Tag: Świątynie Światła

Świątynie Światła, Memfis…”inicjacja bezpośredniego dostępu do biblioteki.

Portal
Portal, Art. Anilalah

Tęsknota za prostotą, im prościej tym szczęśliwiej się dzieje w środku samej mnie… taka myśl przypomniała mi o prostocie i świątyniach.

Kiedy medytowałam rzecz zadziała się prosta. Było o siódmym kręgu, że jest ważny. Na tydzień przed czytaniem tego ćwiczenia bolał mnie kręgosłup ( nie wiedziałam o czym będę czytać, ciało jednak wiedziało prowadzone przez intuicję ) i jak nigdy ten rejon siódmego kręgu. A w czasie medytacji zrobiłam coś miłego da siebie. W wyobraźni wyjęłam siódmy szyjny krąg, wtuliłam go w swoje dłonie z miłością a potem włożyłam do serca. Nic innego nie pamiętam, tylko tę jedną prostą rzecz, rzecz wypełnioną miłością do siebie samej po same brzegi.
Jakie to uczucie pamiętać zdolność do bezpośredniego dostępu?- nie wiem, chodzi chyba o to u mnie bym nie traciła wiary, że to potrafię. Z jakim poziomem świadomości chciałam się połączyć?- wybrałam uzdrowienie ale w tym Miłość okazuje się najważniejsza… choć serce zabiło mocniej do Lemurii ( wszak obraz czeka dokończenia ). I jak ten dostęp może pomóc mi w życiu? hmmm… żebym upraszczała co mogę i ukazywała piękno tak jak umiem. Ana Anilalah Eu-lalia
Świątynie Światła – Memfis, „inicjacja bezpośredniego dostępu do biblioteki.

Do napisania o świątyniach zainspirował mnie tekst i zdjęcia ze strony Serendipity Corner w dniu 28 sierpnia. I tak popłynęłam potem, bo otworzyłam się na coś nowego znowu.

Life is simple. Everything happens for you, not to you. Everything happens at exactly the right moment, neither too soon nor too late. You don’t have to like it… it’s just easier if you do.

~ Byron Katie ~

róż biel kwiat ser różowy kwiaty niebieski ser różowe kwiaty łąka ser różowe kwiaty pąki ser

Reklamy

Świątynie światła, Opowieść o Memfis, cz. II – oddanie ofiarowaniem

Lubawka, Krucze Skały , widok góry  165
WIDOK NA KRUCZE SKAŁY, 02 LIPIEC 2015

Krucza Skała i Memfis– świątynia światła, Biblioteka świadomości w której można ofiarować każde swoje doświadczenie z dnia. Ćwiczenia z książki Świątynie Światła, Danielle Rama Hoffman, wyd. Nameya 02.07.2015

Miałam nie pisać ale dzikie serce dziewczynki mnie zachęciło do zapisania czym było dla mnie Ofiarowanie w świątyni Memfis z przed miesiąca. Tyle czasu potrzebowałam by pojąć to wydarzenie, by spłynęło zrozumienie. To fajna przygoda przechodzić przez ćwiczenia we własnym stylu choć wymaga ode mnie cierpliwości i ogromnego spokoju w zamian za każde cenne zrozumienie w tej drodze zwanej życiem. To przygotowanie do tego, co pomoże mi rozwinąć prawdziwe przeznaczenie niczym skrzydła, które teraz jeszcze są w cieniu.

Ofiarowanie– taki był cel ćwiczenia… nie czytam książki naprzód, trzymam się tego, co przeczytałam. Tego dnia jadąc na wycieczkę wzięłam książkę lecz nie miałam pewności, że ją przeczytam. Kiedy byłam na szczycie Kruczej Skały relaksowałam się i medytowałam i dopiero nagły, wewnętrzny impuls mnie zachęcił do tego. To było oddanie, Oddanie Całej Przeszłości i kiedy stanęłam przed tym faktem moja dusza wybiegła przed szereg tak szybko, jakby niczego innego nie pragnęła. Jakby wyszła przede mnie, do ostatniej mojej warstwy i napierała na nią delikatnie i radośnie rozciągając moje warstwy. Ależ byłam zdziwiona i szczęśliwa, poczułam się taka radosna że mogę to zrobić – wreszcie.                                                                  Wiedziałam że byłam do tego gotowa ale potrzebowałam miesiąca by ten temat zrozumieć, dlaczego byłam gotowa? Wiem z doświadczenia, że wizje tak jak sny pomagają przekraczać granice, torują ścieżki i wskazują kierunki i dodają odwagi i mocy. I trzeba czasu, by dokonały się w moim życiu zmiany. Nawet myślałam, ze więcej nie będę pisać o swoich odczuciach ale dzika dziewczynka wszystko zmieniła. Pisząc wciąż przychodziło do mnie słowo oddanie więc tak to pozostawiam.

