Tag: Podróże świadomości

Mój cień

W nicości czerni kiedy stoję w niej, nie ma nic… jest nic w pustce i nie ma pustki… oddaję wszystko, poddaję i przestaję istnieć w myślach, umysł przestaje myśleć… w czerni jest mój cień, wierny towarzysz od zarania czasu zapomniany, porzucony i znienawidzony a jednak zawsze jest. W czerni mego cienia błyska iskra światełka a od niej zapalają się inne iskierki mej miłości i wdzięczności do mojego cienia, rodzi się akceptacja. Tak się z nim godzę, przestaję walczyć i rozmawiam, odczuwam obecność z której wyłania się to czym jest w danym momencie, może mieć jakikolwiek kształt. Ale ja dla swojego cienia jestem Aniołem 😀  Tak w ciemnych czeluściach rodzą się gwiazdy nadziei, tworzy się nowy wszechświat i kosmos już nie jest daleko lecz tu, we mnie tak jak światło i cień tańczące i przenikające się wzajemnie. Stwarzam swoje własne gwiazdy i zmieniam świat.

Obraz Mój Cień, Anioł i gwiazdy moejgo świat 002

 

Lisa Gerard ” Sanvean ( I am your shadow )

Oto dwie podróże które wiele mnie nauczyły pracy z cieniem. Pierwsza odbyła się w styczniu tego roku.

I- Podróż  15.01.2014 =14=5

Pomyślałam o Przyjacielu że położę się i popłynę myślą ku miejscu naszego spotkania. Taką mieliśmy umowę że możemy tam wchodzić i przebywać kiedy zachcemy. Więc ze mojej Krainy Marzeń popłynęłam ku wodzie oceanu i plaży.

Cisza i spokój tam i pojawia się ktoś- męska energia, silny i mocny jak go poczułam. Coś z wojownika miał ale nie chodzi o walkę lecz siłę i moc która jeśli się ma jej poczucie w sobie, to stanowi o charyzmie wyczuwalnej przez innych budzącej szacunek i respekt. Ja poczułam się bezpiecznie i pozwoliłam sobie na miłe przebywanie razem. Pojawiły się też dwa małe zwierzątka- nieznanej nazwy, jeden biały z futerkiem jak baranek. Zdziwiłam się bo nigdy nie było ich u Ciebie.

A potem jaśnisty przyszedł, inna postać, Istota przyjaciela niezwykle bliska memu sercu. Mówi:- no chodź w me ramiona i podbiegłam cała szczęśliwa. I razem się wznieśliśmy dokądś… na puchowe chmurki :D.  Czułam ten lot w górę, widziałam wyprzedzająca mnie świetlistą postać. Myślałam że to On ale okazało się że to ja widziałam siebie jak moja postać pędzi w hmmm ogonku tej jaśnistej postaci przyjaciela, pod jej płaszczykiem. Przód jej był biały i widać było że mknie jak super gwiazda lecąca ale im niżej tym bardziej prześwitująca. Na końcu jak stanęliśmy widziałam jej twarz schowaną pod kapturem. Odsłoniła swe oblicze, moje inne oblicze- wojowniczki. W jej wnętrzu jest głęboki smutek, od wczoraj go czuję. Ale nie przeszkodziło mi to zaprosić Twą  postać przyjacielu do zabawy, bo uświadomiłam sobie że nasze światy mogły się na chwilę połączyć i wymienić dobrymi energiami. Moje zwierzęta , istoty tak wyglądające też ze mną były. Wsiedliśmy na smoka i huzia i hopsasa i wielkimi susami.A wojowniczka czuwała.

