Odnajdywanie Radości

Słowem kwitnąca Kraina Marzeń Serca

Odnajdywanie radości
jest jak sięganie ku gwieździe
We Wszechświecie z którego się składam
bardzo blisko jest Gwiazda
ta Jedyna w Sercu ukryta
jak radość niezbędna do życia
W prozie dnia ukryta bardzo głęboko
odnajdywana w prostocie gestów
smakuje jak ambrozja choć skromna
bardzo cicha a świeci jak gwiazda w piersi
Blask wypływa nie z czystości
lecz z brudu własną dłonią dotkniętego
trudu włożonego w oczyszczenie
serca by pojąć jego obecność
Każdemu kamieniowi na drodze
składam pokłon za naukę upadania
Bogu za pomoc w podnoszeniu
sobie za wytrwałość, za budowanie wiary
Małymi radościami stwarzać pogodę ducha
stałą, niezależną od aury życia
to droga, moje codzienne
odnajdywanie małych radości
Ana Anilalah 08.12.2017

filiżanka błekit gwiazdy

View original post

Reklamy

W barwach nocy gwiazdy i ocean granatu i fioletu

FB_IMG_1503733608523
z sieci

muzyka inspirująca… Most Emotional Music Ever: : „Nightsky” by Tracey Chattaway

W barwach nocy jest ciemność rozświetlona gwiazd blaskiem i barw niezwykłych… tylko taką nocą rad objawionych oczom duszy zachwycają szczególnie… jest czas pytań i czas ciszy będącej przestrzenią nieznanych jeszcze możliwości… i jest życie które się toczy w którym też jest moje serce… odpowiedzi wyłonią się we mnie, prawda stanie się a ja ją przyjmę… w ciszy serca usłyszę szept pełen miłości……. i pójdę swoją drogą dalej inna już choć ta sama jednak…

Im bardziej odzyskuję siebie tym bardziej zanurzam się w bezkres ciszy serca, gdzie znikają wszystkie zapędy umysłu… widzę je, ich ogrom i przyglądam się im jak lustrze oglądam siebie, dotykam… patrzę dalej, poza… i widzę przestrzeń pełną wolności. W tym jest magia niezwykła, dostrzegać to wszystko i czuć , że zasługuję na miłość w mym własnym sercu, pozwalać jej na wypełnianie siebie aż po brzegi w bezkresie ciszy serca.

obraz Kobieta w ocean, wod ,kosmos  8572
obraz własny, inspirowany grafiką z sieci

Kocham ten obraz, jest bliski memu sercu, malując marzyłam… marzenie się wypełnia w sposób w jaki nie marzyłam i to jest cud który zależy tylko ode mnie, od tej decyzji w sercu podjętej i gotowości by ją wypełniać.

Fotki własne w tej tonacji , niebieskości i fiolet

 

Aleja Siódmego Anioła… Czy wierzę w Anioły?

Zdjęcie użytkownika Ana Członka.

