Etykieta: Przyroda

Dmuchawce dmuchawce takie piękne są :)

„…Blisko coraz bliżej, zbliżenie, bliskość… relacje z innymi… współistnienie między różnymi elementami życia, wspólne relacje z tym co w ziemi, z innymi i ze sobą. Połączenie, przyłączanie, blisko coraz bliżej… ana”
Dmuchawce zawsze niezmiennie mnie zachwycają i wciąż robię im zdjęcia. I udaje mi się złapać te pięknoty w nowych odsłonach, co mnie cieszy, bo lubię takie nowe spotkania z dmuchawcami w plenerze 🙂

Dmuchawce z drodze, było mi tak lekko wtedy jechać rowerem

Łączkowe białe puchate cudeńka

Ziarenka dmuchawca na pięknym różaneczniku

Słońce i dmuchawce

Krople na dmuchawcu, małe cudeńka

Koło mojego bloku na wąskiej trawce

Bursztynowy las. Fotorelacja

liscie-pomaranczowe-bursztynowy-las-04102

Słoneczny dzień, cały słoneczny dzień dał mi szansę na odwiedziny Lasu, w którym jest mój bursztynowy las. Do południa byłam w przestrzeniach łąk i w lesie dzikim  a parę dni wcześniej w lasku miejskim, gdzie Krąg spotkałam. Ten lasek miejski nie jest duży ale różnorodny. Tutaj mam swoje miejsca mocy, Miejsce Wiedźmy przy moczarach, Miejsce Brzozowych Sióstr przy wrzosach, Miejsce Polankowe czyli leśna polanka mała , Miejsce Kręgu z Krzaczorków i Miejsce Bursztynowe. To ostatnie miejsce, ten  Bursztynowy Las najpiękniej się prezentuje, gdy słońce opromienia go jesienią, bo wtedy liście tworzą niezwykłą aurę. Tym razem przybyłam w czasie zachodzącego słońca, jak zwykle patrzyłam i odczuwałam. Pomyślałam nawet, że skoro słoneczko już na czubkach koron drzew jest  tylko, nie zrobię zdjęć.

Ale z drugiej strony, czemu mam się nie zabawić chwilę aparatem i tym, co widzę. Rozpłomienione pomarańczem życie, tańcząca w koronach drzew radość, poczucie bliskości, ożywienia, witalności. Kobiecość tańcząca we mnie, rozpłomieniona w drzewach, tańcząca w liściach wirujących, szeleszcząca, rozbawiona i zachęcająca do zabawy, do płynięcia z życiem w każdym wieku, w każdym momencie życia. Jestem Wdzięczna Kobietom z mego Rodu, za wszystko, co otrzymałam od nich.One żyją we mnie, żyje ich siła i ich słabości. Te słabości są słabościami dopóki nie zrozumiem lekcji, nie rozpoznam tematu w sobie. Wtedy słabość zamieniam w siłę, buduję swoja moc. Kobiecość to szczególny temat w mym życiu, takie wybrałam ciało więc z poziomu kobiety doświadczam życia. Im bardziej kocham siebie jako kobietę tym bardziej doceniam męskość w sobie, tym mocniej czuję pojednanie tych tematów w sobie. Jakby nigdy nie było rozdzielenia.

I tak przeszłam od koron drzew do ziemi, gdzie zapalił się słoneczny blask na linii zachodzącego słońca. Wszystko zapłonęło ogniem, ogniem pomarańczu, ciepłym żółtym, złocieni… bursztynowe cudne barwy, miodowe ciepłe kolory, aż miło na sercu i w całym ciele 🙂

I tak też uzyskiwałam spokój ducha, stan ciszy w sercu bo bardzo mocno wypływały sprawy relacji, szczególnie z kobietami, uzdrawiała się linia kobieca mego rodu.

To trzecia część serii relfleksji i rozmyślań. Pierwsza w Leśnym Kręgu , Druga Słońce Rozpłomienia a trzecia w tutaj, w Bursztynowym lesie.

