Skryłam się

Wierszem kwitnące Ogrody Duszy

Skryłam się za słowami książki

Tej pierwszej z dzieciństwa i każdej następnej

Zanurzałam sięcała w tych światachżeby przetrwać

Czuć odrobinę ciepła i nadziei

W tej mojej zimnej pustyni życia

Gdzie żył strach i moja nicość i marzenia

Podążałam śladami przygód

Wyobrażając sobie że moje nogi

Przemierzają szlaki wraz z bohaterami

Wyobrażałam sobie tylko

Że tak doskonale radzę sobie z problemami

Że tak mi żyje sięmądrze i ciekawie się jak bohaterom

Że jestem taka odważna i zawsze bezpieczna, bardzo bezpieczna

Że jak oni zwytrwałością nie dam się złu

Pielęgnując szczerość i odwagę

Że zawsze będęwiedzieć co mówić lub jak się zachować

Że z każdejopresji wyjdę cało

Żeby nie widzieć własnego zagubienia

samotności i ran wciąż jątrzących się

Utkałam sieci iluzjiaby nie zwariować

Mającej mnie chronić przed bólem

Aj jakże marzyłam żeby takich przyjaciół mieć

Co to z nimi i dla nich można poświęcać się

Przygód bez liku mieć i wiarę, że…

View original post 345 słów więcej

Serce mówi… Przyjmuję pomoc

Wierszem kwitnące Ogrody Duszy

róża dzika jasna, słońce, promienie,  światło 151

Słucham wołania głosu

pełnego miłości z Twego serca

dlaczego jeszcze się opierasz?

Serce wyznaje- Potrzebujesz pomocy

więc wolna wola odpowiada: Przyjmuję pomoc,

bo samej mi już nie po drodze.

Serce mówi do dłoni

a one stają się serca prawdą w czynach.

Serce mówi do nóg

a one stają się serca drogą w prawdzie.

Serce mówi do ciała

a ono aż po komórkę staje się serca miłością.

Serce mówi do myśli

a one stają się jasną serca wiedzą.

Serce mówi do duszy

a ona staje się serca światłem.

Serce rozmawia z Duchem

a on staje przez serce Jednią z duszą i ciałem.

Przyjmuję pomoc

Ducha z ufnością

bo od tego zależy czyjeś życie.

Anilalah Eu-lalia 06.09.2015

płomyk z sercem na dłoni, obraz 8373

View original post

Nie wolno

Wierszem kwitnące Ogrody Duszy

Nie wolno

mówić

trzymaj usta zamknięte

ani słowa

bo będzie źle

tajemnic się nie ujawnia

I tak wżarło się to

milcz

że aż stopiło drogę

prawdy do światła

I jakże przez lata trzymało

w kleszczach

więzienia

umierały słowa nim zdążyły się wykluć

zalążki życia

tak emocje zepchnięte

zstruwały cząsteczki ciała i duszy

a prawda tęskniła za światłem

corusz zrywała się stęskniona

gotowa wydrapać sobie drzwi do życia

nigdy nie przestała, czekała

By serce ku niej zabiło żywiej

myśl przenikła przez blokady

Bym całą sobą wróciła się ku niej

W głąb ciemności

Wejrzała

złagodnością i czułością

przyjęła w siebie co tak przerażało

takie zapomniane bolesnetematy

przez lata zbyt straszne się stały

by je zobaczyć

Próbowałam po omacku

na różne sposoby,

Wszystko było drogą

A jednak wytrwałe zaglądanie

sprawiło że po troszkę

chodziłam coraz głębiej

Zanosiłam tam światełka

Raz za razem coraz więcej

jasności i miłości

I prawda

otulona ciepłym szeptem

Stawała…

View original post 62 słowa więcej

Lubię takie dni… kiedy chce się tworzyć

Wierszem kwitnące Ogrody Duszy

Lubię takie dni kiedy chce mi się tworzyć

Smakują jak chleb ze śmietaną i cukrem Zachwycają kolorami kwiatów

Tajemnicami lasu, jakbym była w podróży Takim wędrowcem który odkrywa nowe światy

Lubię takie dni, bo wtedy czuję, że mam skrzydła

Wieje w nie wiatr pełen możliwości

Sercem wybieram kierunek lotu

I skaczę w przestrzeń poddając się prądom powietrznym

Chce się wtedy żyć, być, istnieć

Tańcząc każdą chwilę

Wtańczać w każdy dzień swoją radość taką świeżą

Dawać światu kawałki siebie,

Kawałki prawdy, odczuć, przemyśleń,

Tego co przemienia mnie w mnie samą nieznaną też pełną tajemnic i odkryć

Lubię takie dni gdy w słowa nieporadnie czasem

Ubrać trudne emocje w to czego mnie nauczyły

Poddać się nurtowi który mnie zabiera w nieznane

Aby słowa wyrazić mogły swobodnie to czego inaczej nie potrafię

Może czasem oznacza to że jestem w innym stanie świadomości

27.01.2121

View original post

Jesienne spacery- wspomnienia

Długo nie zaglądałam tutaj, czas poświęciłam na dojście po chorobie, na wewnętrzne bycie ze sobą. W zasadzie nie planowałam tego, tak wyszło. Teraz powracam do zdjęć, do tych widoków i chwil w naturze, dzieląc z innymi tym, co spostrzegłam w czasie samotnych spacerów.