szczyt, Krucze Skały , róża  dzika kwiat 096
Krucze Skały, na szczycie po medytacji, z 02 lipiec 2015, Dzika Róża i skała

Oddanie – dusza wybiegła na przeciw, ona wiedziała więcej niż ja. Kiedy wracałam  z góry czułam, że jest mi lżej. Bo kiedy szłam tam na do Kruczych Skał przez Dolinę Miłości czułam tak wielki ciężar na barkach. Całe moje życie czułam teraźniejsze, czułam całą swoją wędrówkę do teraz przez wieczność, czułam oddech śmierci na karku. Wiem że śmierć jest dobra, ciepła i lekka, bo najgorsze to umieranie jednak jest, umieranie bywa straszne za życia pod różnym względem.

DZIKA RÓŻA I SŁOŃCE Z DOLINY MIŁOŚCI: NACZYNIE W KTÓRE WPŁYWA ŚWIATŁO MOICH MYŚLI I UCZUĆ.

róża dzika , słońce,  światło,lubawka Krucze  148
KRUCZE SKAŁY , DOLINA MIŁOŚCI z 02.lipiec 2015 Naczynie w które wpływa światło moich myśli i uczuć. Ana

Oddanie Ofiarowaniem

Oddanie – oddanie dodało lekkości… bo oddałam cały swój ciężar ale też i całe piękno, bo jedno i drugie zatrzymuje w przeszłości. A skrzydła przyszłości przyjmują w swe ramiona puste naczynia, gotowe na wypełnienia tego, co tworzy Ziemia i Nowy czas.

Oddanie –   uważność dla dnia dzisiejszego, by w nim odnajdywać znaki spływające spomiędzy wrót Nowego Życia na Ziemi. U mnie jeśli pojawia się przeszłość, to po to bym odnalazła coś nowego w sobie, przez przeszłość mogła poszerzyć to, kim jestem dzisiaj. To wyzwalacze nadziei, radości i kopalnia inspiracji.

Oddanie –  Ponieważ życie nauczyło mnie, że im dalej jestem, tym jestem szczęśliwsza a piękno i dobro jest zawsze, wciąż cudniejsze. I nic nie mam na własność, wszystko mija. Lecz to, co osiągnę w sercu, mądrość jaką wyniosę z życia, poszerzenie świadomości stanie się moim bogactwem, które wniosę do domu poza czasem.

Oddanie – rozkwit nawet pośród nocy tego co żywe, niczym kwiat …

Oddanie – smakować bycie w przestrzeniach będąc spokojem serca i ducha czując błogość ufności w Miłości.

Oddanie – czyste płótno czekające ręki Stwórczyni

Oddanie – to zaufanie że wszystko co trzeba samo pojawi się na drodze i wejdzie w moją przestrzeń aby opowiedzieć swoje przesłanie bez chaotycznego poszukiwania.

Oddanie – zaufanie w większą wersję siebie samej, gdzie gwiazda duszy prowadzi. Jej blask dostrzegam oczyma duszy, Opiekunka w podróży.

Oddanie – zaufanie, że moja kobiecość potrafi odnaleźć swoje piękno i dzikość nawet pośród emocji

Oddanie – odnajdywanie Melodii Dnia

Melodia Dnia I

…z armii nutek stworzona

z dźwięków natury złożona

w harmonijny zapis ułożona…

Melodia Dnia II

…wydobędę
dźwięki
bez harmonii
do serca
przyłożę
Wprowadzę
dźwięki
miłością
nasycone
Harmonię
w nich przebudzę
i z nią popłynę
śpiewać
melodię dnia…

drzewo,  Krucze Skały, szczyt, słońce i kolory 117
KRUCZE SKAŁY,  na szczycie , DRZEWO ŚWIATŁA

Oddanie – Melodia Dnia zaprowadziła mnie do Pieśni Drzewa Życia…

Buk, drzewo, szczyt ,Krucze Skały -zdobyłam szczyty światło 137
KRUCZE SKAŁY,  na szczycie, BUK DRZEWO ŚPIEWAJĄCE PIEŚŃ ŻYCIA W ŚWIETLE

A pieśń połączyła się z Drzewem powalonym i jego sercem, które mnie tak wiele nauczyło. To ono pokazało, że choć umiera jest wieczne. Bo wszystko czym było, cała jego esencja pozostanie, aby z jego mądrości skorzystały inne serca, które poczują jego esencję, jego ducha. To samo będzie ze mną i tym czym jestem na tej ziemi i poza nią.

serce w drzewie powalonym w wodzie jeziora  112
Mazury, lipiec 2015, serce powalonego drzewa

Oddanie – melodia i drzewo zaprowadziło mnie do Dzikiej Dziewczynki i jej dzikiego serca... Ona Prowadzi mnie do Nowej Części Mnie 🙂

Środa wyważona, po środku osadzona niczym równowaga 22.07.2015

PS.

