Kategoria: Zdjęcia

Ostrzyca, Polska Fudżijam w Krainie Wygasłych Wulkanów

Pogórze kaczawskie Ostrzyca 744

W wygasłym wulkanie nie ma już lawy gorącej, lecz jest pamięć o tej gorącej mocy w zastygłej skale. Może wulkan jest wygasły lecz jesienią zapala się ogeniem barw cudownej Polskiej złotej jesieni.

Ostrzyca

Ostrzyca, miejsce gdzie lubię powracać, mam ciągle niedosyt. Ostrzyca to wygasły wulkan a dokładniej komin wulkaniczny czyli neka, wulkaniczne wzniesienie w kształcie stożka, bardzo charakterystyczny kształt widoczny w całej okolicy wznosi się na 501 m. n.p.m. . Głównym budulcem jest bazanit, skała zbliżona do bazaltu, ma w sobie więcej oliwinu i skorupiaków. Droga była malownicza, już usłana liśćmi a na drzewach jeszcze tyle kolorowych piękności, przeważnie żółtych, złocistych, bursztynowych i zielonych, mniej czerwieni. Droga wiedzie pośród starych lip, drzew liściastych w tym buki, olsza, jesion, mało dębów, klon, żółtym szlakiem w górkę aż w pewnym momencie odbija się w lewo na schody, bazaltowe schody, jest ich ponad czterysta i wiją się pośród drzew porastających wzgórze i kamieni tworzących miejscami gołoborze bazaltowe, co jest unikatowe w Polsce. Gołoborze występuje na odsłoniętych niczym nie porośniętych miejscach oraz pośród drzew, a na szczycie występują Słupy bazaltowe. No i tego roku, już któryś raz z kolei spotykam Kruki, to specyficzny symbol, który dość mocno do mnie przemawia tego roku i jak zwykle są nieuchwytne dla mnie w aparacie. Sam szczyt stożka to ciekawe skałki, urokliwy punkt widokowy na Pogórze Kaczawskie, w dalszej perspektywie widać Karkonosze z najwyższym szczytem Śnieżką oraz Izery. Na szczycie Ostrzycy występują też słupy bazaltowe, bazanit budujący wzniesienie jest spękany tworzy regularne słupy, wzniesienie ma dość strome zbocza. Spotkałam latem na szczycie motyle i stada much, niestety nie było tam pazia królowej, może innym razem. Tym razem pełno latało nakrapianych biedronek 🙂 Jest tam zawsze dużo ludzi, bo miejsce jest znane, w końcu ogłoszone Polską Fudżijamą- Ostrą Górą. W zasięgu wzroku, tak na lewo, jest inna góra wulkaniczna- komin, blisko Złotoryi zwana Wilczą Górą czy Wilkołakiem, Wilczakiem… niestety to tylko część góry, reszta została rozebrana, cześć kruszywa jest w Warszawie użyta min. w Trasie Łazienkowskiej czy metrze. Pozostała mała część góry, jest tam rezerwat i róża bazaltowa, jeszcze jej nie widziałam, niestety nie wiem czy jeszcze istnieje bo firma wydobywająca kruszywo zabrania dostępu. Inną górką-kominem wygasłego wulkanu jest Grodziec, tam stoi zamek i nawet ma się nieźle jego zadbana część, odbywają się tam turnieje rycerskie, ładne miejsce, dawno tam nie byłam, warto odwiedzić. Grodziec jest widoczny z Ostrzycy jak się wespnie człowiek na sam szczyt. Naprawdę piękne widoki można oglądać, zachwycam się małymi wzgórzami, polami czy łąkami wkomponowanymi w całe Pogórze Kaczawskie… a reszta wyższej partii gór- Karkonoszy, niknie w oddali, widać pasma zamglone jak w bajce, mogłam sobie pomarzyć o Krasnalach i wędrujących Czarodziejach. Innym miejscem powulkanicznym są Czartowskie Skały czy Organy Myśliborskie, jest wzniesienie Radogost ( mam skojarzenia z Radagastem z Hobbita) też neka- komin wulkaniczny, tam pragnę się wybrać, bo teraz nie miałam czasu. Kiedyś bardzo ciągnęło mnie do Ślęży i Raduni, teraz przyciągają mnie wygasłe wulkany.

Na Ostrzycy byłam drugi raz, tym razem usiadłam sobie na szczycie, gdzie jest punkt widokowy na skałce, mimo dużej ilości ludzi starałam się wsłuchać w otoczenie, poczuć to miejsce całą sobą. Po jakimś czasie przeszłam z boku na słupy bazaltowe gdy turyści opuścili to miejsce, tam była zupełnie inna energia, poczułam się tak radośniej, może dzięki drzewom z liśćmi jak słońce? Wiał niesamowity wiatr, szumiały liście a ja odurzona powietrzem, słońcem, wędrówką i odczuciami tej góry chłonęłam z każdym oddechem jej magię. Może wulkan jest wygasły lecz jesienią zapala się ogień kolorami cudownej Polskiej złotej jesieni.