Jedno drzewko widziane w różnych stron, często tak przyglądam się temu, co mnie uwiera, wzorcom, starając się widzieć prawdę o sobie, widzieć jaki miał na mnie wpływ i jakie zachowania powoduje i jednak dostrzec w tym sens, bo wzorce często przysłaniają nasze wew. ukryte piękno. I tylko widząc wzorzec, czując związaną z tym emocję, zajrzeć głęboko w siebie, odnaleźć gotowość do zmiany. A wiadomo, zmiany toczą się swoim rytmem, więc cierpliwość to słowo, które często sobie potarzam, cierpliwość i akceptacja.

Blaszki mieniące się w słońcu przykuły moją uwagę, a w zbliżeniu zaintrygowały mnie cienie widoczne za blaszką jak za kurtyną w teatrze tajemnic, który daje wyobraźni inspirację do zabawy w odgadywanie kształtów, które wywołują również odczucia, a one wyfruwają wolne i szczęśliwe jak motyle na łąkę pełną wyobraźni.

Światło, jakże różne w zależności od pory dnia, wnosi radość i energię, są chwile gdy staje się wielkim wparciem. W zestawieniu z szarością otoczenia i barwą listków drzew, podbija kolor, mogłam chłonąc barwy na spokojnie, bo one są tylko małymi plamkami, w ja je chłonęłam i żaden nadmiar mnie nie rozpraszał, tańczyłam z nimi, czułam jak w każdej chwili mogę oderwać się od drzewa lecąc tam, gdzie poniesie mnie wiatr, pełna zgody na nowe życie. Fiolet jak filtr oczyszcza myśli, pomaga poukładać w sobie emocje, nabrać dystansu do spraw, które być może za mocno przytłaczają. A owoce krzewów jak dary natury dla ptaków są wskazówką, by w sobie też pielęgnować dobre słowa dla siebie, aby się nimi karmić w trudnym czasie, jak ptaki zimą. A głóg wyglądał bajecznie, akurat to drzewko czy krzew, wiosną również mnie zachwyciło, gdy w kwitnące kwiatuszki słońce się wplatało, takie to toczą się między nami rozmowy.

Żywica, pachnąca i piękna jak bursztyn, krople

I już listopad w lesie się pojawił

Listopad jeszcze trochę słoneczny…

… jeszcze kolory są, choć słoneczka jest dużo mniej, tym razem moje oczy przyciągały listki brzoskwiniowe i żółte brzozy

I kwiat, jeszcze kwitnie przy mojej ścieżce, zawsze mnie witał serdecznie, to taki barwny znacznik przekraczania granicy, odniesienie również do przekraczania tych wew. granic np. ograniczających myśli.

Październikowy las – bursztynowy

Bursztynowy las

Jesienne wędrówki, bursztynowy las a w nim kosmos, wszystko jest wewnątrz, cały wszechświat w jednym moim atomie, tyle możliwości, tylko wybrać trzeba tę najlepszą. W tym proszę nie raz mądrość duchową o wskazania, a różnie bywa z odpowiedziami, bo nie zawsze się je usłyszy, czy zrozumie, ale zawsze prośba niesie ulgę i zalążek rozwiązania sytuacji.

Las w październiku

Las bywa jak świątynia,

czasem są to katedry strzeliste, ciemne

zachęcające do przyjrzenia się sobie,

nabrania pokory wobec życia.

Czasem jest świetlistym kościołem

pełnym kolorowych witraży,

wnosi radość i nadzieję w sercu i myślach

a czasem jest małym kościółkiem

pełnym ciepłego światła i prostoty.

W każdym przybliżam się ku prawdzie

z nią przemierzając

ciemne doliny emocji i myśli

z lampą światła w sercu

natchnioną modlitwą lasu w we mnie. Ana 03.11.2020

W lesie odnajduję spokój ducha, wędruję sobie z kijkami ścieżkami, nadmiar emocji spada a galopujące myśli wyciszają się.. Ten las jest pełen lekkości i jasności, jeszcze zielenią się liście ale już żółcą i czerwienią.