierają postać żywych ludzi nie raz i nie dwa. Moje dzieci Gabriel, Juliusz, Nataniel to takie Anioły, które przebudziły mnie do życia, uratowały mi życie, podobnie jak duszki przyrody. Anioły sprowadziły mnie na duchową ścieżkę rozwoju i czuwały nawet gdy ja nie wierzyłam w ich moc, po latach zrozumiałam i zobaczyłam ich opiekuńcze działania. Anioły otworzyły mnie na sztukę, maluję do dziś, tworzę różnymi sposobami, a Gabriel pomaga tworzyć słowem, pomaga artystom. To pomogło mi dojść do siebie, pokochać i nauczyło cieszyć się życiem. Oto potęga subtelnej działalności Aniołów
Teraz mogę dodać, że kiedy patrzę w lustro, widzę najlepszego Anioła dla siebie, który pokocha mnie jak nikt. 😇
Bądźmy dla siebie samych najcudowniejszymi Aniołami.😇

 

Rozmowa z wewnętrzną dziewczynką… bo kiedyś obiecałam.

widok płot rzerdzie dziecko dziew wieś

Kiedyś obiecałam małej dziewczynce że jej nie opuszczę i zawsze będę bronić i chronić… a jednak tyle razy zawiodłam w chwilach największej potrzeby, dziś to rozumiem i kocham się nadal.
Zrozumiałam po drodze: nie od świata oczekuj wszystkiego, oczekuj od swego serca otwartego chcącego okazać sobie żarliwą miłość, troskę i odwagę i ufność w dostrzeganiu prawdy o sobie, bycie ze sobą. W chwili największego lęku, obawy sięgać do wewnątrz bez odrzucenia jak od zarazy, dotykać serca zranionego niosąc kojący dotyk. Szczerze, bez względu na wszystko wierzyć w swoje możliwości, nieść wsparcie choćby nikt inny nie chciał bo liczy się by samemu chcieć najmocniej. Pomimo dostrzeganiu błędów kochać, bez oceny, zaniżania wartości, krytyki… szukać rozwiązań, rozpoznawać sens sytuacji. Słuchać odpowiedzi w ciszy serca i otwierać się na głos płynący z niego, dać się prowadzić wewnętrznej mądrości. Można się gubić, popełniać błędy, nie być sobą, chcieć zadowalać innych czy walczyć i buntować się… można pozwolić przepłynąć temu obserwując swoje emocje bez odrzucenia. Starać się rozpoznać skąd przyszły i co zawierają w sobie, może specjalne dary, które dotykając rany mimo że budzą ból niosą w jej głąb uwolnienie aż do uzdrowienia?

kobieta dziecko otulenie miłością świata
Być dla siebie jak rodzic, dbać, chronić, pomagać, pozwalać na błędy i na naukę płynącą z konsekwencji, być stanowczym czasem wymagającym bez nienawiści wobec siebie lecz pełnym spokoju, czułym i szczerym. Pozwolić na radość i zabawę, na uważność dla swoich potrzeb, uczuć, pragnień, przez chwilę codziennie rozmawiać ze sobą lub milczeć, być w relacji blisko swego serca. To wszystko i więcej dla siebie robić bez uciekania, porzucania, odrzucania, to już przestało istnieć, odwracać się w swoją stronę otulając to, kim jestem teraz, szanuję siebie. Uwielbiam tę barwną kobietę, którą stworzyłam wraz z całym jej bogactwem, z każdym dniem coraz mocniej cenię miłując. Liczy się każdy dzień spędzony tutaj, każda godzina w której jestem obecna dla siebie, liczy się każdy dzień pośród ludzi z którymi żyję, każda szansa którą sobie daję, każda czułość, każdy pocałunek w sercu złożony, każda chwila w której przyjmuję pomoc ducha a on przemawia, zawsze, można tego nie zauważać i można się odczuwać kiedy to się dzieje, wciąż się uczę i jestem szczęśliwa. Jest we mnie, tu go szukam bo wierzę że jest tutaj… jest też wszędzie wokół i przemawia przez innych ludzi, przez przyrodę, przez każde doświadczenie, przeze mnie też… tak normalnie, zwyczajnie to się dzieje, prosto tak i dlatego to takie piękne i trudne jednocześnie… dlatego warto docenić swoje życie uwalniając je od wszelkich więzów umysłu… wystarczy się nie poddawać a wciąż iść naprzód z ciekawością odkrywając swój świat i życie wokół, po prostu warto odkrywać siebie, spełniać marzenia, zajmować się się tym co lubię odkrywając wszelkie dary, jakie drzemią we wnętrzu czekając odkrycia. Proste mogą być, zwyczajne a niezwyczajne jednocześnie… a rozkwitają z pąków w najpiękniejsze kwiaty rozpościerając skrzydła do szczęśliwego lotu przez życie. Anetta Ana Anilalah 13.10.2017