Dodam jeszcze że czytając moje opowieści z zeszłego roku chyba wiem, czemu właśnie to Ofiarowanie- Oddanie odbyło się na Kruczych Skałach, przeczuwałam to rok temu.

Wtedy poczułam „Rozsunięcie zasłon niewidzialności” i pisałam:

Droga z przeszłości… z byciem w drodze w teraz które jest najważniejsze …

„Przyszło mi na myśl ze całą wiedzę duchową

można odnaleźć w naturze i zwykłym życiu

które wszak jest drogą wyjścia ku przeznaczeniu

ku wolności nowego życia

opuszczając stare światy życia i myślenia

 bez umierania ciała ale rozpuszczania

wszelkich więzów życia w dualności

teraz! każdego dnia w każdej chwili! „ Ana 23.07. 2014

***

23.07.2015 – ten sam dzień, wooow teraz to się zadziało że hej, Na światło historia zatoczyła koło by się wyzwolić!

Bo oddanie- ofiarowanie nic nie umniejsza, niczego nie ma mniej lecz robi się przestrzenniej by pojawiło się więcej. Staje się drogą środka, daje możliwość rozpoznania i zdystansowania, znalezienia w sobie postawy obserwatora. A to przynosi spokój sercu które może odnaleźć mądrość w swych myślach dotykających doświadczeń, by stały się wiedzą. To wolność, zawiera w sobie  tchnienie miłości ducha, zawiera światło mądrości.

WIĘC NIECH ŚWIATŁO OŚWIETLA MOJE ŚCIEKI I ZAWSZE MI TOWARZYSZY W SERCU. 

Ana Anilalah Eu-lalia

Sen

12.33

Sen 03-04.06.2015

Śniłam że jest pewien mężczyzna , ubrany w jasne szaty… chodził i nauczał tego co wiedział, pełen miłości… widzę go w jasnym dniu, w świetle słońca i łąk pięknych. Człowiek żyjący w zgodzie z przyrodą i ludźmi. Matko ale był pełen miłości, ile miał czułości, ile piękna. I odszedł, chyba umarł i wszyscy cierpieli… ale ja nie pamiętam mego cierpienia bo poszłam na zielone łąki i we wgłębieniu odnalazłam tego mężczyznę. Miał inne ciało męskie, ciemną cerę taką z bródką jak mag ze wschodu. Leżał w pozycji embrionalnej, naradzał się do nowego życia a ja jestem tego świadkiem. Większość ludzi tęskni za tamtym białym pięknym mężczyzną a ja raduję się odnalezieniem jego w innej postaci. Jest to niezwykłe uczucie. I widzę we śnie kwiaty rozkwitające, jak pąki rozwijają powoli swe płatki aż do pęknięcia pąka i pełnego rozkwitu. Na końcu widzę lotosy-pąki również gotowe do pęknięcia.

Pozycja embrionalna jest mi znana przez sny. Wcześniej pisałam o tym we wpisie o Świątyniach Światła tutaj. Też leżała ale kobieta dzieckiem w tej pozycji. I w drugiej części świątyni też był sen z pozycją embrionalną. To taka pozycja do zmiany, transformacji, przejścia w inny stan… również przemiany z jednej istoty w drugą, z człowieka w człowieka lub w zwierzę i odwrotnie, to płynna przemiana. Może byli ludzie mogący tego dokonać niegdyś, może poznam kogoś takiego?

Świątynie Światła I, Świątynie Światła II,

Świątynie Światła II – Memfis akceptacja przeszłości i odzyskanie Mocy

Zaczęłam czytać książkę „Świątynie Światła” i poruszyło to wiele aspektów we mnie i niejako to stało się początkiem porządków z moimi Wspomnieniami z Egiptem i pustynią. Trwało to długo nim spisałam swoje wspomnienia a potem zaczęłam czytać dalej. Zastanowiłam się nad intencją i doszłam do Świątyni w Memfis i pierwszego ćwiczenia. Napisałam Przypomnienie ale pozostałam na tym tylko… nie czytałam więcej, pisząc czułam ciężkość i pozostała ona przez wiele dni… weszłam z tym w strumień życia codziennego, każdy dzień był z tym, co sobie przypominałam… weszłam w korzenie rodzinne i śmierć i byłam ze snem, który od razu mi się przyśnił