Malownicza droga na Ostrzycę zaczyna się od szlaku ze starymi mądrymi lipami a potem inne malownicze drzewa upiększają wędrówkę

A tu już wejście bazaltowymi schodami aż na sam szczyt i gołoborza bazaltowe- bloczki skalne

Na szczycie… mąż stoi na najwyższym punkcie, pod nim miejsce balkonik do oglądania, ja siedzę na przeciwko męża tyłem odwrócona, spoglądam na Pogórze Kaczawskie, pode mną wokół szczytu są dość strome zbocza

Widoki…

Z boku balkoniku jest skałka z bazaltowymi słupami, długo czekałam aż turyści zwolnią to miejsce, zachwyciłam się tym, że odkryłam piękne złociste drzewa, poczułam większy spokój wewnętrzny, dotknęłam głębiej ciszy w sobie i poczułam… W wygasłym wulkanie nie ma już lawy gorącej, lecz jest pamięć o tej gorącej mocy w zastygłej skale. Tak jakbym wchodziła w kontakt z innymi wulkanami na świecie i w sobie samej, to taka wewnętrzna praca nad tym miejscem, rozpoznaniem, poznaniem, opanowaniem tej potężnej energii w ciele i w duszy.

Biały tunel na zdjęciu i kolory, pewnie aparatowe wyskoki lecz… Nie widziałam tego, kiedy patrzyłam w drzewa, wyszło na komputerze dopiero, pewnie odblask światła. Lecz to miejsce mnie przyciągnęło szczególnie, podeszłam, robiłam zdjęcia sobie i już miałam odejść i nie mogłam… zachwyciły mnie liście… zielony rozkwitający kwiat dębinkowych liści z połyskiem a za nim złociste słoneczka klonowe podświetlane pięknie… moja chwila zapomnienia, wejścia od szerokiego spektrum widzenia ku wąskiej ścieżynce… to otworzyło na panoramę wewnętrznego postrzegania siebie same. Tak czuję tę moją chwilę

Z boku bazaltowych słupów, tam gdzie złote drzewa, poniżej nich jest bardzo ciche miejsce pośród niskich dębów i olszy

 

Moje pierwsze spotkanie z Ostrzycą

Reklamy

Jesienne impresje

Impresje w pogodny dzień w lesie

Kiedy pewnego dnia o poranku zdecydowałam się pojechać rowerem do tego lasu poczułam się prawdziwie szczęśliwa, bo słońce wreszcie zaświeciło tak pięknie po długim okresie deszczów. Spacerowałam rozmawiając z Bogiem, wchodząc do lasu zawsze proszę Duchy przyRody o zgodę na moją obecność i zawsze dziękuję za ten dar korzystania z jej darów.  W tej ciszy mogłam rozmawiać sobie z Bogiem, odczuwać jego bliskość w moim sercu i otoczeniu. Kiedy przebywam na łonie natury  zawsze czuję jej kojący dotyk w sercu. Wtedy przyciągały mnie grzybki, roślinki, blask w kroplach traw czy żywy blask barw w słońcu liści… wszytko ożyło i poczułam się jak w bajce, przeniesienie w inny wymiar własnych myśli pozwoliło mi wyjść poza granice wyobraźni… pomarzyć każdy morze, każdy może pozwolić sobie na przepływ uczuć, na zachwyt, na uwolnienie myśli, na odprężenie czyli medytację w ruchu… wystarczy iść spokojnie, oddychać naturalnie i obserwować otoczenie zachwycając się tym, co przyciągnie nasz wzrok… wtedy mogą napłynąć różne odczucia, emocje, myśli które w otoczeniu żywej przyRody o wiele łatwiej jest poczuć, uwolnić, cieszyć się prostymi przyjemnościami…

Oto boskie chwile w której uzdrawiam swoją duszę, inspiruję się pięknem, życiem będąc sam na sam ze sobą. Kocham tę samotność i ciszę w której mogę usłyszeć szept Boga w swoim sercu, szept drzewa, kwiatu, roślinki… wszystko do mnie przemawia, śle swoje przesłania które odczytuję sercem. To moja magia

 

 

W deszczu… mały spacer wokół bloku, gdy nie mam czasu jechać do lasu. Doceniam to co mam wokół siebie, cieszę się małymi rzeczami. Krople wody ozdabiając kwiaty, roślinki wyglądają jak klejnoty pełne blasku i życia.