Zabawa była do momentu kiedy pomyślałam możemy razem odwiedzać inne światy. I skoczyliśmy w nadprzestrzeń- chyba sama skoczyłam. Znalazłam się w innym wymiarze. Zobaczyłam istoty, suknie mieli a twarze jak dyski i w ręku laski jak czarodzieje- kapłani? Jeden symbol to był półksiężyc i nad nim koło- dysk świetlisty,lustro prawdy?. No i gdzie ja jestem pomyślałam?  Budzili respekt choć nie czułam lęku przed nimi, zauważyłam że oni  tak samo mnie traktują, szacunek . To taki świat inny, gdzie moja Istota mogła pobrać nauki. Znalazłam więc się w świątyni w miejscu gdzie leżą księgi. Widziałam księgi na półkach i kopułę – fragment tylko. Skupiłam się na głosie. Słuchałam jak w Miejscu Wiedzy przemawia do mnie męski głos. Mówił: – Że bycie wojowniczką to nic złego jeśli to nie jest walka jaką znamy na ziemi. To prawo to lęku i strachu który wojownik ma odwagę akceptować i zmienić w sobie. To istota która trawa w niezłomnym przekonaniu w swoją dobroć choćby świat chciał to zmienić, rezygnacja walki ze światem. To nieustraszoność w podążaniu drogą odkrywania siebie, swej mocy i piękna, to jest właściwa ścieżka. Wojownik może wątpić by pojąć pewne sprawy i to trwa chwilę. Nie trzeba być podległym ale nie trzeba używać siły i nienawiści by udowodnić swą siłę i moc, akceptacja że ktoś myśli inaczej niż ja. Każdy przejawia swoją moc na swój sposób. Bo posiadanie mocy jest uświadomieniem sobie że nie liczy nic oprócz miłości i wolności. Wojownik to ktoś kto zaprzestaje walki lecz pracuje nieustająco na rzecz pokoju w swej przestrzeni serca i dba to, by płomień płonął ogniem miłości. Uczy się ufności do samego siebie i zaczyna pojmować że wszystko można zmienić i trzeba zacząć od swego ogrodu Duszy. To ktoś kto idzie naprzód i nawet jeśli się boi to uczy się jak przywołać odważność by mierzyć się z lekcjami, których czasem nie da się uniknąć. Bo lękom trzeba stawić czoło a do tego potrzebna jest siła wojownika- bohatera- siebie samej- który wspiera swą mocą i opanowaniem. To cechy wykute przez życiowe lekcje i oszlifowane  wyzwaniami przez cudowne „dłonie” pełne miłości , przez naszą duszę i ducha który jest w nas. Wojownik nie walczy ze światem tylko się uczy swego własnego mistrzostwa by przejawiła się jego moc w pokoju i miłości i wolności. Mając połączenie ze źródełkiem  swoim budzi wiązkę energii płynącą przez dłonie , może to być miecz czy laser czy który kiedy dotykamy z miłością roślinkę chorą czy ranę leczy się.

I wiele innych których nie pamiętam czy przełożyć się nie umie jeszcze i cały czas we Łzach oczyszczających, cała podróż od mojego świata do końca. End

 

II-  Podróż z HoloSync 23.05.2014= 17=8

Idąc lasem słyszę odgłosy w tym odgłos strumyczka pędzącego na spotkanie morza. Widzę nagle ten strumyczek jako jasną smugę płynącą w dal jak sznur życia pełen światła, jest widoczna aż po horyzont. Widzę moją Istotę która jest przeogromna dlatego widzę stopy mej istoty. Te stopy stąpają delikatnie po strumyczku, lub obok lekko i zwinnie nawet kiedy widzę że przechodzi obok ogromnej przepaści po lewej , niebezpieczne miejsce a jednak cała i zdrowa przeszła obok, ja miałam obawę i nawet zawołałam żeby uważała.

Spotykam w lesie i na plaży ptaki, są widoczne tuż koło mnie Sokolica się pojawiła ciemne pióra , Orlica brązowa beżowa skrzydło widzę – (Wszawica takie pojawiło się słowo – hęę? To takie „myśli pchełki” które ptaki wydziobią jeśli będzie trzeba  😀 ? ). Niebieski ptak z przeszłości, z moich snów taki barwy cyanowej z połyskującymi piórami. Ciemna czarna postać z kapturem- cień mój czy co myślę z uśmiechem i spływa z góry Kobieta w bieli.

Mimo wszystko odczuwałam uczucie samotności, smutek i rozpacz- nie wiem skąd ale skoro się pojawiły po prostu pozwoliłam im być. Przypomniało mi się dziś dopiero 03.06 że  pojawiło inne słowo- Kali, zdziwiłam się i było mi dziwnie, nawet straszno przez chwilę ale pozostawiłam w spokoju ten stan bez myślenia o nim. Zwróciłam uwagę na dalszą podróż.