Drogowskazy:  słowa z Biblii.. „zmień przekleństwo z błogosławieństwo”… dla mnie każdy wybór dokonany z poziomu serca jest drogą ku własnemu błogosławieństwu. A bywa on czasem niezrozumiały dla innych. I wiem jedno, kiedy dokonuję wyboru, muszę wejść stan spokoju, inaczej prawda, którą ujrzę może mnie wytrącić w ocean emocji, wtedy nie ma wyboru, jest nadal walka. Stan spokoju, to stan kiedy patrzę z innego poziomu, miłość Bóg, Duch, pozwalają dostrzec w sobie i drugim człowieku coś więcej niż moje oczy i myśli, to poziom gdzie mogę odczuwać wiele wymiarów danej sytuacji… umysł jest wyłączony, emocje nie mają dostępu, ( to znaczy, czuję emocje, pozwalam im wypływać, przezywam żeby je poznać, żeby je nazwać, żeby wreszcie móc je puścić wolno a nie chować głęboko w cieniu. Lecz wewnątrz, bardzo głęboko we mnie, jest zaufanie że wszystko dzieje się w porządku, bo mimo emocji bardziej skupiam się na ich obserwowaniu i poznawaniu niż na tym, żeby mnie zalały doszczętnie zawładnęły a wtedy ślepo oddaje się odwetowi wobec raniących osób, wtedy jest walka. Poznanie emocji daje zrozumienie siebie, często też można dojść skąd się wzięły i wtedy je przyjąć, uzdrowić swoje rany ) jest stan spokoju, ciszy a w niej można dostrzec linie czasowe, wybory lub brak wyborów. Trudno to opisać, to nowy stan, nowe doświadczenie, będę je pielęgnować aby utrwalił się ten stan na stałe. Bo chodzi o to, że w sercu kiedy jest cisza może wybrzmieć dźwięk miłości, tej boskiej, to stan zero dla mnie… to stan gdy połączona z Duchem jestem pełną wibracją miłości. W stanie spokoju mam dostęp do najczystszego dźwięku, dźwięku miłości, harmonii a to jest stan zero. Każdy narząd w ciele ma swoją wibrację właściwą sobie. Kiedy jest dysharmonia bo jest nadmiar albo niedomiar w energetyce powstaje choroba w ciele, w danym narządzie. Powrót do zdrowia oznacza powrót do stanu zero danego narządu, do pracy we właściwej tonacji a ona daje odpowiedni dźwięk właściwy danemu narządowi. Wszystkie narządy razem grają w jednej orkiestrze muzykę wszechświata, razem tworzą coś pięknego.

Tak samo moje spotkania z ludźmi, z każdym człowiekiem dotykamy się aurami. Każdy z nas tworzy właściwy sobie dźwięk, wibrację i albo rezonujemy ze sobą albo wprost przeciwnie lub jesteśmy obojętni. Każdy dysonans we mnie wobec osoby oznacza, że potrzebuję w sobie odnaleźć właściwą wibrację. Bo emocje to też dźwięk, każde uczucie to dźwięk, każde słowo to dźwięk, każdy kolor to dźwięk itp. – Wibracje, boska matematyka. Kiedy jestem w stanie zero czyli w miłości, w jedności, w ciszy , kiedy czuję Boga, mogę też tak patrzeć na świat na ludzi mogąc zrezygnować z ludzkiego spojrzenia, oddając się Duchowi cała. Wtedy świat wygląda inaczej. I tak bym chciała być w tym stanie zawsze, ku temu zmierzam i w tej drodze chcę wytrwać. 

liscie-pomaranczowe-bursztynowy-las-04105

Zapisz

Zachód słońca nad łąkami przestrzeni

Zachód słońca nad łąkami stał się magiczną chwilą (wczoraj 05.07)… powróciłam tam po ponad miesiącu nieobecności, przeżywałam na tych łąkach piękne chwile, to są łąki przestrzeni. Zachód słońca ukazał magię łąk, niezwykłe barwy… poczułam się jak w innym wymiarze, w świecie fantazji. Jestem wdzięczna Matce Ziemi i Ojcu Słońce.