W pochmurny dzień wrzosowy las

Długo padały deszcze i tak tęskniłam za lasem, jego zapachem, za naturą. Wyjechałam w przerwie gdy przestało padać. Odnalazłam wrzosową polanę całą mokrą od deszczu. Przywitała mnie mała żabka, było mi tak miło z tego tytułu, mam do nich słabość, bo kiedyś miałam taką ksywkę Żabka. Uwielbiam połączenie fioletu i żywej zieleni, wywołuje w sercu mocne poruszenie, zachwyt który podnosi moje wibracje. Przytulając się do brzozy zrobił się szum od deszczu spadającego przez liście wprost na mnie. I nie było odwrotu ani osłony, wracałam do domu rowerem ciesząc się deszczem, cała zmoknięta a nawet pochlapana błotem, znowu poczułam się jak małe brudne szczęśliwe dziecko. Wzdycham na to wspomnienie i od razu mi lepiej.

Łany zbóż

widok łany zbóż, zboże, pszenica 53

Łany zbóż, zawsze zachwycają. Szczególnie gdy wieją wiatry a łany poruszają się pod jego wpływem jak fale morskie, mnie to mocno porusza. Będąc dzieckiem siedziałam sobie na szczycie wzgórza na żerdzi i patrzyłam na dolinę, dom, las a tuż obok niego na łany zbóż. Wtedy wiał silny wiatr i tak poruszał łanami że wyobraziłam sobie to jako morze… tak mnie zachwycił ten widok że odtąd zawsze gdy widzę jak wiatr porusza łanami zbóż niezwykle się wzruszam. Może dlatego, że pobudza to moją wyobraźnię, niezwykle szybko podnosi nastrój oraz pozwala marzyć.

zboże widok żyto pszenica 146

zboże żyto pszenica 150

Zdjęcia zbóż z ostatnich lat…

Trochę Zimowe widoczki z południa Polski

Na samym wjeździe do rodzinnego miasta powitały nas lasy z białym nalotem, wspaniałe widoki które wkrótce zniknęły bo nadeszły deszcze. Ale to było cudne uczucie, zobaczyć moje kochane góry, kocham tu wracać. Choć śmierć  w rodzinie sprawiła, że jutro odwiedzę rodzinne piękne strony taty czyli Kłodzko i okolice ( ah tam też wiele wakacji w dzieciństwie byłam i kocham tamte rejony ) … i może ta śmierć pozwoli odnowić więzi rodzinne.

szczyty-lubawski-zima-04723 szczyt-lubawka-zima-widok-04724

Kiedy już się wypogodziło mały spacerek był miłym wydarzeniem.  Szkoda że było ponuro i pełno błocka po deszczach. Ale kilka ujęć zrobiłam.

lod-woda-zima-klor-04735

Listek lodowy z błękitnym odcieniem.

lod-woda-lisc-odowy-kolory-lubawka-zima-04736

Stacja kolejowa nieczynna. Jeszcze w podstawówce jeździłam pociągiem gdzie lokomotywa ciągnęła wagony. To były piękne czasy, szkoda że nie miałam aparatu, żeby zrobić zdjęcie tym pięknościom.Dziś  ta stacja niszczeje, znika a latem na torach jest mnóstwo żmij  grzejących się w słońcu.

stacja-kolejowa-lubawka-widok-04739

Pogada po Świętach się rozpogadza… na sam koniec, tuż przed wyjazdem do dalszej rodzinki ( nie da się inaczej i kocham to ) odsłoniły się pasma górskie i sama Śnieżka. Całe lata patrzyłam na tę piękną górę i kiedyś weszłam sobie na nią, w młodości. Może teraz po latach znowu ją odwiedzę, chociaż nie będzie mi łatwo. Zobaczymy. Przynajmniej zdążyłam zrobić zdjęcia nim wyjechaliśmy do rodzinki.

pasmo-gorskie-lubawka-zima-04751

Śnieżka w oddali … Zrobiłam przybliżenie i fajnie biała dama wygląda, bardzo często Śnieżka jest biała i długo wiosną pozostaje biała a i latem bywa biaława czasem.

pasmo-gorskie-sniezka-zima-lubawka-widok-04753

Śnieżka w przybliżeniu.

sniezka-szczyt-zima-lubawka-04755

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Białowieża, Białowieski Rezerwat i Park Szlak Dębów Królewskich

BIAŁOWIEŻA 11.11.2016

W ten niezwykły dzień wybrałam się w odwiedziny do Białowieży dzięki uprzejmości mojej koleżanki i jej kolegi. Bardzo jestem Wdzięczna.