Płynę sobie nad wodą, szumiącym morzem kołyszącym uspokajającym.Docieram do wyspy i jest droga w górę, widzę jak idę wysoko mostem ze schodów do jaskini. Słyszę dźwięki lasu, śpiew ptaków. W jaskini widzę gładką taflę lustra wody a na niej lotosy, które obracają się dookoła siebie i powstają kręgi wokół nich a dodatkowo cała okrągła tafla wody obraca z zawartością.

Nagle widzę siebie w kuli, kula jak bańka mydlana i unoszę się ponad wodą, ponad przyjaciółmi którzy ze mną przyszli. Jestem skupiona na sobie i przypomina mi się niebieski ( cyjanowy )ptak ze snu z ostatnich lat. Mój obraz Anielica… ona włożona w świętą przestrzeń trójkąta … postać otacza trójkąt którego podstawa jest jeden z boków kwadratu. A całość otacza koło a poza koła sięgają skrzydła Anielicy. Przenika wymiary od ciała poza przestrzeń i czas, Jest w sobie i jest poza wszelkimi ograniczeniami

.Anioł Any, Ja, piewsza wersja  

Przypomniałam sobie inny obrazek mandalę ( z przed lat), gdzie namalowałam Upadłego Anioła ale nie odważyłam się go tak nazwać wtedy i zamiast czarnych skrzydeł ma niebieskie. To było ważne poczuć że to czułam wiele lat temu, że upadłe Anioły to ludzie którzy zapomnieli że mają w sobie światło aniołów i mogą sobie przypomnieć, mogą ukochać swój cień i swoje światło. Mam odwagę już o tym mówić, bo to zaakceptowałam, już czas . transformacja _ret

Będąc w bańce czułam że jestem kobietą, czułam fale kobiecości które mnie zalewały, kołysały i miłowały – taki taniec miłosny z pierwiastkiem żeńskim w sobie. A przez kobiecość do ciała doszłam, do tego że tworzę wspólną płaszczyznę porozumienia z ciałem przez którą odbierać mogę wszystkie informacje i wiadomości przesłane przez ciało. Taka skrzynka mailowa , poczułam się szczęśliwa i bardzo radosna na nową przygodę.

W drodze powrotnej przez ocean zobaczyłam wielką górę czy góry czarnych bloków, gładkich czarnych brył. Poczułam znowu uczucie samotności i rozpaczy i lęk lecz choć mogłam ją ominąć poczułam, że mam się do niej zbliżyć. Choć się bałam zrobiłam to słuchając mego wew. głosu, jego szeptów którym zaufałam. Więc dotknęłam dłońmi tej góry i objęłam ją w sercu całą, pozwoliłam płynąć miłości która rozpuszczała swą intensywnością te czarne góry niczym lód aż do końca. ( Wiedziałam, czułam że to ważne będzie bo potem przez kilka dni odczuwałam zmiany w ciele i emocjach, oczyszczało się ). I popłynęłam z muzyką ku brzegowi.

Zanurzyłam się w siebie znowu uświadamiając sobie że od kilku miesięcy słucham bardzo często muzyki z dźwiękiem wody i śpiewem ptaków – od stycznia , od pamiętnego dnia gdy znalazłam muzykę Dana Gibsona która Mnie zachwyciła. Zimą było mi brak tych dźwięków. Ostatnio wsłuchując się w szepty nocy słyszę ptaki cichutko śpiewające ale rankiem to całe koncerty się odbywają. Zanurzona w siebie i te dźwięki słucham Szeptów, słucham i zaczynam słyszeć i wiedzieć bo tafla mego umysłu jest wyciszona, uspokojona i wtedy dusza i natura mogą przemawiać. Fantastyczne uczucie olśnienia i uśmiecham się całą sobą lekka jak piórko kiedy dech zapiera pierś z zachwytu. Cudowny powrót w Kuli przez morze , która pomieściła wszystkich Przyjaciół, ale fajne bujanie było, zabawa i śmiech i Bycie ze sobą.

Gdzieś po drodze kołatało się słowo Universum… Universum.

