Drzewa… przyjaciele

drzewo, Grimwald, lubków, ana  007
Grimwald i Ja

Grimawald…. Dąb – pomnik- niezwykłe drzewo i jego rodzina… Drzewo z blizną od pioruna, gdzie jest twarz a przynajmniej Uśmiech i kocham go za to.

Grimwald twarz uśmiech, drzewo
Uśmiech na bliźnie Grimwald

Kiedy stoję pod drzewem zawsze przytulam się do blizny, może dlatego że sama mam blizny na ciele, rany z dzieciństwa zszywane po różnych wypadkach. I tylko w tym miejscu jest możliwość bliskiego podejścia do drzewa. A gałąź rosnąca latem pięknie przysłania widok, jakby otulała, przygarniała, zachęcała do schronienia się i wyciszenia. A poznaliśmy się bliżej 19 listopada 2011 ( zdjęcie poniżej Grimwalda jest w tego okresu) , 19 to dzień moich urodzin, więc ma to dla mnie ogromne znaczenie. Dąb rośnie niedaleko domu rodzinnego męża, więc poznanie się z drzewem było jednoczesne z pogłębieniem świadomości, że przytulanie drzew ma wpływ na moje życie, że czasem otrzymuję dzięki nim wizję czy przesłanie. Gdzieś po drodze były inne drzewa, już w 2000 roku, lecz pobyt na Ślęży i tam moje spotkanie z pachnącą lipą w lipcu było przełomem.

Lipa na Ślęży, Lipa, drzewo
Lipa Macierz Ślęża
trzy brzosy siostry. słońce Las bródnowski 037
Brzozy trzy siostry
Ana buk drzewo Krucza Skała 795
Buk, na Kruczej Skale
wierzba, drzewo, woda Park Skaryszewski 038
Wierzba, łącząca rozmawiająca z wodą

Z Grimwaldem,  drzewo z blizną mam stały kontakt, gdy tylko przejdziemy ok.500 km do rodziny.

drzewo,rośliny,grimwald
Dąb pomnik, Grimwald, 2011

A tutaj zdjęcia z 2018 roku.. w szadzi

zima dąb drzewo grimwald 5117
Dąb pomnik, Grimwald, 2018

2018 rok, z oddali spojrzenie, latem jest bardzo zarośnięty teren wokół, jesienią i zimą najmniej… właśnie dziś spojrzałam że blizna wygląda jak oko, niesamowite bo wiąże się to z wizją, którą w 2011 roku zobaczyłam po przytuleniu do drzewa i próbuję właśnie ją oddać na obrazie.

 

 

I spod samego drzewa spojrzenie… to czas ciszy we mnie, śpiewu ptaszków- czasem zlecą na gałązki bliżej, szumu liści gdy jest wiatr, dotyku kory odczuwania obecności, odczuwania kontaktu z Ziemią- z życiem wokół i we mnie…

 

 

Grimwald w różnych odsłonach jesienno-zimowych… czego nauczył mnie ten dostojny Dąb?

Uczył mnie ciszy a w ciszy bycia ze sobą w samotności… bez wizji, bez słyszenia głosów, bez przesłań, bez ucieczek w fantazje… tylko cisza… odczuwanie obecności…odczuwanie życia… oddychanie życiem czyli miłością…

Przychodziłam do Grimwalda i nie tylko do niego, do innych przyjaciół Drzew też, i nic się działo, nic z tego co znałam. Zawsze podchodząc prosiłam czy mogę podejść, zaczerpnąć energii oraz przekazywałam od siebie dla drzewa i tylko tyle. Stałam i przemyśliwałam, gadałam do siebie albo płakałam, sama ze sobą. Odchodząc zawsze czułam wdzięczność i zastanawiałam się, czemu drzewa milczą? To był czas, gdy nic nie było jak kiedyś, czułam że coś bezpowrotnie się skończyło i byłam zwyczajnie nieszczęśliwa i nie umiałam nic z tym zrobić. Żyłam dalej zajmując się codziennymi sprawami, mijał miesiąc za miesiącem a każdy niósł coś nowego, pięknego oraz trudnego. I wtedy się zastanawiałam nad sobą i drzewami, czułam że coś mam sobie uświadomić.