droga-bialedrzewa-bialowieza-04234

Nigdy nie byłam w Białowieży, była mi mało znana, bardzo mało. Parę latek temu zastanowiłam się, czy w Polsce jest jakiś prastary las i znalazłam w necie Białowieżę. Tylko nie mogłam pojechać tam, marzyłam o tym jednak wciąż aż pragnienie się zrealizowało. Długo czekałam ale mam nadzieję tam wrócić jak będzie ciepło. Byłam krótko ale treściwie wypełniłam czas. Choć powiem, leżało wszędzie mnóstwo drzew już uciętych, przykryte śniegiem ale serce się kraje niemiłosiernie. W miejscu ucięcia nie widziałam dziur po kornikach, co mnie zastanowiło. Skupiłam się, zamiast na nerwach, na wysyłaniu temu miejscu mnóstwa miłości. Prosiłam Ducha o opiekę nad tym rejonem kraju, nad tym prastarym lasem, nad zwierzętami co tu żyją i ludźmi i tymi, którzy mają zadbać o dobro tej puszczy.

droga-biale-drzewa-04230

Początek listopada był jaki był więc nie przypuszczałam, że będzie tak biało. Akurat w czasie gdy byłam, biały śnieg pokrył tę krainę zmieniając ją  w Krainę z Baśni, byłam zachwycona. Czułam się jakby mi podarowano gwiazdę z nieba, gdyż widoki były zapierające dech w piersiach.To była jedna z tych chwil, którą mogę nazwać Cudem, podarunkiem od Boga, niezwykły to czas, bezcenne chwile. Szczególnie kiedy cichaczem weszłyśmy tam, gdzie nie wolno było, Szlak Dębów Królewskich. czemu nie wolno? Bo w tej okolicy bezpośrednio trwa wycinka drzew, jest niebezpiecznie. Ale tego dnia było wolne i nie mogłam się oprzeć, bałam się strażników ale polazłam i nie żałuję. Nie zapomnę wrażenia jakie wywołały drzewa ubrane w puch, gdy gałęzie kłaniały się nisko ziemi tak przystrojone. Droga była magiczna, czułam ze odmienia się moje życie, że płynę zgodnie ze swoim nurtem, że jestem gotowa iść nową drogą… nie iść a jechać, kierować z pełną świadomością pewnie, z odwagą.

Pisałam w dniu 10.11.2016

„Dziś w podróż się udaję, zabiorę swoje ciało a w nim gorące serce i ciepłe myśli. Otwieram się na dobre chwile, gdzie przy oknie w miłej atmosferze pooglądam świat, którego nie widziałam, posłucham co szepce mi serce. Ramiona otwieram dla Aniołów, by się przysiedli, towarzyszyli cały czas. Przyjmuję pomoc i wsparcie z radością, oddycham z miłością ufając, że wszystko dzieje się z miłością dla mojego dobra. Cieszę się na nieznane, raduję się na przyjaciół spotkanie. Ana”
Dziś w podróż się udaję, zabiorę swoje ciało a w nim gorące serce i ciepłe myśli. Otwieram się na dobre chwile, gdzie przy oknie w miłej atmosferze pooglądam świat, którego nie widziałam, posłucham co szepce mi serce. Ramiona otwieram dla Aniołów, by się przysiedli, towarzyszyli cały czas. Przyjmuję pomoc i wsparcie z radością, oddycham z miłością ufając, że wszystko dzieje się z miłością dla mojego dobra. Cieszę się na nieznane, raduję się na przyjaciół spotkanie. ” 10.11.2016
Od razu z Białowieży z przyjaciółmi ruszyłam do Warszawy na ważne spotkanie. Już sama podróż była niezwykłym zjawiskiem, gdzie serca się otwierały, czułam wymianę energetyczną, mogłam mówić prawdę, dzielić się swoimi uczuciami i byłam szczęśliwa. Więc na spotkaniu łatwiej mi było mówić o trudnych sprawach, szczerze opisać emocje,  przedstawić swoje lekcje i jakie z nich wyciągnęłam mądrości. No i na spotkanie pierwszy raz przyjechałam z tak daleka, bo zawsze jechałam z domu. Czasem trzeba odjechać daleko by móc wrócić do siebie inna drogą, która wiele zmienia we wnętrzu, odmienia wszystko. To był PRZEŁOM, to oznaczało że Nowa droga już się realizuje, jestem na niej więc pozostaje mi iść dalej, wedle wskazówek serca.
miejsce-mocy-tory-ana-c04443

W tej części wpisu pokaże zdjęcia z Białowieskiego Parku Narodowego, z Rezerwatu i Parku gdzie jest Muzeum Przyrodniczo-leśne i ze  Szlaku Dębów Królewskich. W następnym wpisie pokaże Miejsce Mocy z Parku.

Ciekawostka: W lutym 2005 roku, na skutym lodem zalewie Siemianówka, nakręcono materiał wykorzystany w „Opowieściach z Narnii”. Blisko Puszczy Białowieskiej, gdyby nie siarczyste mrozy większość ujęć była by nakręcona z Puszczy.