Tak pachniał mi poranek,łąką i rosą

Skoszona łąka przed moim blokiem, jestem ogromnie wdzięczna za to że wciąż istnieje. Dziś nie mogąc spać wybrałam się oglądać wschodzące już słońce o 5.30. Patrzyłam z tarasu na dachu ale przyciągała mnie ziemia. Jak przyszłam nie było jeszcze żadnych ptaszków, cisza na łące mnie powitała. Dopiero po kilku minutach zjawiły się pierwsze ptaszki. Ziemia wydzielała piękny zapach wraz z trawami… skoszone wczoraj leżały przez chłodną noc aby nad ranem ubrać się w rosę i tak pachniał mi poranek.
I zauważyłam Piękno Przekwitania, Piękno Przemijania- dmuchawiec mi to uświadomił. 26.05.2016

Spotkania z… przRodą.

Spotkania… spotkanie łąk i ugorów gdy podróżuje się rowerem jest przyjemnością moją ulubioną, oprócz lasów 🙂 …spotkania kwiatów, złocieńców, oblanych słońcem popołudniowym, ciepłym… fioletowe kwiaty na łące urzekły mnie przez kontrast z zieleniami… spotkanie bociana było niespodzianką… a spotkanie wróbelka było niezwykłe, bo śpiewał tak głośno, tak donośnie że nie mogłam jego postaci nie wciąć ze sobą na zdjęciu. Ana 23.05.2016

zachód słońca wycieczka, łąka 595

Bocian w gnieździe i rozśpiewany wróbelek

Złocieńce

Słoneczne halo, tęczowe

Zapisz

Zapisz

Jesień na ugorach

Co za dzień… rano zadzwonił do mnie synek Juli, że zapomniał rzeczy na plastykę. Więc odebrałam Nataniela i na rowerach zajechaliśmy pod szkołę i dzwonię do syna, gdzie jest? A on że czeka przy głównym wejściu! No ja też tam czekam! Tyle że nie przy tej szkole ha ha ha… ale się zakręciłam, bo syn już w gimnazjum a ja do podstawówki pojechałam. Masz ci babo placek hi hi hi ha ha ha ubaw ma z siebie po pachy 😀 😉

Pojechaliśmy więc do gimnazjum i przy okazji na Białołęckich ugorach fotokomórką kliknęłam kilka fotek. Bardzo piękna jest ta ognista jesień.

widok jesień ugór białołęka 001

jesień widok ugór białołęka  003

jesień czerwone liście 009

Nad Wisłą – wycieczka rowerowa

fotanna, bulwary, kraina ma rz Wyprawa rowerow Wa-wa 012

wieżowce, liście Wyprawa rowerow Wa-wa 002

Wycieczka, piękną częścią nadwiślańską, reszty nie ujęłam, może kiedyś więcej samego miasta dotknę głębszym wejrzeniem aparatu. Bajeczne rozmazane miasto i ta bliskość tego, co widzę przed sobą. Te barwy, smakowite rośliny, trawy i drzewa z rzeką w tle widoki ostre i zamglone, rozmazane są kontrastem który oddaje mnie samą. Ne muszę mieć dowodów by wiedzieć.
Mimo że odczuwałam gęstość od rana, jakiś rodzaj poirytowania udało mi osiągnąć harmonię na koniec dnia. Z bardzo niespokojnych snów nie zapamiętałam nic ale miałam sen z równaniem matematycznym. Chciałam poznać, jak rozwiązać równanie, tak proste a jednak nietypowe. Kiedy męski głos rozpoczął tłumaczenie obudziłam się do życia. I na koniec dnia pomyślałam, że kocham wyższą boską matematykę, choć nie jestem z niej orłem na co dzień. Ana🙂 

widok, wieżowce, liście Wyprawa rowerow Wa-wa 014 widok, wieżowce, Wyprawa rowerow Wa-wa 008 wieżowce, liście ziel Wyprawa rowerow Wa-wa 001 żurawie, liście wisła Wyprawa rowerow Wa-wa 006

liście, żurawie, Wyprawa rowerow Wa-wa 007

Zapisz