Zdjęcia pochodzą z sieci, nie znam autorów

dziewczynka dziecko kolory bańki tęcz

 

Mandala z serafinitem

Mandala z serafinitem

Miałam taki dzień (24.03), kiedy przekwitły róże że bardzo pragnęłam zrobić dla siebie coś pięknego. Brakowało mi czułości anielskiej dlatego sięgnęłam po minerał zwany serafinitem. Jego nazwa jest tak bliska Serafinom, otoczyłam go płatkami róż. Rozmarzyłam się, rozanieliłam układając mandalę, szczególnie gdy dotykałam płatków róż, takie delikatne i aksamitne. Delikatny róż wypływający z bieli wzruszył mnie, poczułam jakby pieścił moje serce, składał w nim swoje pocałunki pełne miłości. Roztańczone serce zielenią, bielą i różem rozkwitło pomysłami, duszy zrobiło się raźniej i myśli pełne kreatywności przemieniłam w  czyn. I powstało kilka innych mandal i poczułam się obficie obdarowana, Jestem Wdzięczna za wszystko ❤

Układanie mandal też jest tworzeniem, zabawą i pracą energetyczną i kocham to robić, kiedy czuję że to ten czas. Bo bywa, że długo nic się nie dzieje, nie mam potrzeby, wtedy robię inne rzeczy artystyczne albo nic nie robię, oprócz tych domowych, życiowych. Ale układanie pomaga mi, kiedy nie mam dobrego nastroju albo kiedy go mam też jest wyśmienicie. Tworząc wzory mandalowe spontanicznie tworzę nowe ścieżki neuronowe albo „odczarowuję” smutek, brzmi to magicznie ale tak się czasem czuję w tym akcie tworzenia. Stwarzam nowe pole możliwości w sobie aby zmienić wewnątrz siebie emocje, myśli. A twórczość bywa pomocna, dzięki niej nabieram dystansu do siebie, wprowadzam nowe możliwości, otwieram na pozytywne wibracje. Można powiedzieć pracuję energetycznie aby zmienić przyszłość czyli „czaruję”. Nie zmieniam nikogo wokół lecz tylko własne nastawienie. A przy okazji zdobywam ciekawą wiedzę, wiedzę serca… otwieram się na potrzeby duszy, otwieram na głos ducha. Czasem zapiszę wiersz, zdanie i czy wiele zdań… taki przekaz dla siebie. I tym się dzielę, tym co sama czuję i przeżywam, własnym doświadczeniem.

Zacytuję słowa które nie wciąż przy mnie są, od ułożenia ostatniej mandali

„Bo Miłość Uzdrawia”… tego się trzymam.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Bursztynowy las. Fotorelacja

liscie-pomaranczowe-bursztynowy-las-04102

Słoneczny dzień, cały słoneczny dzień dał mi szansę na odwiedziny Lasu, w którym jest mój bursztynowy las. Do południa byłam w przestrzeniach łąk i w lesie dzikim  a parę dni wcześniej w lasku miejskim, gdzie Krąg spotkałam. Ten lasek miejski nie jest duży ale różnorodny. Tutaj mam swoje miejsca mocy, Miejsce Wiedźmy przy moczarach, Miejsce Brzozowych Sióstr przy wrzosach, Miejsce Polankowe czyli leśna polanka mała , Miejsce Kręgu z Krzaczorków i Miejsce Bursztynowe. To ostatnie miejsce, ten  Bursztynowy Las najpiękniej się prezentuje, gdy słońce opromienia go jesienią, bo wtedy liście tworzą niezwykłą aurę. Tym razem przybyłam w czasie zachodzącego słońca, jak zwykle patrzyłam i odczuwałam. Pomyślałam nawet, że skoro słoneczko już na czubkach koron drzew jest  tylko, nie zrobię zdjęć.

Ale z drugiej strony, czemu mam się nie zabawić chwilę aparatem i tym, co widzę. Rozpłomienione pomarańczem życie, tańcząca w koronach drzew radość, poczucie bliskości, ożywienia, witalności. Kobiecość tańcząca we mnie, rozpłomieniona w drzewach, tańcząca w liściach wirujących, szeleszcząca, rozbawiona i zachęcająca do zabawy, do płynięcia z życiem w każdym wieku, w każdym momencie życia. Jestem Wdzięczna Kobietom z mego Rodu, za wszystko, co otrzymałam od nich.One żyją we mnie, żyje ich siła i ich słabości. Te słabości są słabościami dopóki nie zrozumiem lekcji, nie rozpoznam tematu w sobie. Wtedy słabość zamieniam w siłę, buduję swoja moc. Kobiecość to szczególny temat w mym życiu, takie wybrałam ciało więc z poziomu kobiety doświadczam życia. Im bardziej kocham siebie jako kobietę tym bardziej doceniam męskość w sobie, tym mocniej czuję pojednanie tych tematów w sobie. Jakby nigdy nie było rozdzielenia.