Sen

W tym śnie zdaje się że wychodzę z bramy… bramy w której stanęłam już kiedyś, Bramy do świątyni skąpanej w złocistym słońcu. Wyszłam z cienia i ruszyłam…

złote miasto, świątynie, człowiek ,dziecko

Śnię że szukam mojego męża, odszedł gdzieś- powiedział że idzie szukać czegoś innego. Jak zatęskniłam ruszyłam, nie wiem po co go szukam ale pcha mnie pustka, rozłąka i ból. Ale kobieta i mężczyzna którzy mi towarzyszą- przyjaciele wciąż powtarzają, skąd ja czerpię siłę na to, skąd wiem gdzie go znaleźć? Widać go znajduję w tym śnie ale tego nie pamiętam. Aż przychodzi czas kiedy zezwalam sobie na rezygnację z poszukiwań i budzą się skrajne emocje  więc skłaniam się ku ziemi i przytulam do niej zwinięta w spiralę, w pozycję embrionalną.  Wreszcie pozwalam mojej Duszy szlochać, zezwoliłam cierpieniu płynąć… zezwoliłam sobie być w pustce… zezwoliłam sobie na bycie w samotności…. zezwoliłam sobie na bycie w stanie rozłąki. Zezwoliłam na oddanie się sobie… zezwoliłam sobie na rezygnację z tego co zewnętrzne… zezwoliłam sobie na zaprzestanie poszukiwań… zezwoliłam sobie na bycie słabą… zezwoliłam sobie na bycie wolną.  W tym stanie zostałam, przepływu tego wszystkiego.

Ten sen był ze mną aż do  drugiego wejścia do świątyni na Kruczej Skale, było mi ciężko na duszy ale nie zapomniałam o kontakcie z przyrodą.  Nie rozumiałam go wcześniej ale jak postanowiłam być z nim to przyszło zrozumienie, inne szersze spojrzenie. Pustka- to coś co czułam zawsze odkąd pamiętam, niczym nie utuloną pustkę i rozdzielenie. Sen mi pokazał że dobrze jest Zaakceptować pustkę, dobrze jest poszukać Utulenia Wewnątrz Siebie, bo nikt z zewnątrz mi tego nie da, nie znajdę u żadnego człowieka nawet ukochanego męża. To czas do głębokiego powrotu w siebie aby ponownie się naradzać, stąd pozycja embrionalna. Moje poddanie się słabości, moje zezwolenie na bycie w pustce jest bramą do tego, o czym zawsze marzyłam. Powrót do siebie i akceptacja siebie, każdej słabości to jest wzmacnianie i odnajdywanie swej mocy przez samą siebie. Podejrzewam że tymi przyjaciółmi ze snu była Izyda i Thot 😉 Właśnie ostatnie lata teraz zostały uhonorowane, tym był ten czas przebudzeniem do Miłości. Sen był końcem starego sposobu  życia, wzorców, przywiązań -pokazanie czego dokonałam do tej pory.

kobieta w zieleni mchu, magia

Zrozumienie tego snu dały mi też chwile z ostatnich lat, sny,  moje osobiste doświadczenia które miały mi pokazać czym jest życie i jak się uczyć tego życia tutaj na ziemi. Tak jak układałam i spisywałam sobie swoje sny w pierwszej części Wspomnienia tak samo zaczęłam spoglądać na swoje życie. Skoro wybrałam je sobie w tych czasach to znaczy że ma ono głęboki sens, każde wydarzenie jest święte choćby i najtrudniejsze. Bo w każdym jest szansa zmiany ale też odnalezienia wiedzy z dawna zapomnianej. I tak rozumiem tę książkę, że zaczynam swoją podróż od siebie… początek jest w moim ciele, w korzeniach gdzie mam odnaleźć Moc i rozpuść wszystko, co przeszkadza w przyjęciu tej mocy. Mam odczucie, że w moich snach odbyłam już swoją taką drogę, bynajmniej początek tej książki Świątynie Światła stał się spotkaniem z tym co znam: śniłam o Żywej księdze i stworzyłam medytację a Memfis jest taką Żywą biblioteką… kiedy płynę Nilem w medytacji z książki zaraz przypominam sobie sen,kiedy płynęłam wielkimi, szerokimi wodami po pustyni do słońca ( nie pamiętałam obecności, nie widziałam jakim statkiem i z kim podróżuję, odczuwałam samo płynięcie przez różne etapy i swoją podróż przez pustynię ze snu. Moje ciało i dusza są Biblioteką

I w tym krótkim czasie pomiędzy czytaniem książki aż do drugiego czytania miałam piękne i trudne chwile. Zostałam skonfrontowana ze śmiercią, moimi przeżyciami gdy chciałam umierać – dzieciństwo i młodość. Byłam na pogrzebie więc sprawy odejścia i tego jak podchodzę do tych spraw.. Moje ciało silnie reagowało szczególnie serce- klatka bolała kłuła bo się oczyszczała. Stąd poezja o śmierci, w tym jest proces zmiany myślenia na jej temat, tego co czuję wobec niej.