Parę dni temu otrzymałam książeczkę „Aleja Siódmego Anioła” jako nagrodę w konkursie „Czy wierzysz w Anioły…. Po przeczytaniu rozpłakałam się, gdyż pewne wątki dotykały mnie poruszając głęboko czułe struny duszy. Polecam i Dziękuję PrzeCzytajka.https://www.facebook.com/PrzeCzytajka/
W książce jest siódmy Anioł, Rozmarzony czy Rozmiłowany zaginiony… jego moc i tak działa a i on się znajduje dzięki dobrym sercom. Rozmarzony jak i mnie nazywano szczególnie w szkole, wciąż pozostaje rozmarzona. Dlatego polubiłam siódmego Anioła i bohaterów książki.
Oto mój komentarz:
„Czy wierzysz w Anioły i dlaczego? … bo było tak że nie wierzyłam w Boga ani Anioły i była ciemność w moim życiu… aż zaszłam w ciążę, bardzo bałam się mieć dzieci uważając że nie będę dobrą matką… lecz ciąża zmieniła wszystko, zmieniła mnie, poczułam że pragnę w coś wierzyć, wierzyć że coś mnie kocha bardziej, skoro mnie jest tak trudno siebie pokochać, tyle razy ratowały mi dosłownie życie, w ostatniej chwili, bosz jak ja się cieszę że żyję Pokochałam to dziecko w pod sercem noszone a wraz z nim otworzyłam się na Anioły, bo na Boga było mi trudniej, trudniej uwierzyć że mnie kocha. Przed porodem namalowałam pierwszego Anioła dla dziecka, żeby go chronił i nawet imię wybrałam Gabriel, nie wiedząc że on naprawdę opiekuje się dziećmi, nic nie wiedziałam o Aniołach, NIC, serce wiedziało, poczuło ich obecność, odebrało ich przesłanie. I oto Anioły podczas porodu, który miał być łatwy a stał się zagrażający życiu, one uratowały pierwszego syna, przeżył i żyje do dziś, nie wiem jak one to zrobiły ale zrobiły!. Anioły czuwały nad każdym porodem, trzeci był również zagrażający życiu i dlatego syn mam imię Nataniel( to imię usłyszałam w ciąży, głos powiedział te słowa a ja internecie sprawdziłam i znalazłam imię Nataniel). Anioły sprawiły że dziś kocham siebie, że nikt nie musi kochać mnie bardziej ode mnie, chyba że Bóg, a jego dzieci Anioły niosą pomoc, której subtelność nie pozwala czasem jej zauważyć czy docenić od razu, po latach owszem, wzrasta świadomość i potęga subtelności obecności Aniołów, które przybierają postać żywych ludzi nie raz i nie dwa. Moje dzieci Gabriel, Juliusz, Nataniel to takie Anioły, które przebudziły mnie do życia, uratowały mi życie, podobnie jak duszki przyrody. Anioły sprowadziły mnie na duchową ścieżkę rozwoju i czuwały nawet gdy ja nie wierzyłam w ich moc, po latach zrozumiałam i zobaczyłam ich opiekuńcze działania. Anioły otworzyły mnie na sztukę, maluję do dziś, tworzę różnymi sposobami, a Gabriel pomaga tworzyć słowem, pomaga artystom. To pomogło mi dojść do siebie, pokochać i nauczyło cieszyć się życiem. Oto potęga subtelnej działalności Aniołów
Teraz mogę dodać, że kiedy patrzę w lustro, widzę najlepszego Anioła dla siebie, który pokocha mnie jak nikt. 😇
Bądźmy dla siebie samych najcudowniejszymi Aniołami.😇

 