I tak przeszłam od koron drzew do ziemi, gdzie zapalił się słoneczny blask na linii zachodzącego słońca. Wszystko zapłonęło ogniem, ogniem pomarańczu, ciepłym żółtym, złocieni… bursztynowe cudne barwy, miodowe ciepłe kolory, aż miło na sercu i w całym ciele 🙂

I tak też uzyskiwałam spokój ducha, stan ciszy w sercu bo bardzo mocno wypływały sprawy relacji, szczególnie z kobietami, uzdrawiała się linia kobieca mego rodu.

To trzecia część serii relfleksji i rozmyślań. Pierwsza w Leśnym Kręgu , Druga Słońce Rozpłomienia a trzecia w tutaj, w Bursztynowym lesie.

Drogowskazy:  słowa z Biblii.. „zmień przekleństwo z błogosławieństwo”… dla mnie każdy wybór dokonany z poziomu serca jest drogą ku własnemu błogosławieństwu. A bywa on czasem niezrozumiały dla innych. I wiem jedno, kiedy dokonuję wyboru, muszę wejść stan spokoju, inaczej prawda, którą ujrzę może mnie wytrącić w ocean emocji, wtedy nie ma wyboru, jest nadal walka. Stan spokoju, to stan kiedy patrzę z innego poziomu, miłość Bóg, Duch, pozwalają dostrzec w sobie i drugim człowieku coś więcej niż moje oczy i myśli, to poziom gdzie mogę odczuwać wiele wymiarów danej sytuacji… umysł jest wyłączony, emocje nie mają dostępu, ( to znaczy, czuję emocje, pozwalam im wypływać, przezywam żeby je poznać, żeby je nazwać, żeby wreszcie móc je puścić wolno a nie chować głęboko w cieniu. Lecz wewnątrz, bardzo głęboko we mnie, jest zaufanie że wszystko dzieje się w porządku, bo mimo emocji bardziej skupiam się na ich obserwowaniu i poznawaniu niż na tym, żeby mnie zalały doszczętnie zawładnęły a wtedy ślepo oddaje się odwetowi wobec raniących osób, wtedy jest walka. Poznanie emocji daje zrozumienie siebie, często też można dojść skąd się wzięły i wtedy je przyjąć, uzdrowić swoje rany ) jest stan spokoju, ciszy a w niej można dostrzec linie czasowe, wybory lub brak wyborów. Trudno to opisać, to nowy stan, nowe doświadczenie, będę je pielęgnować aby utrwalił się ten stan na stałe. Bo chodzi o to, że w sercu kiedy jest cisza może wybrzmieć dźwięk miłości, tej boskiej, to stan zero dla mnie… to stan gdy połączona z Duchem jestem pełną wibracją miłości. W stanie spokoju mam dostęp do najczystszego dźwięku, dźwięku miłości, harmonii a to jest stan zero. Każdy narząd w ciele ma swoją wibrację właściwą sobie. Kiedy jest dysharmonia bo jest nadmiar albo niedomiar w energetyce powstaje choroba w ciele, w danym narządzie. Powrót do zdrowia oznacza powrót do stanu zero danego narządu, do pracy we właściwej tonacji a ona daje odpowiedni dźwięk właściwy danemu narządowi. Wszystkie narządy razem grają w jednej orkiestrze muzykę wszechświata, razem tworzą coś pięknego.

Tak samo moje spotkania z ludźmi, z każdym człowiekiem dotykamy się aurami. Każdy z nas tworzy właściwy sobie dźwięk, wibrację i albo rezonujemy ze sobą albo wprost przeciwnie lub jesteśmy obojętni. Każdy dysonans we mnie wobec osoby oznacza, że potrzebuję w sobie odnaleźć właściwą wibrację. Bo emocje to też dźwięk, każde uczucie to dźwięk, każde słowo to dźwięk, każdy kolor to dźwięk itp. – Wibracje, boska matematyka. Kiedy jestem w stanie zero czyli w miłości, w jedności, w ciszy , kiedy czuję Boga, mogę też tak patrzeć na świat na ludzi mogąc zrezygnować z ludzkiego spojrzenia, oddając się Duchowi cała. Wtedy świat wygląda inaczej. I tak bym chciała być w tym stanie zawsze, ku temu zmierzam i w tej drodze chcę wytrwać. 

liscie-pomaranczowe-bursztynowy-las-04105

Zapisz