most nad wodospadzikiem czerwony jesienny

Kiedy tamy smutku pękają spływają w dół naturalnie się oczyszczając, serce i myśli odciążając i uwalniając skrzydłami przepływu wolności. Dusza z mostu spogląda na to co na ziemi i niebie z miłością i coraz większym spokojem. I wszystko co temu towarzyszy może stać się przyjacielem już nie wrogiem. Anilalah Eu-lalia 02.07.2015

lilia róż kosmos

LILIJA

Zagląda Lilija
w kosmos
i uśmiecha się
w sobie
odpowiada
Pomimo
przemijania
życia
Pomimo
jego kruchości
kiedy odchodzimy
Kosmos
sercem
odpowiada

Z czasem
znikamy z pamięci
ludzi
Zatrzymać
możemy jedynie
co w swym
wnętrzu
Poszerzymy,
co w sercu
Wzrośnie
w Miłości,
w myślach
wpływać będzie
szeroką rzeką
mądrości
w kielich
pełnego
życia
niczym Lilija

Bo od Miłości
życie
się zaczyna
i trwa
niezmiennie
A życie
uczy
jak się
do niej
Przebudzić
przed śmiercią
ciała
aby Dusza
w Miłości
istniała
cała
niczym
Lilija
Anilalah Eu-lalia 02.07.2015

kobieta lew spokój moc telepatia

I śmierci były powrotem do korzeni Magia lasów Dzieciństwa O ścieżce Mocy na łąkach… czym jest Moc da Kobiety i Moc w Las i światło w sercu oraz Moc w kamiennej mandali ósemkowa . Tym były ostatnie trzy latka, odzyskiwaniem Mocy dzięki trudnym doświadczeniom i z całego serca jestem wdzięczna ten Dar, Dar nauki odzyskiwania Mocy swej i Naradzania się do Nowego życia- bo to wszystko jest proces. Tylko teraz ważna jest Podróż. Ta część trwała do 3 lipca, kiedy weszłam na Krucze Skały i odbyłam następną podróż ale nie opisałam jej jeszcze.

Opowieści o tym, co łączyło mnie z Egiptem, Świątynie Światła, cz I

Zamówiłam książkę Świątynie Światła- jakiś czas temu, wyd.  Nameya. Pozbierałam i zamknęłam wreszcie wspomnienia i mogę zacząć czytać książkę „Świątynie Światła” z czystą kartą odczuć, żeby ją zapisać na nowo i odkryć nowe przygody 🙂

Dostałam tę książkę i zaczęłam czytać… i się zadziwiłam wow 🙂  Do tej pory nie uważałam że Egipt to moje szczególne miejsce. Ale choć przeczytałam kilka stron dopiero, zaczęło mi się przypominać jak mi się śniło co nieco w przeszłości, mało co prawda i nie wnikałam za głęboko w to nigdy. Myślałam – to nie moja bajka- a jednak mam swoją opowieść wyśnioną w przeszłości związaną z Egiptem, choć nie tylko, z pustynią szczególnie mam.. Nim naprawdę zagłębię się w czytanie uporządkuję te sprawy, by móc w harmonii wejść dalej w książkę odkrywając swoją osobistą opowieść a książka mnie poprowadzi ku odkryciom. Jakiś czas temu, gdy usłyszałam tytuł tej książki mocno czułam przyciąganie do niej… wszędzie widziałam podobne tytuły, był w moich myślach i sercu, nie znałam treści, nie wiedziałam o czym jest książka i nie szukałam tych odpowiedzi. Płynęłam z tym, co mi przychodziło i płynę… Ania Dziękuję

Tak pojmuję swoje wspomnienia z Egiptem i nie tylko z nim, jako Osobistą Podróż która pomaga mi stać się bardziej świadomą dziś i szczęśliwszą. Upraszczanie życie jak się da, to coraz milsza memu sercu zasada. Bo tylko przez osobiste odkrywanie siebie, uzdrawianie przeszłości mogę podążać za swoją legendą i pisać jej karty na Nowo. Stworzyć nową legendę uwalniając ze zrozumieniem przeszłość i wybierając nowe ścieżki z odwagą. Każdy może mieć swoje przygody i przeżycia i one są najważniejsze. Dlatego czytając niech każdy otworzy się na swoje odczucia własne. Ja udałam się w przeszłość by zebrać, uporządkować i pozamykć co trzeba,  nim zacznę głębiej czytać książkę.

złote miasto, świątynie, człowiek ,dziecko

„Złocisty ślad Słońca”