Czerń i biel

Czerń i biel niczym światło i cień, słońce i księżyc – takie przejście od zewnętrza do wnętrza, gdzie w lustrze wody przyglądam się sobie, własnym zachowaniom, słowom, wyobrażeniom, decyzjom, myślom… wnikam w czerń by odnaleźć jasną prawdę w tafli wody, przejrzeć wszelkie manipulacje, dojrzeć z odwagą w sercu jasne światełko prawdy… szukać odpowiedzi,dostrzegać sytuacje, gdzie samooszukiwałam siebie żyjąc w iluzji i jak trudno się z niej wyplątać… prawda boli czy inaczej prawda wyzwala a ból powodują emocje, gdy uświadamiam sobie prawdę, gdy się jej boję i przed nią bronię, takie kurczowe trzymanie boli a prawda daje szansę na wyzwolenie z okowów bólu, wzorców, niewłaściwych przekonań. Wiem to i próbuję nie uciekać a otwierać oczy, iść do przodu, nazywać rzeczy po imieniu i prosić Boga by pomógł mi zrozumieć niezrozumiałe, puszczać, być wdzięcznym Kochając przy tym siebie. Szczerość ze sobą jest podwaliną szczerości z innymi ludźmi, choć nie zawsze łatwo jest ją wypowiedzieć ani do niej przyznać.
Jesienny czas był dla mnie intensywnym przeżyciem, gdzie życie i śmierć szczególnie mocno zaznaczały swoją obecność w moim sercu i życiu. I mimo, że proces trwa, wiem, że to jest dobre, to są chwile, które pomagają mi uzdrowić relacje ze sobą samą dlatego je błogosławię. Jestem wdzięczna, że otrzymuję szansę na zmianę swojego życia, gdzie serce, dusza, ciało i Duch są Jednością, miłość wszystko scala a harmonia jest mostem porozumienia ze sobą samą. Każde zdarzenie jest odpowiedzią na moje modlitwy, szansą niosącą rozwiązania jeśli zaakceptuję, że po to one są.
Czerń i biel… ostatnio czytałam, że czarna materia jest niezbędna we wszechświecie, ponieważ jej siatki scalają świat, bez niej wszechświat nie istnieje i Ziemia też i ludzie i Ja sama. Czerń i biel, z czerni najwięcej braw można wyzwolić czyli życia, biel to już wypełnione istnienie, czysta wolna dusza od programów. Więc niech życie trwa.
Mój wiersz z sierpnia:
„Czerń i biel”
Kiedy słyszę bębny
Czuję bicie serca ziemi.
Bosymi stopami zmierzam
Przez niezmierzoną przestrzeń piasku
Moja dusza śpiewa z wiatrem pustki
Idąc przez wszystkie moje śmierci
Księżyc trwa niosąc swoje lekcje
Wiatr unosi szaty, rozwiewa włosy
Pod gwiazd niezmierzonych niebem
Przez ciemność ku światłu
Słońce wschodzi na tym samym niebie
Uznając wartość każdej śmierci
Rozbłyskującej światłem mądrości
Gdy uda się rozpoznać lekcję ciemności
Moja gwiazda tak pięknie świeci
Pośród najciemniejszych nocy
Pośród słonecznych dni
Biel i czerń zawsze razem
Słońce i księżyc zawsze razem
W tym jest wolność
aż po harmonii przepływ
Odnajduję spokój ducha
Z każdym krokiem niosącym pokój
Miłość rozkwita pod moim niebem
biel i czerń
Z nich tryskają barwy życia
Jestem wdzięczna
Mojemu słońcu i nocy ciemnej
Czuję bicie serca
Pełnego miłości

Jestem Tu

Spijam słońce z każdym łykiem napoju

filiżanka słońce księżyc

Staram się spijać słońce z każdym łykiem ciepłego napoju, gdy szarość, ponurość i chłód wokół. A energie dość ciężkie z mglistością snują się wyzwalając poszukiwanie ciepła i światła w środku swych przestrzeni. I ciepło w rozlane w sercu rozpływa się we mnie całej aż po brzegi i płynie dalej 🌞Ana

góry kosmos koloro

Gdy znajduję się na szczycie, zaglądam w głąb siebie, poszukując tam kosmosu, wtedy cokolwiek ujrzę oczami wokół mnie, to ujrzę piękno i prawdę mego serca i wiarę, wiarę w siebie. Ana Anilalah 4.11.2017

brzosy liśc czerw, jesień

Google zdjęcia zespoliły te dwa zdjęcia z przed roku, tyle w nich przesłania dla chwili obecnej… cudowna aleja brzóz, pełne czułości, wiotkie, kobiece drzewa, które wciąż proszą o dary dla Matki Ziemi a tym samym dla swej kobiecości. I czerwień liści młodego drzewa wyrastającego z ziemi… kiedyś brzoza obdarzyła mnie wizją obrazu, gdzie kobieta siedzi na ziemi, posyła żywą miłość ku sercu Ziemi i wyrastają z zielonej trawy czerwone kwiaty, tutaj liście. Miałam czas ze nie mogłam malować a jedynie korzystać ze swoich twórczych rzeczy, obrazów czy mandal z minerałami. Może nadejdzie czas tworzenia, bym mogła dokończyć obrazy i wymalować nowe. Na razie jestem pełna wdzięczności dla przyRody, dla znaków od Ducha, które mówią wtedy, kiedy jestem gotowa je usłyszeć.