BIAŁOWIESKI REZERWAT

Zwierzęta: Rodzina Żubrów, cześć rodziny.

zubry-04268

Łosie

Ryś

rys-04299

Żbik, wiecie całkiem zapomniałam że istnieją Żbiki, czytałam kiedyś o nich ale zaskoczył mnie ich widok. taki duży kot ale bardzo dziki 🙂

zbik-04238

Jeleń

bialowieski-park-zwierzat-jelen-04322

Miłośne Dziki

dziki-c04285

Wilki

BIAŁOWIESKI PARK NARODOWY

Magiczny Park

bialowieski-park-domek-drewniany-04331

Staw

park-bialowieski-widok-odbicie-04355

park-bialowieski-odbicie-widok-04361

Są tu prastare drzewa, w tym ten z dziuplą, to też jest miejsce mocy dębowe, niestety nie można dotykać drzew.

BIAŁOWIESKI SZLAK DĘBÓW KRÓLEWSKICH

Szlak Dębów Królewskich, bo każdy stary dąb ma imię Króla lub Królowej. Oto kilka z nich, niektóre już spróchniałe niszczeją.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Bursztynowy las. Fotorelacja

liscie-pomaranczowe-bursztynowy-las-04102

Słoneczny dzień, cały słoneczny dzień dał mi szansę na odwiedziny Lasu, w którym jest mój bursztynowy las. Do południa byłam w przestrzeniach łąk i w lesie dzikim  a parę dni wcześniej w lasku miejskim, gdzie Krąg spotkałam. Ten lasek miejski nie jest duży ale różnorodny. Tutaj mam swoje miejsca mocy, Miejsce Wiedźmy przy moczarach, Miejsce Brzozowych Sióstr przy wrzosach, Miejsce Polankowe czyli leśna polanka mała , Miejsce Kręgu z Krzaczorków i Miejsce Bursztynowe. To ostatnie miejsce, ten  Bursztynowy Las najpiękniej się prezentuje, gdy słońce opromienia go jesienią, bo wtedy liście tworzą niezwykłą aurę. Tym razem przybyłam w czasie zachodzącego słońca, jak zwykle patrzyłam i odczuwałam. Pomyślałam nawet, że skoro słoneczko już na czubkach koron drzew jest  tylko, nie zrobię zdjęć.

Ale z drugiej strony, czemu mam się nie zabawić chwilę aparatem i tym, co widzę. Rozpłomienione pomarańczem życie, tańcząca w koronach drzew radość, poczucie bliskości, ożywienia, witalności. Kobiecość tańcząca we mnie, rozpłomieniona w drzewach, tańcząca w liściach wirujących, szeleszcząca, rozbawiona i zachęcająca do zabawy, do płynięcia z życiem w każdym wieku, w każdym momencie życia. Jestem Wdzięczna Kobietom z mego Rodu, za wszystko, co otrzymałam od nich.One żyją we mnie, żyje ich siła i ich słabości. Te słabości są słabościami dopóki nie zrozumiem lekcji, nie rozpoznam tematu w sobie. Wtedy słabość zamieniam w siłę, buduję swoja moc. Kobiecość to szczególny temat w mym życiu, takie wybrałam ciało więc z poziomu kobiety doświadczam życia. Im bardziej kocham siebie jako kobietę tym bardziej doceniam męskość w sobie, tym mocniej czuję pojednanie tych tematów w sobie. Jakby nigdy nie było rozdzielenia.

I tak przeszłam od koron drzew do ziemi, gdzie zapalił się słoneczny blask na linii zachodzącego słońca. Wszystko zapłonęło ogniem, ogniem pomarańczu, ciepłym żółtym, złocieni… bursztynowe cudne barwy, miodowe ciepłe kolory, aż miło na sercu i w całym ciele 🙂

I tak też uzyskiwałam spokój ducha, stan ciszy w sercu bo bardzo mocno wypływały sprawy relacji, szczególnie z kobietami, uzdrawiała się linia kobieca mego rodu.

To trzecia część serii relfleksji i rozmyślań. Pierwsza w Leśnym Kręgu , Druga Słońce Rozpłomienia a trzecia w tutaj, w Bursztynowym lesie.