Burza i deszcz jak zwykle uszczęśliwiają mnie niezmiernie i ładują energetycznie . End

***

Każda Podróż nie jest uciekaniem od siebie lecz wejściem w siebie, w swoje światy które mogę poznawać i uzdrawiać. Pod postacią obrazów i przeżyć otrzymuję lekcje i zadania, wiedza spływa do mnie z czasem. Otrzymuję też inspiracje i pomysły, jestem coraz bardziej kreatywna co powoduje że łatwiej jest sobie radzić z życiem codziennym.

 ***

  kosmos, dłonie, ludzie, kobie i mężczyz

(Zdjęcie z internetu, fb brak autora)

 „To zdjęcie oddaje wszystko co trzeba, fajnie że ktoś potrafił wcześniej namalować dłonią czy stworzyć grafikę takie fajne obrazy… są potrzebni malarze oddający co się dzieje. Stwarzanie ludzi jak mówisz i Stwarzanie Siebie samych teraz od nowa. A wszystko rodzi w ciemności a my zapalamy gwiazdy , nasze własne gwiazdy stwarzamy., nasze wszechświaty”  Ana FB 27.05.2014

Reklamy

Podróże Świadomości- podróż w głębiny Oceanu

Światło Oceanu- woda
Ocean 2009 Anilalah

Opis mojej Podróży w Głębiny Oceanu

 Podróż świadomości z HoloSync 3D, 16.02.2014
Głębia oceanu,woda
Głębia Oceanu, 2009 Anilalah
Muzyka tym razem miała nas zaprowadzić ku głębinom oceanu. Oczywiście muzyka była bardzo piękna lecz słowa Miry które nas doprowadzały na brzeg i wołały z powrotem do łodzi są wskaźnikami w tych podróżach. Czas spędzony sam na sam ze sobą i swoim odczuwaniem był wypełniony muzyką i moim widzeniem i odczuwaniem tego co widzę.
Na początku podróży zapadałam w bardzo głęboki relaks.
fruwanie z delfinami, kobieta, lot, woda,
W tej podróży jednym z opiekunów był zaskakująco wielki Opiekun, dno oceanu sięgało mu po uda. Kiedy szedł miał zanurzone dłonie w oceanie a nasza łódź płynęła pchana przez niego chociaż jej nie dotykał. Nie pamiętam kto siedział ze mną w łodzi. Pod koniec Ten wielki przewodnik zmienił się w wiele małych latających części, były podobne do rybek z wielkimi falującymi ogonami i mogły pływać w wodzie i latać w powietrzu. Pierwsza wyspa widok natury wraz z ptakami i ich śpiewem , wspaniała dżungla z jej bujnym życiem.  Za każdym razem kiedy jestem na wyspie mam świadomość obecności żyjących istot. Tym razem znowu ukazała mi się czarna puma i bawiłam się z nią, głaskałam i śmiałam się. czarana puma Zwiedzałam wyspę , czułam obecność starożytnych Istot które chciały mi powiedzieć coś o piramidzie. Że tam jest ważna informacja dla mnie, skarb i już ją widziałam, byłam na niej. Jednak wzywała podróż dalsza. piramida moagiczna, dżungla, aztecka, majowa Spotkanie na plaży z przewodnikami nie mogłam się powstrzymać od wejścia do wody. Tam oczywiście spotkałam syreny i z nimi sobie zwiedzałam ocean, pokazywały mi swój świat i przekazywały swoje doświadczenia lecz nie pamiętam ich dziś.
kobieta syrena woda błękit
Był czysty ocean a także skały, góry a w nich ukryte jaskinie i tunele. W pewnym momencie zobaczyłam piękny tunel ułożony z błękitnych pasów energii zapraszający do podróży. Poczekałam jednak na znak co dalej. Trochę żałowałam że tam nie wpłynęłam, że nie udałam się za impulsem swoim. Później okazało się że za pomocą łodzi mamy udać się w głębiny oceanu w łodzi ale ja nie skorzystałam. Wolałam sama bez niczego zanurzać się w głębiny jakbym to robiła już wielokroć bez lęku. Nawet nie myślałam jak to robię tylko płynęłam ku przygodzie. Byłam podekscytowana i zawsze płynęłam do jakiegoś dna a kiedy poznałam już teren otwierał się następny poziom.