 

 

 

Chwilami spokój znika

Słowem kwitnąca Kraina Marzeń Serca

Chwilami
spokój znika
Z głębin wypływa
nieujarzmiony
brak kontroli
Rozbija na kawałki
pyszny umysł
Jego iluzje pękają
niczym lód
gdy weń uderza
dziki gniew
nieutulony
Prawda drąży
ścieżki niełatwe
I tylko wiara
pomoże
po nich przejść
do krainy spokoju
Nim odejdę
w Sercu
w jego
dźwięcznej Ciszy
pragnę
zanurzona być
już zawsze
Żyjąc szczęśliwie
Wolna taka
Nie chwilami
Tylko
już Zawsze

Anetta Anilalah 22.10.2017

orzeł ptak kobieta blisko tuli

View original post

Ostrzyca, Polska Fudżijam w Krainie Wygasłych Wulkanów

Pogórze kaczawskie Ostrzyca 744

W wygasłym wulkanie nie ma już lawy gorącej, lecz jest pamięć o tej gorącej mocy w zastygłej skale. Może wulkan jest wygasły lecz jesienią zapala się ogeniem barw cudownej Polskiej złotej jesieni.

Ostrzyca

Ostrzyca, miejsce gdzie lubię powracać, mam ciągle niedosyt. Ostrzyca to wygasły wulkan a dokładniej komin wulkaniczny czyli neka, wulkaniczne wzniesienie w kształcie stożka, bardzo charakterystyczny kształt widoczny w całej okolicy wznosi się na 501 m. n.p.m. . Głównym budulcem jest bazanit, skała zbliżona do bazaltu, ma w sobie więcej oliwinu i skorupiaków. Droga była malownicza, już usłana liśćmi a na drzewach jeszcze tyle kolorowych piękności, przeważnie żółtych, złocistych, bursztynowych i zielonych, mniej czerwieni. Droga wiedzie pośród starych lip, drzew liściastych w tym buki, olsza, jesion, mało dębów, klon, żółtym szlakiem w górkę aż w pewnym momencie odbija się w lewo na schody, bazaltowe schody, jest ich ponad czterysta i wiją się pośród drzew porastających wzgórze i kamieni tworzących miejscami gołoborze bazaltowe, co jest unikatowe w Polsce. Gołoborze występuje na odsłoniętych niczym nie porośniętych miejscach oraz pośród drzew, a na szczycie występują Słupy bazaltowe. No i tego roku, już któryś raz z kolei spotykam Kruki, to specyficzny symbol, który dość mocno do mnie przemawia tego roku i jak zwykle są nieuchwytne dla mnie w aparacie. Sam szczyt stożka to ciekawe skałki, urokliwy punkt widokowy na Pogórze Kaczawskie, w dalszej perspektywie widać Karkonosze z najwyższym szczytem Śnieżką oraz Izery. Na szczycie Ostrzycy występują też słupy bazaltowe, bazanit budujący wzniesienie jest spękany tworzy regularne słupy, wzniesienie ma dość strome zbocza. Spotkałam latem na szczycie motyle i stada much, niestety nie było tam pazia królowej, może innym razem. Tym razem pełno latało nakrapianych biedronek 🙂 Jest tam zawsze dużo ludzi, bo miejsce jest znane, w końcu ogłoszone Polską Fudżijamą- Ostrą Górą. W zasięgu wzroku, tak na lewo, jest inna góra wulkaniczna- komin, blisko Złotoryi zwana Wilczą Górą czy Wilkołakiem, Wilczakiem… niestety to tylko część góry, reszta została rozebrana, cześć kruszywa jest w Warszawie użyta min. w Trasie Łazienkowskiej czy metrze. Pozostała mała część góry, jest tam rezerwat i róża bazaltowa, jeszcze jej nie widziałam, niestety nie wiem czy jeszcze istnieje bo firma wydobywająca kruszywo zabrania dostępu. Inną górką-kominem wygasłego wulkanu jest Grodziec, tam stoi zamek i nawet ma się nieźle jego zadbana część, odbywają się tam turnieje rycerskie, ładne miejsce, dawno tam nie byłam, warto odwiedzić. Grodziec jest widoczny z Ostrzycy jak się wespnie człowiek na sam szczyt. Naprawdę piękne widoki można oglądać, zachwycam się małymi wzgórzami, polami czy łąkami wkomponowanymi w całe Pogórze Kaczawskie… a reszta wyższej partii gór- Karkonoszy, niknie w oddali, widać pasma zamglone jak w bajce, mogłam sobie pomarzyć o Krasnalach i wędrujących Czarodziejach. Innym miejscem powulkanicznym są Czartowskie Skały czy Organy Myśliborskie, jest wzniesienie Radogost ( mam skojarzenia z Radagastem z Hobbita) też neka- komin wulkaniczny, tam pragnę się wybrać, bo teraz nie miałam czasu. Kiedyś bardzo ciągnęło mnie do Ślęży i Raduni, teraz przyciągają mnie wygasłe wulkany.