Drogowskazy:  słowa z Biblii.. „zmień przekleństwo z błogosławieństwo”… dla mnie każdy wybór dokonany z poziomu serca jest drogą ku własnemu błogosławieństwu. A bywa on czasem niezrozumiały dla innych. I wiem jedno, kiedy dokonuję wyboru, muszę wejść stan spokoju, inaczej prawda, którą ujrzę może mnie wytrącić w ocean emocji, wtedy nie ma wyboru, jest nadal walka. Stan spokoju, to stan kiedy patrzę z innego poziomu, miłość Bóg, Duch, pozwalają dostrzec w sobie i drugim człowieku coś więcej niż moje oczy i myśli, to poziom gdzie mogę odczuwać wiele wymiarów danej sytuacji… umysł jest wyłączony, emocje nie mają dostępu, ( to znaczy, czuję emocje, pozwalam im wypływać, przezywam żeby je poznać, żeby je nazwać, żeby wreszcie móc je puścić wolno a nie chować głęboko w cieniu. Lecz wewnątrz, bardzo głęboko we mnie, jest zaufanie że wszystko dzieje się w porządku, bo mimo emocji bardziej skupiam się na ich obserwowaniu i poznawaniu niż na tym, żeby mnie zalały doszczętnie zawładnęły a wtedy ślepo oddaje się odwetowi wobec raniących osób, wtedy jest walka. Poznanie emocji daje zrozumienie siebie, często też można dojść skąd się wzięły i wtedy je przyjąć, uzdrowić swoje rany ) jest stan spokoju, ciszy a w niej można dostrzec linie czasowe, wybory lub brak wyborów. Trudno to opisać, to nowy stan, nowe doświadczenie, będę je pielęgnować aby utrwalił się ten stan na stałe. Bo chodzi o to, że w sercu kiedy jest cisza może wybrzmieć dźwięk miłości, tej boskiej, to stan zero dla mnie… to stan gdy połączona z Duchem jestem pełną wibracją miłości. W stanie spokoju mam dostęp do najczystszego dźwięku, dźwięku miłości, harmonii a to jest stan zero. Każdy narząd w ciele ma swoją wibrację właściwą sobie. Kiedy jest dysharmonia bo jest nadmiar albo niedomiar w energetyce powstaje choroba w ciele, w danym narządzie. Powrót do zdrowia oznacza powrót do stanu zero danego narządu, do pracy we właściwej tonacji a ona daje odpowiedni dźwięk właściwy danemu narządowi. Wszystkie narządy razem grają w jednej orkiestrze muzykę wszechświata, razem tworzą coś pięknego.

Tak samo moje spotkania z ludźmi, z każdym człowiekiem dotykamy się aurami. Każdy z nas tworzy właściwy sobie dźwięk, wibrację i albo rezonujemy ze sobą albo wprost przeciwnie lub jesteśmy obojętni. Każdy dysonans we mnie wobec osoby oznacza, że potrzebuję w sobie odnaleźć właściwą wibrację. Bo emocje to też dźwięk, każde uczucie to dźwięk, każde słowo to dźwięk, każdy kolor to dźwięk itp. – Wibracje, boska matematyka. Kiedy jestem w stanie zero czyli w miłości, w jedności, w ciszy , kiedy czuję Boga, mogę też tak patrzeć na świat na ludzi mogąc zrezygnować z ludzkiego spojrzenia, oddając się Duchowi cała. Wtedy świat wygląda inaczej. I tak bym chciała być w tym stanie zawsze, ku temu zmierzam i w tej drodze chcę wytrwać. 

liscie-pomaranczowe-bursztynowy-las-04105

Zapisz

Słońce rozpłomienia świat cały

drzewko-liscie-zolte-sloncem-plonace-jesien-las-4074

Niezwykły dzień

W sobotę odkryłam Leśny Krąg z krzaczorków i zapragnęłam żeby pojawiło się słońce, żebym bursztynowy las mogła wtedy odwiedzić. No i minęły trzy dni i stał się dzień ósmy listopad pełen słońca, cały dzień było słonecznie, ale to była radość!

O poranku zapragnęłam przestrzeni i odwiedziłam łąki i ugory za miastem, gdzie przestrzeni było dużo. W zasadzie nie robiłam nic specjalnego, stałam i patrzyłam, oddychałam. Ale nie mogłam się oprzeć rowerkowi i słońcu, musiałam wyciągnąć aparat.