I pomyślałam, kiedy umrę, przed Bogiem stanę naga i z tym, czego doświadczyłam, jak z tych doświadczeń się uczyłam, jak poszerzałam swoją świadomość kształtując osobowość, przemieniając swoje życie fizyczne i duchowe. Po śmierci nie zabiorę obrazów, wizji, wierszy, kamieni…. zabiorę tylko dary, które dał mi Bóg bym godnie i mądrze nimi dysponowała rozwijając je , ucząc się siebie, świata i jak mam żyć szczęśliwie. Nikt tego za mnie nie zrobi, nikt, tylko ja sama. I stojąc, najczęściej pod Grimwaldem Dębem albo siostrami Brzozami czy Dębem „podnoszącym” z lasu w Markach niby nic się nie działo a jednak… jednak, gdy odchodziłam w pewnym momencie czułam zawrót głowy, coś jakbym przenikała przez aurę drzewa, nasze aury się rozdzielały. To bardzo subtelne odczucie, na pewno świadczyło o naładowaniu energetycznym. Ale nie tylko to czuję, to bycie obecnym i uważnym pod drzewami było pracą na bardzo subtelnych poziomach, działo się poza umysłem- on nie kierował tymi sprawami więc nie mógł pamiętać, tylko serce czuło, ciało czuło, tutaj zachodziła wymiana. Ostatnio przyszło mi do głowy określenie- „odklejanie tysiąca lusterek”.  Na wdechu: Zrozumiałam, przyglądając się sobie oczami innych, że doświadczamy zarówno wzlotów jak i bolesnych upadków, nic nie jest trwałe bo zbyt łatwe cudze opinie burzą spokój, wzbudzają niepewność… to samo dotyczy własnych osądów, krytyki, sposobu myślenia i oceny. Wtedy jesteśmy bardzo daleko od siebie. Coś skończyło się bezpowrotnie a ja mogłam tylko uczyć się godzić z tym stanem rzeczy, na spokojnie z coraz większym zrozumieniem i miłością. Chodzi o zmianę drogi, o zmianę kierunku tak, by była to prawda płynąca z głębi Ducha a nie duszy, umysłu. To nie znaczy, że wszystko było złe, nie, taka była droga i była moją prawdą. Jednak teraz nastąpiły zmiany i potrzebowałam dużo czasu, by uświadomić sobie konieczność zmiany sposobu działania. Byłam uparta, mocno trzymałam tego, ci już mi nie służyło, pewnie wciąż coś tam wymaga dopracowania, wiadomo, nie ma, że od razu jestem bez „skazy” wolna. Jednak teraz jest zgoda na nowy kierunek życia, nie znam go do końca lecz wiem, że zaufanie Bogu i prowadzenie przez Ducha jest dla mnie jedyną słuszną drogą. I praca nad tą relacją jak i nad relacją ze sobą i światem z tej perspektywy jest zupełnie inna, dużo bardziej wymagająca wszak nikt tego nie opisał w książce, tworzę Księgę swego Życia sama, z pomocą ludzi, niewielu lecz są takie osoby, najważniejszy jest Duch,, nie poza mną. Przygotowanie mu domu w moim ciele i sercu i umyśle było długą drogą i chcę nią iść. To samo tyczy się codzienności, nie mogłam malować, pisać czy tworzyć cokolwiek i jest się tylko gospodynią domową. Więc o co chodzi?

Na bezdechu: O przestrzeń między mną a lusterkami… w niej nabieram dystansu, tego się uczę. I z wdechem wpuszczam świeżość w czystą przestrzeń, cichą i pokorną. Aby na bezdechu zintegrować wszystko w sobie i z wydechem zaczerpnąć odwagi spojrzenia na nowe lusterka… każde spojrzenie z duchem budzi wew. oko, za jedno lusterko jedno oczko mądrości się otwiera a serce raduje.

Grimwald jesienno-zimowy

 

 

Inny Dąb;

Dąb pomnik w Markach niedaleko Białołęki ( Wawa), by do niego dojść muszę przejść bagna, więc zapuszczam się tam w suchej porze, gdy drogi są „podsuszone”. Poznaliśmy się w 2016 roku dzięki spacerom z mężem, to bardzo ważne chwile w moim życiu. Dąb który kojarzy mi się z tym, by kierować się w górę, podnosić się w czymś… on też nic mi nie pokazał ani nie powiedział, dziwnie się czułam wtedy, trochę rozczarowana lecz wzmocniona, pełna energii gdyż czułam wymianę energii między nami, czułam zawroty głowy … lecz potem, kiedy o tym myślałam patrząc na zdjęcie, wspominając, pozwalałam napływać uczuciom wypełniającym mnie po brzegi. I z tych odczuć i przemyśleń, łączenia różnych spraw tak odbieram Dąb podnoszący na duchu 🙂

 

 

I powtórzę, że w zimie z szacunku nie pobieram energii od drzew, gdyż one jej potrzebują by przeżyć zimę. Zrzucając liście drzewa przechodzą w stan spoczynku, pozbawione „kosztownych” liści mają o wiele mniejsze zapotrzebowanie na wodę i pokarm a w pniach, gałęziach i korzeniach mają zgromadzone zapasy na zimę – cukry i tłuszcze. Dzięki nim przetrwają niskie temperatury i brak światła. Dlatego jeśli podchodzę do drzew zimą to tylko z intencją wdzięczności, wysyłam pozytywną energię tym potrzebującym… małe rzeczy, owoce dzikiej róży, różne grzyby, zielenie, beże traw, kamolki w wodzie małe szczególnie kwarce- wobec tego wszystkiego poczułam wdzięczność i wszystkie złe sny nabrały lepszego spojrzenia a te piękne znowu mogły cieszyć a i na duszy lżej i jaśniej.

