Kategoria: Urodziny

Urodziny

Trzymam w swoich dłoniach dziecię, siebie obejmuję w całości otulając miłowaniem bez względu na wszystko, własną przeszłość trzymam w dłoniach i w sercu. Pierwszy Dzień Życia, gdy się rodziłam otoczona barwami duszy, gdy nabrawszy oddechu wybrałam życie na ziemi, o tym przypomniał mi oddech… jakże się cieszyłam i jakże radowałam na bycie tutaj, kogoś miałam spotkać i tęskniłam bardzo do tego, co miało się wydarzyć. Nie rozumiałam jednak za czym tęsknota tak mocno w sercu dźwięczała i nie czując jej spełnienia zagubiłam się w smutku, bólu niespełnienia i rozdzielenia aby obudzić się teraz w zrozumieniu, że wszystko tak miało być. Nurt życia wypełniał się doświadczeniami właśnie takimi jakie były aby doprowadzić mnie tam, gdzie odnajdę sens tęsknoty, sens drogi i tych, którzy czekali aż ich odnajdę. Okrąg się zamyka a otwiera nowe. Ana Anilalah 20.03

szkic dziecko w dłoniach 2232

Czuć jakim cudem jest kochać siebie
Wychodzić na przeciw wołaniu z wnętrza
Sięgać w głąb łagodnie pośród kruchości swej
Odnajdywać miejsca wołające kochania
Cierpliwie tulić czułością wspierać
Ziarna zasiewać wytrwale wielbić
Przemawiać wprost serce ucząc ufności
Pozwolić wzrastać własne drogi poznawać
Pracować pośród Ogrodu ziaren pielęgnując
Wsłuchiwać się w ciszę nią się stawać
W niej rozpuścić wszystko
Stopić się w Jedność
Patrzeć jak Ogród wzrasta
Rozkwita w świetle prawdy
Tworzyć dzieła umysłu Serca mocą
Czerpać z Ogrodu Życia swe siły
Czuć jakim cudem jest Kochać siebie

Ana Anilalah Członka 14.04.2018

Inspiracją był ten szkic zrobiony ze zdjęcia umieszczonego w muzycznym obrazie na you tube. Dziś dzień po urodzinach znowu stał się inpiracją do napisania kilku słów wierszem.

Zimowe spacery nad wodą

Nad Wisłą w Warszawie chwile w słońcu choć w mroźny dzień a zimno potęgował dość mocny wiatr. Jednak kiedy idę z kijkami rozgrzewam się, więc ciepło otula mnie całą od środka. I mimo chodzenia zawsze zwyciężają widoki, zawsze mam ochotę stanąć by czemuś się przyjrzeć czy zachwycić. Wisła ukazała swoje piękno tego dnia, ptactwo siedziało raczej niż latało a i bobry pozostawiły swój ślad w drzewach. Ostatnio wszędzie widzę ich ślady, jakby się rozmnożyły.

Stałam nad wodą medytując, posyłając rzece moc miłości aż do jej źródełka i aż po jej kraniec rozpływający się w morzu. A w mojej głowie były dwa słowa: czysta rzeka, nie mogłam zatrzymać tego, mogłam się poddać pragnieniu Wisły, słonko ogrzewało mi twarz i żadem mroźny wiatr nie był mi straszny. Potem czułam się mocno zmęczona, ledwo doszłam do auta. Myślę że po prostu zrobiłam zabieg energetyczny rzece, a to już jest wymagający proces. Za to mąż, który wiernie towarzyszy mi z kijkami, prowadził auto a ja zrobiłam coś niebywałego. Bo generalnie boję się spać w aucie, zawsze kontroluję drogę i patrzę na widoki za szybą. A tym razem usiadłam i zamknęłam oczy od razu, miałam je zamknięte prawie do samego domu, byłam w swoim siódmym niebie, szczęśliwa, zagłębiona w siebie, bezpieczna… trwałam w tym niezwykłym stanie jak zaczarowana pełna ufności delektując się ciszą w której słuchałam opowieści złożonej z wibracji ciała, w muzyki mego kosmosu.

Narew, pięknie sobie płynie. Po jednej stronie rzeka a po drugiej las i bagienka. Na wale mało spacerowiczów więc była przestrzeń, czysta i ożywcza. To był energiczny czas, tak raźno jak rzeka płynąca obok, na której w słońcu skrzył się w słońcu już topniejący lód, którego ten mały mróz jeszcze trzymał. Zachwycałam się lasem i wodami w nim, słońcem, wiatrem i radosnym krokiem niosącym mnie pośród tej pięknej przyrody. Mijały nas łabędzie raz w trójcy raz w parze… a na koniec gdy wracaliśmy do auta moją uwagę przyciągnął głos ptaszków, zasłuchałam się i zaczęłam szukać śpiewaków. Myślałam że nie ujrzę żadnego ale one jakby czekały i same zaczęły przelatywać z drzewka na drzewko wzdłuż mojej drogi aż usiadły na końcu i czekały cierpliwie aż zrobię zdjęcia. Czułam się szczególnie obdarowana, tym bardziej że to okazały się czeczotki.

A drodze do domu znowu miałam zamknięte oczy, słońce oświetlało mi twarz, byłam tak wolna w swym doznaniu, wyzwolona, bez ograniczeń. Pod powiekami pojawiały się kolory które później zmieniły się we fraktale różnokolorowe a zmieniały się pod wpływem migających drzew, które czułam pod powiekami, ich cień wywoływał nowe wzory, kształty i kolory. Byłam znowu dzieckiem, które niczego się nie boi, jest ciekawe świata, chce odkrywać nowe rzeczy, ma odwagę wyruszać szlakiem swych marzeń, podróżować z wiatrem we włosach, żyć tym co jest całą sobą oraz być w pełnym połączeniu ze swoją boskością oraz Źródłem Miłości, Duchem. Cudowne chwile.

 

Na urodziny. Ana

Wierszem kwitnące Ogrody Duszy

Ukołyszę Cię w ramionach
dziecię nowo narodzone
pokażę Ci świat jak obiecałam.
Z miłości wszystko uczynię
a Ty to zrozumiesz
obejmiesz swą miłością
siebie i życie, które wybrałaś.

Pamiętam barwny swój most
którym zeszłam w swe ciało
z tym przyszłam na świat,
przeszłam część drogi
odnajdując w tym plan,
duszy spełnienie na ziemi

Staram się staram
jasnością się stawać
czynić swe serce i ciało
wszechświatem miłości
przestrzenią wolności
Domem szczęśliwej Istności
Domem Świątynią Sacrum

Ana dla Analeńki w godzinie zejścia na ziemię mej Duszy Emotikon heart
19.03.2016

sen, dziecko, mama, znak harmonii yng yang

View original post