Ścieżkami pustyni znaczonej śladem słońca
przeszłam przez ciemność a ona stała się darem
podtrzymującym podróż ścieżką wybraną.
Na dnie serca nadzieja z wiarą razem
podtrzymują ogień który płonie w drodze.
Przez bramę przejścia przeszłam
i stojąc u bram bram miasta
w bursztynowym świetle migoczącym
zapraszają świątynie w swe święte progi
na odpoczynek i pokarm duchowy.
Przystań w mej podróży wydaje się być
mej duszy znana, ona mnie tu przywiodła
dla rozpoznania nie tylko we śnie
lecz całą sobą bym weszła w tę przestrzeń
nim podążę dalej ścieżką słońca
śladem złotego pyłu znaczoną.
Anilalah Eu-lalia 12.12.2014

Brama do świątyń i Słońca

nil, rzeka, pustynia

Sen- śniłam w 2013 roku że płynę jak rzeka po pustyni,czuję że nią płynę prosto ku słońcu czuję błogość i radość z tej słonecznej podróży po pustyni i oglądaniu krajobrazów w pięknych barwach piasku, ochry, beżu ale i złota, żółcieni i pomarańczu i bursztynowych blasków. I w tej podróży przybiłam do portu przy rzece gdzie stała pewna kobieta. Była mi bliska lecz jednocześnie bardzo daleka. Podarowałam jej trzy żywe kwiaty które stały się kryształowymi kwiatami w jej dłoniach. I widziała tylko te kwiaty, nieobecna na wszystko wokół stojąca samotnie przy moim brzegu. Odpłynęłam płynąc swoją rzeką ku własnej przyszłości a ona pozostała.

Ten ślad wody płynącej przez pustynię ku słońcu wiele obudził stał się wielką inspiracją zimą tego roku. Wiersz wyżej napisany jest pod wpływem wizji z tego snu.

SEN:

owczrek pies anubis-black-mini-YT-5393

„Miałam kiedyś sen ( 1998 rok )  Przeżyłam silny stres tego dnia i bardzo sie bałam włamania do domu  byłam sama. I wtedy przyśnił mi się pies, piękny owczarek na którego postać nakładał się zarys czarnego psa, innego niż owczarek, jak dog miał uszy i pysk. I jak sie bałam on znikał i pojawiał sie owczarek i tak na zmianę. Ale miał oczy jak kolczyki, które dostałam od Tomka, takie połyskujące perłowym białym kolorem ( kolczyki z opalu niezwykłego nie mlecznego ale opalizujące na biało ) . I w tym widziałam dobro, widziałam spokój i poczucie bezpieczeństwa. I w niedługim czasie kupiłam gazetę i tam była postać Anubisa. No powiem, poczułam sie dziwnie.”

A teraz po latach widzę w tym głębię. Wiem, że Wilk jest moim przewodnikiem i to on przede wszystkim mi towarzyszy w życiu i pomaga, choć nie on jeden. Ważne połączenie tych istot wilka w psie, Anubisa jak śmierci i oczu jako kolczyków od ukochanego jest dziś zrozumieniem jak byłam chroniona i prowadzona. I że mąż jest ważną osobą w moim życiu, przy nim czułam się bezpieczna i kochana.  Po latach wiem, że na pustyni ponosiłam kilka razy śmierć ukamienowana( zawsze jako kobieta, jako facet lepiej mi szło) z powodu bycia hermafrodytą . I wyjście poza lęk tej śmierci, puszczenie jej i zaakceptowanie zmieniło wiele we mnie dziś.

pustynia, oczy kobiety, piasek góry

„Miałam przed laty sen o pustyni ( z 10 do 15 lat temu ) … byłam na jednym łóżku z dzieckiem, ono umierało, przytulałam je leżąc na boku jako matka. I  jednocześnie moja świadomość wyruszyła w podróż aby uratować życie dziecku. Pamiętam że pokonałam wojny, wiele trudów, nie pamiętam tych migawek dziś ale pamiętam moją podróż przez pustynię… szłam i bardzo brakowało mi wody, gasła nadzieja ale wciąż szłam… walczyłam  o każdy krok, każdy oddech, każdą chwilę aż do momentu kiedy myślałam, ze umieram i wtedy powróciłam do dziecka i matki i uratowałam jemu życie.”

Ciekawe, dziś myślę że to ja sama jako męska moja część wyruszyła aby ocalić mnie samą. Dziś podziwiam to dzieło, tę podróż i podziwiam mężczyznę we mnie za ten cud ocalenia. A ja tak długo nie doceniałam tego mężczyznę widząc w nim słabość i przemoc  a kobiety nie uznawałam widząc tylko jej słabość a dziecko umierało. Wiele lat zajęła mi ta ratunkowa podróż, latem 2014 roku pustynia była ostatnim etapem, zrozumiałam sens mych śmierci na pustyni.