rower-slonce-ana-04060

Refleksje : Każdego dnia wiele się dzieje u mnie, nie każdy dzień jest wesoły, czasem nachodzą mnie różne myśli i emocje dość ciężkie. Kiedy mogę włączam muzykę, ona potrafi mnie rozbroić z murów, stopić lód zamieniając go w łzy. Ostatni czas był bardzo pracowity, wiele w sobie musiałam zmienić, doświadczałam rozpuszczania jakiś wzorców, czasem było mi ciężko. Dlatego te deszczowe dni października tak  mnie smuciły, tęskniłam za słońcem bardzo. Więc patrzyłam w słońce, oddychałam przestrzenią żeby ją w sobie odnaleźć i żeby ją poczuli ludzie w kontakcie ze mną. Czasem właśnie o to chodzi, by zwrócić wolność i przestrzeń sobie by ją zwrócić innym. Czasem można pożegnać pewne wzorce związane z relacjami u siebie i nagle związki z ludźmi ulegają zmianie. Przechodziłam różne fazy w tym miesiącu z tym tematem, naprawdę chwilami serce mnie bolało, nerwobóle i ciśnienie skakało ( zawsze wtedy gdy czegoś nie przyjmuję do serca, ehhhh, czasem mam naprawdę wysokie ciśnienie, harmonia mi się marzy w tym) i krzyż bolał. Od jakiegoś czasu czułam, że energie przyśpieszają i ja czuję, że zwiększa się u mnie aktywność, więcej zadań do wykonania, więcej wyjścia do świata, więcej zaangażowania w jakieś sprawy- ufff chwilami miałam dość. Pomyślałam, że ten krzyż to też dotyczy podstawy, korzeni moich- uzdrawiają się sprawy rodowe i kontakty z ludźmi. Więc to, co mnie spotyka obecnie tak naprawdę dotyczy uzdrawiania przeszłości, już się skończył pewien etap w sobotę piękną słoneczną również – 12.11. Zrozumiałam, poczułam całą sobą, całym sercem i ciałem że czasem żegnając kogoś ze swojego otoczenia, nie mogę myśleć, że odrzucam kogoś, że ktoś to mi coś zrobił itp. Zrozumiałam, że kiedy przyznam, że dzięki komplikacjom w naszej relacji zyskałam coś cennego, to we mnie zrodzi się wdzięczność. Wdzięczność to coś więcej niż przepraszam, wybaczam, to wyjście poza dobro i zło… to zobaczenie w drugim człowieku siebie, to prawdziwe przyjęcie w siebie tego co raniło, rozpoznanie, uznanie tego, wyciągnięcie wniosków i mądrości, co rodzi spokój… po prostu masz spokój w sobie, żadnej walki, żalu, jest spokój i miłość. I to oznacza, że nikogo nie odrzucam, że nie osądzam wtedy a patrzę z miłością i zrozumieniem, nawet jeśli nie mogę być blisko. Bo dla tej osoby moja bliskość może sprawiać, że będzie sobie szkodzić. Więc rozstania wtedy bywają dla dobra drugiego człowieka, nie przecie niemu.  Powiem, chcę tak się czuć zawsze, niech mi będzie dane, będę się starać, bo nie każdą jeszcze tak odczułam. Właśnie zaczęłam tak robić.

I w tej przestrzeni zrobiłam zdjęcie słonka aż mnie coś odwróciło… zobaczyłam drzewo i na samym czubku ptaka, poczekał aż zdjęcie zrobię a zaraz potem zleciał, to sokół Pustułka, znam je, w tej okolicy już je spotkałam. Zbliżenia nie było ale za to jak pięknie na rozpostartych skrzydłach sfrunął nad łąki łagodnym majestatycznym lotem i tam zniknął. Zwiastun dobrego.

drzewo-ptak-postolka-niebo-04072

Zaglądnęłam do lasu, do dwóch. Przed południem tuż obok łąk do „dzikiego” a popołudniu zajechałam do Lasku „miejskiego” .

Spotkałam zachód słońca, chmury malujące niebo i księżyca połówkę na niebie oraz znak, skrzydła anielskie :

I cudnie rozpłomienione ogniem słońca liście i drzewa, prawdziwa magia… nie spodziewałam się takiej obfitości tego cudu.

Drzewa

Zapisz

Zapisz

Stopami po niebie chadzać

Czasem przechadzam się po własnym niebie świadomości, jest moją ziemią, której stabilność zależy tylko ode mnie. A że jestem kobietą ozdobię swoje stopy kochane kwiatami i bez względu na wszystko, pozostanę wierna swemu sercu. Jestem wdzięczna, że im bardziej czuję się kobietą, tym cieplejsze są moje relacje we mnie z drzewem męskości, to daje mi stabilność coraz większą.
Pięknego dnia w przechadzaniu się po własnych niebach świadomości 😘💙💚img_20161027_162722

Zapisz

Głazy krasnoludów. Fotorelacja

Wakacyjne wspomnienia

Głazy Krasnoludów 2015, głosy ptaków…. ptaszki tak śpiewały że nie mogłam ich nie nagrać… słyszałam „najs tu mi tiu”, że było im miło z nami i „was”- żegnamy jakby …. ależ to była porywająca chwila