Na Ostrzycy byłam drugi raz, tym razem usiadłam sobie na szczycie, gdzie jest punkt widokowy na skałce, mimo dużej ilości ludzi starałam się wsłuchać w otoczenie, poczuć to miejsce całą sobą. Po jakimś czasie przeszłam z boku na słupy bazaltowe gdy turyści opuścili to miejsce, tam była zupełnie inna energia, poczułam się tak radośniej, może dzięki drzewom z liśćmi jak słońce? Wiał niesamowity wiatr, szumiały liście a ja odurzona powietrzem, słońcem, wędrówką i odczuciami tej góry chłonęłam z każdym oddechem jej magię. Może wulkan jest wygasły lecz jesienią zapala się ogień kolorami cudownej Polskiej złotej jesieni.

Malownicza droga na Ostrzycę zaczyna się od szlaku ze starymi mądrymi lipami a potem inne malownicze drzewa upiększają wędrówkę

A tu już wejście bazaltowymi schodami aż na sam szczyt i gołoborza bazaltowe- bloczki skalne

Na szczycie… mąż stoi na najwyższym punkcie, pod nim miejsce balkonik do oglądania, ja siedzę na przeciwko męża tyłem odwrócona, spoglądam na Pogórze Kaczawskie, pode mną wokół szczytu są dość strome zbocza

Widoki…

Z boku balkoniku jest skałka z bazaltowymi słupami, długo czekałam aż turyści zwolnią to miejsce, zachwyciłam się tym, że odkryłam piękne złociste drzewa, poczułam większy spokój wewnętrzny, dotknęłam głębiej ciszy w sobie i poczułam… W wygasłym wulkanie nie ma już lawy gorącej, lecz jest pamięć o tej gorącej mocy w zastygłej skale. Tak jakbym wchodziła w kontakt z innymi wulkanami na świecie i w sobie samej, to taka wewnętrzna praca nad tym miejscem, rozpoznaniem, poznaniem, opanowaniem tej potężnej energii w ciele i w duszy.

Biały tunel na zdjęciu i kolory, pewnie aparatowe wyskoki lecz… Nie widziałam tego, kiedy patrzyłam w drzewa, wyszło na komputerze dopiero, pewnie odblask światła. Lecz to miejsce mnie przyciągnęło szczególnie, podeszłam, robiłam zdjęcia sobie i już miałam odejść i nie mogłam… zachwyciły mnie liście… zielony rozkwitający kwiat dębinkowych liści z połyskiem a za nim złociste słoneczka klonowe podświetlane pięknie… moja chwila zapomnienia, wejścia od szerokiego spektrum widzenia ku wąskiej ścieżynce… to otworzyło na panoramę wewnętrznego postrzegania siebie same. Tak czuję tę moją chwilę

Z boku bazaltowych słupów, tam gdzie złote drzewa, poniżej nich jest bardzo ciche miejsce pośród niskich dębów i olszy

 

Moje pierwsze spotkanie z Ostrzycą

Rozmowa z wewnętrzną dziewczynką… bo kiedyś obiecałam.