 DELFINY,morze,kosmos
Była cisza oceanu i życie oceanu, fora i fauna pełna kolorów i życia. Szczególnie wieloryby i delfiny które były obok, ja byłam z nimi, czułam jakbym była delfinem nie człowiekiem. Taka więź którą kiedyś odrzucałam a teraz w pełni zaakceptowałam. Pomimo ich radości odczuwałam też smutek, taki bardzo namacalny gdyż one odchodzą z własnej woli z planety ziemia. Poczułam też żebyśmy my ludzie przejęli tworzenie wysokich wibracji. Tworzenie ich w sobie aby wspomagać Ziemię w jej procesach. Każdy człowiek ma możliwość odnalezienia w sobie swoją wibrację Miłości którą może emanować w świat.  kobieta, woda, harfa,l Oczywiście każde uczucie jest też wibracją ale tu chodziło o wydobycie z siebie i poznanie tej indywidualnej wibracji dźwięku która stworzyła ŻYCIE, nasze życie. To może być uruchomione w formie dźwięku, naszego dźwięku z gardła.
kobieta, ryby, woda, tańczyw wodzie
I tak płynęłam po dnie i zbierałam kurz z zanurzonych w nich artefaktach, oczyszczałam dno oceanu.  Tam jest dużo, bardzo dużo pyłu i martwych organizmów. To ważne aby starać się zadbać o czystość wód oceanów, to bardzo ważne.
miasto pod wodą, delfiny, a magi
Pływałam między skałami poznając tajemne ścieżki i wpływałam w szczeliny między górami i z szybkością błyskawicy płynęłam po pionowej ścianie w dół. Oglądałam wiele światów i wymiarów w takiej ilości że nie byłam w stanie zapamiętać. Piękne światy i wymiary baśniowe i niezwykłe, były też różne piramidy i góry podwodne. Miałam odczucie że ja to wszystko znam, to są moje światy, moje domy. Pamiętam szczególnie jedną piramidę i po niej spływała woda, małe wodospadziki. Czułam obecność mężczyzny, szamana z ameryki południowej który powiedział do mnie: JESTEŚ GOTOWA! To było bardzo mocne i przeniknęło całe ciało i duszę. Już Nadszedł Mój Czas!
delfin, kobieta syrena skok woda
Potem był świat okrągły, żył tam naród w wokoło były wyspy niczym mandala ułożone wokół tego świata. Ja jako delfin z innymi delfinami pływałam wokół tego świata i pomiędzy wysepkami mandali wytwarzając wibracje dźwiękowe. To była bardzo ważna praca ratująca cały wszechświat znajdujący się w kole, niczym bym była w kosmosie.
delfiny woda gwiazda
Muzyka przeniosła mnie w kryształowe światy i dźwięki. Nagle byłam pośrodku wielu kręgów kryształów przypominających płatki kwiatów czy głazów czy luster- były koloru ciemnego złota. Takich kręgów było kilka i one wirowały lecz nie za szybko. Skupiałam się na dźwiękach przede wszystkim, bo w nich było przesłanie. Zrozumiałam tyle, ze mam zmienić nazwę z Płatków Śniegu na Kwiaty Wody. To był bardzo poruszający moment, taki w który można się zanurzyć i trwać w nim, to jak spotkanie ze źródłem.
delfiny, ocean, kryształy k