Kocham odkrywać nowe miejsca, zawsze są takie otwierające na nowe. Ale są takie miejsca do których powracam, miejsca gdzie dusza i ciało czuję się wyśmienicie, gdzie zbieram siły, gdzie czuję moc. I zawsze kiedy tam jestem jest inaczej, niby wszystko to samo ale jest coś nowego, pewnie dlatego, że wciąż się zmieniam i z czym innym przychodzę, inaczej patrzę, inaczej odczuwam więc zawsze odkrywam coś nowego dzięki temu 🙂 Głazy Krasnoludów są takim kochanym miejscem mocy dla mnie.
W Zaworach – północnej, rzadko odwiedzanej, części Gór Stołowych znajduje się pas bardzo ciekawych skałek owianych legendami. Gorzeszowskie Skałki mają swoją legendę, to legenda o zamieszkujących je krasnoludkach,
„Między Gorzeszowem a Olszynami leżą Głazy Krasnoludków, które były zamieszkałe przez całkiem małe krasnale. Były one wysokie na miarę dwóch stóp, a stopy, na których chodziły były tak śmiesznie stworzone, że przypominały gęsie. Wszystkie krasnale nosiły długie brody i ubierały się zazwyczaj w szare płaszcze i kaptury. Krasnale te były bardzo płochliwe i pokazywały się ludziom jedynie przelotnie. I chociaż przy każdym spotkaniu pozdrawiały człowieka, nie były takie dobre jak krasnale z Kruczego Kamienia (koło Lubawki). Pokazuje to następujący przypadek: Pewnego pięknego jesiennego dnia, pewien rolnik pracował na swoim polu. Zbliżył się do niego krasnal. Zapragnął on poślubić córkę gospodarza. Ten jednak odpowiedział na pytanie bardzo szyderczo: „Jak mógłbyś ze swoimi szkaradnymi stopami prosić o rękę mej córki? Poza tym ona jest duża, a Ty jesteś zupełnym malcem!” Na te słowa krasnal tak się rozgniewał, że skoczył wysoko, wymierzył gospodarzowi porządnego policzka i natychmiast uciekł. Trwało dłuższą chwilę jak gospodarz doszedł znów do zmysłów i uprzytomnił sobie, co się właściwie stało. Przejęty poszedł zaraz do domu, mając złe przeczucia odnośnie córki. Okazało się, że nigdzie nie można jej znaleźć, wszyscy szukali jej przez wiele dni. Ku wielkiemu bólowi i cierpieniu rodziców okazało się, że przepadła na zawsze. Czy porwał ją krasnal?” Dzikie Sudety

Ostrzyca- wygasły wulkan, Śląska Fudżijama. Fotorelacja

Kraina Wygasłych Wulkanów to rejon Gór i Pogórza Kaczawskiego w Sudetach. Jednym z wygasłych wulkanów jest Ostrzyca zwana Śląską Fudżijamą, jest też i Grodziec- stoi na nim zamek, piękny zresztą, byłam wiele lat temu ale wtedy nie wiedziałam że ta góra ma tak ciekawą przeszłość. Widziałam wiele razy znaczki o Krainie Wygasłych Wulkanów ale w tym roku zdecydowaliśmy się całą rodzinką odwiedzić Ostrzycę, myślę że to początek zwiedzania, bo gór jest kilka  W tym roku pierwszy raz weszłam na wygasły wulkan, czułam się niesamowicie, zmęczona (są ławeczki dla odpoczynku, więc rodziny z dziećmi śmiało mogą wędrować, wejście może zając 30 min lub więcej  )… i szczęśliwa, szczególnie kiedy przez chwilę siedziałam na szczycie oglądając widoki przepiękne… słuchając bzyczenia much- duuużo ich tam było… przylatywały motyle… siedziałam oddychając z tym miejscem, uwielbiam odkrywać nowe miejsca w mych podróżach choć kocham wracać do znanych mi miejsc… jeja siedziałam na szczycie wulkanu!!! A w drodze objechaliśmy górę dookoła i spotkaliśmy stado kruków, wzbiły się w powietrze gdy mijaliśmy ich drzewa i rozleciały po okolicy.
„Ostrzyca,wulkaniczne wzniesienie w kształcie stożka. Wzniesienie o dość stromych zboczach, z wyraźnie podkreślonym wierzchołkiem, wznosi się samotnie w środkowo-zachodniej części Wysoczyzny Ostrzyckiej, wyraźnie odróżniając się od płaskiego krajobrazu. Wzniesienie o zróżnicowanej budowie geologicznej, zbudowane z wulkanitów mioceńskich stanowiących część rdzenia dawnego wulkanu tarczowego wypełnionego lawą oraz pokrywy lawowej o zasadowej lawie.”…” Ostrzyca jest rezerwatem przyrody z unikalną roślinnością pochodzenia alpejskiego. Już przed wojną Niemcy nazwali ją „Śląską Fudżijamą” i sądzi się, że dla pierwszych mieszkańców tych ziem góra była kultem boga Słońca.”

17.08.2016

Ostrzyca wulkan widok 02789
Ostrzyca, charakterystyczny stożek wulkaniczny

 

Zdjęcia z komórki, wyszły dość ciekawie, bo z pospiechu i zmęczenia robiłam fotki na programie – chyba do panoramy… wyszły niezwykle tajemniczo, welowumiarowo

Ostrzyca Gołoborza- rumowisko skalne bazaltowe
Gołoborza- rumowisko skalne bazaltowe

Zapisz

Zapisz