widok płot rzerdzie dziecko dziew wieś

Kiedyś obiecałam małej dziewczynce że jej nie opuszczę i zawsze będę bronić i chronić… a jednak tyle razy zawiodłam w chwilach największej potrzeby, dziś to rozumiem i kocham się nadal.
Zrozumiałam po drodze: nie od świata oczekuj wszystkiego, oczekuj od swego serca otwartego chcącego okazać sobie żarliwą miłość, troskę i odwagę i ufność w dostrzeganiu prawdy o sobie, bycie ze sobą. W chwili największego lęku, obawy sięgać do wewnątrz bez odrzucenia jak od zarazy, dotykać serca zranionego niosąc kojący dotyk. Szczerze, bez względu na wszystko wierzyć w swoje możliwości, nieść wsparcie choćby nikt inny nie chciał bo liczy się by samemu chcieć najmocniej. Pomimo dostrzeganiu błędów kochać, bez oceny, zaniżania wartości, krytyki… szukać rozwiązań, rozpoznawać sens sytuacji. Słuchać odpowiedzi w ciszy serca i otwierać się na głos płynący z niego, dać się prowadzić wewnętrznej mądrości. Można się gubić, popełniać błędy, nie być sobą, chcieć zadowalać innych czy walczyć i buntować się… można pozwolić przepłynąć temu obserwując swoje emocje bez odrzucenia. Starać się rozpoznać skąd przyszły i co zawierają w sobie, może specjalne dary, które dotykając rany mimo że budzą ból niosą w jej głąb uwolnienie aż do uzdrowienia?

kobieta dziecko otulenie miłością świata
Być dla siebie jak rodzic, dbać, chronić, pomagać, pozwalać na błędy i na naukę płynącą z konsekwencji, być stanowczym czasem wymagającym bez nienawiści wobec siebie lecz pełnym spokoju, czułym i szczerym. Pozwolić na radość i zabawę, na uważność dla swoich potrzeb, uczuć, pragnień, przez chwilę codziennie rozmawiać ze sobą lub milczeć, być w relacji blisko swego serca. To wszystko i więcej dla siebie robić bez uciekania, porzucania, odrzucania, to już przestało istnieć, odwracać się w swoją stronę otulając to, kim jestem teraz, szanuję siebie. Uwielbiam tę barwną kobietę, którą stworzyłam wraz z całym jej bogactwem, z każdym dniem coraz mocniej cenię miłując. Liczy się każdy dzień spędzony tutaj, każda godzina w której jestem obecna dla siebie, liczy się każdy dzień pośród ludzi z którymi żyję, każda szansa którą sobie daję, każda czułość, każdy pocałunek w sercu złożony, każda chwila w której przyjmuję pomoc ducha a on przemawia, zawsze, można tego nie zauważać i można się odczuwać kiedy to się dzieje, wciąż się uczę i jestem szczęśliwa. Jest we mnie, tu go szukam bo wierzę że jest tutaj… jest też wszędzie wokół i przemawia przez innych ludzi, przez przyrodę, przez każde doświadczenie, przeze mnie też… tak normalnie, zwyczajnie to się dzieje, prosto tak i dlatego to takie piękne i trudne jednocześnie… dlatego warto docenić swoje życie uwalniając je od wszelkich więzów umysłu… wystarczy się nie poddawać a wciąż iść naprzód z ciekawością odkrywając swój świat i życie wokół, po prostu warto odkrywać siebie, spełniać marzenia, zajmować się się tym co lubię odkrywając wszelkie dary, jakie drzemią we wnętrzu czekając odkrycia. Proste mogą być, zwyczajne a niezwyczajne jednocześnie… a rozkwitają z pąków w najpiękniejsze kwiaty rozpościerając skrzydła do szczęśliwego lotu przez życie. Anetta Ana Anilalah 13.10.2017

Zdjęcia pochodzą z sieci, nie znam autorów

dziewczynka dziecko kolory bańki tęcz