Cały pobyt był bardzo pracowity, jakbym miała poznać wiele i odkryć aby działać w przyszłości. Miałam poczucie że mam do wykonania ważne zadanie. I cały czas czułam smutek, gdyż odchodzą moi bracia i siostry wody, delfiny i wieloryby. Nawet w łodzi kiedy płynęłam siedziałam wiedząc że odbyłam ważną podróż, że mam poczucie jakiegoś ważnego zadania i mocy z tego płynącej ale smutek rozstania sprawił że nie byłam w euforii. Byłam skupiona z pochyloną głową jak w modlitwie, w głębokim zamyśleniu zdając sobie sprawę z powagi sytuacji.
wieloryby... woda kosmos magi
Wszystko jest przede mną. Wiem jak wiele ta podróż odmieniała we mnie, w moim odczuwaniu oceanów moim postrzeganiu własnej roli w tej arcyważnej sprawie. Koniec
kobieta, delfin, woda, raz
 *******
Podróż była cudownie piękna, wywołała niezwykle mocne doznania odnalezienia czegoś ważnego i połączenia. Była też jednocześnie najtrudniejsza bo dotykała głębin, zakątków które już potrzebują się  oczyścić. Poczucie Jedności i poczucie samotności jednocześnie. Marzenia są moją Nadzieją i Wierzę że uda mi się zharmonizować te różnice i jeszcze ukazać ten cud piękna jakim jest praca ze sobą i z Muzyką HoloSync. Dwie osoby miały też podobne odczucia jeśli chodzi o smutek w oceanie z powodu odchodzenia delfinów i wielorybów. I wszystkie osoby które były na zajęciach akurat podczas tej podróży odczuwały głęboki relaks, spokój i wyciszenie, miały mało obrazów i wypoczywały. A ja wprost przeciwnie miałam dużo pracy, dużo obrazów, odczuć jakby ten świat zaktywizował we mnie coś ważnego. Po tygodniu mogę powiedzieć że naprawdę wywołał zmiany, jestem w procesie i odczuwam to mocno. Ogromna senność i trochę irytacji, odczuwanie dolegliwości w pewnych częściach ciała i sny, te z podpowiedziami i te trudne  ale mam narzędzia by sobie z tym radzić i nie jestem sama. Dziś we śnie uzyskałam podpowiedź by zając się racjonalną częścią życia czyli lewą półkulą gdyż ona wymaga zrównoważenia z prawą.
delfiny,mkolorowe, kosmos, zorza
*******
Polecam Podróże Świadomości dzięki Mirze Mirantes Machnicki, która udostępniła trójwymiarową muzykę HoloSync 3D. Seanse te były wspaniałą przygodą, pełną niezwykłych doświadczeń i odczuć, która wiele mi ukazała, uświadomiła i to wszystko w przy zachowaniu pełnej świadomości. Sama odkrywałam siebie, własne światy, własne życie tętniące w każdej kropli krwi i własną księgę pamięci żyjącej w moich komórkach, którą odczułam, zobaczyłam i oswajam się z jej odczytywaniem. Ten czas był czasem, który uświadomił mi, jaką moc mam w sobie i że trzeba nauczyć się z niej bardzo konkretnie korzystać dla swojego dobra i dobra wspólnego ziemi. No i pomimo tego, że zadania wykonujemy sami, to cudnie było spotkać i odczuć obecność Opiekunów a także nawet zwierzątek mocy, kwiatów i roślin mocy również. I były chwile wzruszeń szczególnie przy spotkaniu z podświadomością. I w tej przyjemnej atmosferze można było dotknąć bolesnych spraw w sercu i ciele, mogąc je uzdrowić ale można też było doznać niesamowitych odkryć. Polecam szczerze Podróże Świadomości. Ana Leila Członka
woda, delfiny, Anioły , magi
O samej muzyce i jej autorze więcej  w Terapia HoloSync.