Barwy Życia Czarnej kobiety

Barwy życia - narodzić się dla siebie
Barwy życia – narodzić się dla siebie

Przyszła do mnie w wizji w ubiegłym roku (2014) :Powróciła postać która już bywała u mnie czyli Czarna Kobieta, piękna i pełna dzikiej mocy Afryki- uosabiała powrót do źródeł. Przekazywała przez dłonie i serce przesłania dla mnie. I powrócił obraz miłości a w tym obecności dwojga ludzi- a może animy i animusa obdarzających się szczerym pierwotnym uczuciem płynącym z głębi serca, duszy- z ducha. A potem wyruszyłam w podróż do źródła swego domu swego

Namalowałam ją… jej barwy życia i widok, jak przesyłam mi przez dotyk doni i ze swojego serca przesłania i widok kobiety i mężczyzny połączonych czymś więcej, niż ludzką miłością. To przez rok się działo, nawiązywała się Święty związek we mnie, święta komunia ze sobą i Duchem, narodzenie się na nowo w nowej rzeczywistości w tym świętym ciele. Teraz to wszystko zmienia. Kiedy umierałam na pustyni kamienowana zawsze byłam czarna.

Mandala serce pustyni się rodzi na piasku

Mandala Serca Pustyni, 11.10.2014
Róża Pustyni rozkwitła na piaskach pustyni. Serce Pustyni na nowo wytycza swój rytm i tempo życia… na nowo odrodziło się aby tym razem śmierć rozpuścić w miłości życia i zamknąć przeszłość za sobą. Duch prowadzi ku nowemu przeznaczeniu a gwiazda życia wskazuje kierunek by w rytm bicia serca zmierzać ku wolności miłości. Serce Pustyni ożyło, w zapachu żywicy rozkwita, promienieje w blasku bursztynowego światła, w barwach miłości rozpościera swe skrzydła. Oto kobiecość w swe ramiona wzięła Serce Pustyni, swą słabość i bezsilność w Moc i Siłę przekuła by rozwiązać umowy i wolną iść w blasku gwieździstego pyłu.
Minerały: Róża Pustyni a wokół niej bursztyny i dioptaz, kwarc różowy 2, opal anielski, rodochrozyt, zrosty ( miotełki ) kyanitu 2, cytryny 2, awneturyny, kamień księżycowy i geodka kryształowa.

Przesłanie dla Agnieszki
Art. Ana Anilalah piramida góra i miedziana misa słońca i Ptak… niezwykły obraz da niezwykłej osoby

SEN: „A jak piasek i pustynia to przed wielu laty ( 10-15 lat temu) śniło mi sie że jestem na pustyni. „Stałam i nie widziałam wejścia, a coś mi kazało go szukać. I nagle ukazało się wejście, schodziłam po schodach w głąb Piramidy, Ciekawe, że ona była schowana, niewidoczna gołym okiem. Nie pamiętam co otworzyło wejście, bramę – pamiętam kamienne bloki i piasek delikatnie sypiący się po otwarciu wejścia. A środek to zdaje się biblioteka, pamiętam zdaje się półki i książki. I była tam ktoś, chyba mężczyzna, który opiekowała się tym miejscem ale też ostrzegł przed czymś, chyba żebym uważała, na coś.  I pamiętam wyjście, wchodzenie po schodach, spokój i smutek rozstania jednocześnie. Jakbym dotykała dłońmi tych głazów wychodząc, dotykiem sie żegnała.

2013-05-07 Lubawka K. Faraona przód

Kamień Faraonów, minerał z Egiptu ( 2013 r) : Dziś przeszłam swoisty kontakt z moją kobiecością tą łagodną i tą silną by je zrównoważyć w sobie. Zaczęłam od oswajania kociej natury, którą ukazała mi Blakija- Kamień Faraonów. Oswajam się z tym tematem w sobie. Z obecnością Pumy ale i Lwa. Kobiecość kwitnie przy obecności właściwej energii męskiej. Mam na myśli pierwiastki w sobie żeńsko- męskie żeby zaistniała harmonia. Bo tylko pokój może sprawić że moja kobiecość przejawi swą prawdziwą esencję i będę mogła przelać na płótno wizję Kobiet Bogiń związanych z naturą. Zamknęłam ten cykl jakimś trafem w 8 Mandalach przy czym 8 w tarocie to Siła ale ta, która jako kobieta porozumiewa się z Lwem ponad ludzkim rozumieniem swoistym językiem Miłości i Lew ze spokojem i ufnością poddaje się woli kobiety. Użyłam znalezionych płatków kwiatów na trawie i zerwałam kempkę dzikich kwiatków które ostały się na placu budowy wczoraj bo dziś już by rozjechali więc użyłam ich do mandali. Użyłam piór które miałam w domu… i użyłam porzeczek, bardzo dojrzałych .Tutaj wirują pióra i porzeczki takie dojrzałe że aż bordowe i płatki kwiatów i dzikie które by zginęły bezpowrotnie a tak jeszcze ich użyłam do mandali…

najpierw wirowałam w tańcu z piórami dookoła, mieszały się mieszały kobieta uległa i dzika i jak lustra dla siebie były. Pióra ułożyły się w pocałunek, w zjednoczenie gdzie obydwie kobiety uzupełniły się nawzajem w sercu i krążą po linii nieskończoności aby wspólną tworzyć rzeczywistość. I rozpuściły się w lekkości jak motyl przemieniając się w coś zupełnie nowego… gdzie uśmiechają się wzajemnie utulone miłością, każdy czakram nasycony pozytywną wibracją kobiecości mej własnej wznoszącej się się i wypełniającej mnie. Moja kobiecość ma swoje miejsce we mnie gdzie czuje się kochana i doceniana i gotowa kreatywnie się przejawiać.01.08.2013

SEN ( czerwiec 2015)  o Kocie: śniło mi się niedawno Kocię: Nigdy nie śniłam o kotach, zawsze bliższe były mi psy i one mi się śniły. Ale tym razem po prostu czułam się kotem, dosłownie kocią mamą. To nieprawdopodobne uczucie. I czułam jak jeden mały kotek pije mleczko. I jednocześnie byłam w kobiecym ciele i czułam się nieswojo dźwigając coś między nogami. Spojrzałam pod spódnicę a ta koci ogon zwisa ale jednocześnie zrozumiałam, że to penis- no byłam hermafordytą. Ale wokół mojego brzuszka owinięty był kot, „dachowiec” szary i tak patrzył ma mnie słodkimi oczami, przeszył mnie nimi do głębi. Skojarzyło i się to z boginią Bastet

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Obraz

„Oda do radości” z marca 2011 roku- w tym obrazie zawarłam energię Izydy, ona inspirowała mnie można by rzec. Jej energia była wspierająca na drodze przebudzania we mnie Kobiecości i do dziś odzwierciedla radość życia pełnego smaku, zmysłowości, wiedzy i mądrości kobiecej. Do tego mnie chciała doprowadzić, do przebudzenia prawdziwej istoty we mnie.

Oda do radości

Z końcem zimy tego roku  i początkiem wiosny kiedy podróżowałam w Sudety do rodziny na słupach przy drodze widziałam ogromne ilości Jastrzębi, Sokołów i temu podobnych skrzydlatych. Widziałam ich różne upierzenie i  wielkość  i czułam się jakby coś do mnie mówiły. Czułam napierająca świadomość we wnętrzu auta i w sobie i nie mogłam oderwać oczy od nich. Do dziś nie mogę zapomnieć tego, co czułam, co we mnie poruszyły te ptaki, szczególnie jeden siedzący w wielkich korzeniach drzewa. I odnoszę to też do obecności Izydy choć nie tylko. Ostatnio zrobiłam zdjęcie zdaje się Pustółki- sokoła.

Ptak leci, brązowy  075

hielogify egipskie, samolot czołg
ze świątyni Abydos

Sen o egipskich heroglifach w nowoczesnym wydaniu 🙂 :

Z całego snu pamiętam, że gdzie bym nie szła czułam czyjąś obecność. I widzę scenę, że wychodzę z domu i widzę naprzeciwko w oddali pojazd, jak motor ale taki piaskowy cały. I w którą stronę się poruszam to równolegle do mnie porusza się ten pojazd. Dokładniej ja stoję przed domem na ulicy, która biegnie przede mną od mojej lewej do prawej. Naprzeciwko odchodzi prostopadła uliczka, mniejsza, wąska pomiędzy wysokimi budynkami do następnej równoległej szerokiej. Tak mi się ten pojazd skojarzył z egipskimi obrazkami z piramid. Jak pokazują helikoptery z piramid, czy samoloty czy czołgi tak ja poczułam, że widzę taki motor w kolorze piasku i w kolorze piramidy tylko ożywiony i powiększony.”

Widać że Egipt to w moich snach spotkania z ich bogami Izydą i Bastet oraz Ra i Anubisem  ale też spotkania moje z piaskami pustyni i rzeką życia. Zapewne miało to służyć memu rozwojowi, odkryciu sensu życia i odnalezieniu paru odpowiedzi na swój temat w moim własnym stylu. Odczytywanie tych przekazów od duszy ze snów bywa niezłą zabawą i zagadką i pomaga w poszerzaniu wiedzy na własny temat. Zmieniając siebie zmieniam świat. Życzę każdemu wspaniałej przygody w odkrywaniu swego życia 🙂