Słowa z serca płynące do muzyki. Podróże świadmości

Popłynęłam z muzyką w ostatnich dniach … ona mnie poprowadziła ku poznaniu niepoznanego…

„nie ma mnie… podążając za smutkiem roztapiam się znikając…nieistnienie w bezcielesności pustki- a jednak istnieje ból kiedy ja cierpi tracąc swoją ważność… może trzeba przejść przez samotność bólu by stać się nieistnieniem… wtedy nieistnienie zamieniło się w błogą rozkosz rozpuszczenia w nieistnieniu.”

Słońce bawiące się w wodzie- radość z połączenia tego co w sercu było skrajnościami i wzniesienie się ponad rozdzielenie w sobie.

Wznosiłam się poza własne niebo w niepoznane umysłem gdzie tylko serce mogło być drogowskazem dal duszy uskrzydlonej nie czującej już głodu uciekania lecz lecz duszy błogosławiącej ten miłosny taniec połączenia z pięknem istnienia, celebrowanie ciałem i duszą połączenia ze wszystkim  byciem wszystkim.

Błogosławię życie na ziemi i ciało które mam. I oddaję swe ciało muzyce by mnie prowadziło ku duszy w tańcu który daje poznanie prawdy najgłębiej skrywanej.

I wiosnę witam w mym sercu… w całej przestrzeni serca od szyi aż po każdy skrawek piersi kobiecych z tym co jest w środku i poza, z tyłu i z przodu. Tam jest nieskończona przestrzeń lekkości i uniesienia, zachwyt w którym mogę być w wielu światach na raz. I jestem tu i jestem tam, w tym co mnie zachwyca. Wiosna dźwięczy i wibruje we mnie wraz z biciem serca ziemi, wraz z mocą która rozkwita pełna potęgi i miłości. Mocno czuję dźwięki tej muzyki w sercu i ciele, az chce się żyć i tańczyć i tańczyć .

Zatrzymuję się w sobie w moim magicznym miejscu i obserwuję w ciszy co przypływa...

I jestem w innym świecie.

Dziś rano słuchałam muzyki z wodą… woda jest jak kobieca energia ale nie tylko… jestem jak płynny kryształ diament, woda, kręgi, krople d który bardzo przypomina działanie wody a to zupełnie co innego niż twardy kryształ w sercu. O tym opowiedział mi Przyjaciel  Zdziś.

Poznanie o doświadczenie  dzięki przyjacielowi podczas Podróży Świadomości. Zaprosił mnie w swoja przestrzeń poza ciałem, opisał to miejsce pozostawiając mi decyzję kiedy tam wejdę. I tyle wiedziałam, nic więcej. Dopiero kiedy mu opisałam co czułam i widziałam powiedział co wie o kryształach w sercu, bo wtedy była gotowa do przyjęcia i pojęcia tego. Więc któregoś dnia zrobiłam to nie namyślając się jak tylko zrobiłam to. Jednym z odczuć było poczucie że on tam jest i nasze serca się połączyły, poczułam bliskość chociaż dzieliły nas kilometry. I zdziwiłam się kiedy otrzymałam wiadomość po medytacji oczywiście  że  jednak poczuł moją energetyczną obecność, niemożliwe stało się możliwe!

I miałam przygodę z wodą,  piękne  spotkanie z wodą (która oddaje działanie płynnego kryształu w sercu, to mi przypomina moje Płatki Śniegu(które maluję i są dla mnie osobiście ważne dla uzdrowienia duszy i ciała przez rozpuszczenie się ich w nas).Dosłownie widziałam że zanurzam się w niej, była wirem a ja w nim, była głębiną a ja w niej, była falą a ja w niej, była spokojną wodą a ja w niej.  Ja byłam w niej, ona we mnie razem otulające się wzajemnie, kochające , przenikające. Poza wszelkim rozumieniem byłam tylko odczuwaniem. I po tym spotkaniu wchodzę do łazienki gdzie kapał się mój najmłodszy syn 4 letni i staję zadziwiona. Nati bał się wody i nie lubił się kapać a wtedy woda była aż po brzeg wanny a on się w niej bawił, pływał i skakał a ona się nie rozchlapywała, niewiarygodne. Myślę to coś znaczy, ona ze mną rozmawia przez niego, ma świadomość która w tej wannie przybrała kształt wanny i przemówiła stając się odzwierciedleniem tego, co zrobiłam energetycznie na „górze”. A do tej pory w tym mieszkaniu ( rok tu jesteśmy) dwa razy wylała pralka a na początku źle zrobione rury zalały nas i sąsiadów na dole. Poczułam, że teraz nastąpiła równowaga we mnie, w energiach na górze i tu, w materii.

Dziś odkryłam tę muzykę rano przed spotkaniem z przecudnymi KOBIETAMI. I ta muzyka grała mi w sercu i duszy, ta energia mnie przenikała dodając skrzydeł. Dźwięk ptaków, szum wody , kwiaty a szczególnie rozczulił mnie różowy lotos pośród zielonych liści.Wprost rozpuścił moje serce w miłości, jakby przyszedł i otulił mnie Archanioł Chamuel. Takie uczucie to bym chciała namalować i mam cudną inspirację prosto z natury.

Byłam podekscytowana bo jechałam w miejsce którego nie znałam i w zasadzie nikogo nie znałam też osobiście. I piłam z zielonego kubka z ptaszkami w tym kolibrem i z kubeczka z motylkami a i muzyka też była z wodą.  Dzięki za zaproszenie Margo. Byłam pośród Anielic, Bogiń w ludzkim ciele, z całego serca Wam Dziękuję.

Anetta Ana Anilalah Leila Elijana