 

Reklamy

Styczniowa inspiracja w pełni wilczego księżyca

FB_IMG_1506881555510

Inspiracja na piękny słoneczny styczeń i najbliższy czas to księżyc i muzyka a przez muzykę odkrywanie własnej melodii życia z nową nutą, bo muzyka trwa tylko wzbogacana jest co jakiś czas o nowe linie melodyczne, niczego nie ubywa, stare zyskuje nowe brzmienie a fałszywe nutki zanikają…. to Przemiana, nieustający proces nauki i wzbogacana się wew., samo życie …. Przemiana a z nią dalsze podążanie ku nowemu etapowi Przemiany, bo każda podróż zaczyna się pierwszego kroku, bo co działo się wewnątrz teraz płynie na zewnątrz i zaczyna się formowanie w materii zasilanych idei, przetrawionych tematów i uświadomionych. Krok pierwszy zrobiony, wytrwałość i samodyscyplina to klucze… a wraz z tym tematem jednym może pojawią się inne ale to w trakcie, nie za dużo na raz, wszystko w swoim tempie i rytmie 😘
Teraz muzycznie zapraszam, dobrze się słucha na dobrych słuchawkach i dobrej jakości parametrach odbiornika. U mnie muzyka lepiej brzmi przez komórkę niż laptop.

Yakuro, The Moon

Grudniowe leśne impresje i styczniowe inspiracje

zimowy krajobraz, rośliny puch szron , las Marki 1597

Spacer z kijkami z mężem, mąż dla towarzystwa i dla niego żaden wyczyn ale jest przy mnie i to się liczy, to bardzo dużo znaczy taka obecność. Piękne słońce, niespodzianka ze spotkania z gilami, odkrycie bobrów budujących żeremię na mojej ścieżce i mały cud- kwiatek wyrastający z mandali roślinnej.

kwiat zimowy biały, las Marki 1625
Grudniowy kwiatuszek z roślinnej mandali w lesie

Mały kwiatuszek rosnący w lesie, zielone liście tworzą piękna naturalną mandalę a same kwiatuszki maleńkie są jak cud. On nie był wymarzony on się stał niezależnie od wszystkiego.
Jest jak nadzieja, która rozpala światełko w sercu przynosząc siłę by iść dalej i nie przestawać szukać tego, co ożywia serce, duszę i nasze życie… budzi wiarę, która wypełniając serce daje nowe życie, umacnia w drodze i odkrywaniu swego szczęścia, poznawaniu tego, co istotne by godnie żyć, marzyć i tworzyć…. życie w którym Miłość może rozkwitać jak kwiaty na łąkach naszych serc a kolorowe motyle budzą zachwyt, na skrzydłach swych niosą przesłanie miłości, by pamiętać o miłości do siebie i przez jej pryzmat patrzeć na świat , gdyż łatwiej wtedy zauważyć i piękno i prawdę i wytrwać w tej miłości będąc otulonym miłością Ducha.

roślina ziel mandala, biały kwiat, las Marki 01626
Mandala Roślinna w lesie

Światło … gdyby nie było ciemności nie cieszyłabym się tak, gdy pojawia się więcej światła. 🌞💛  Doceniam… choć marzę wznieść się ponad skrajności i pozostawać stabilnie w spokoju ducha i wobec ciemności i światła, ponad dualnościami… i nie przestawać zachwycać się cudem życia, darem miłości, błogosławieństwem wyższej obecności.

krople wody, wrzos, słońce, kolor, las Marki 1634

Jezioro Bukówka

Głębokie wyciszenie , nastrój magii ale i nostalgii, rozmarzenia, refleksji, podążanie za uczuciami… słuchanie głosu który mówi na granicy świadomości snu i jawy wprost do serca, kojący i kochany, nic potem nie pamiętam, myślę tylko, że to mój własny głos, tyle że z przyszłości, bardziej „wiedzący”. Kocham ten głos, kocham siebie , szczególnie gdy jest tak wspierający w moim zagubieniu. Tak pisałam nocą tęskniąc za czymś, co mnie ukoi. I następnego dnia nagle przypomniałam sobie o wodzie i miałam możliwość udać się nad wodę.

Jezioro Bukówka (zbiornik zaporowy )  i kilka chwil pomiędzy tym co ciemne i jasne, woda działa na mnie uspokajająco – ten szum i lekko pofalowana tafla wody jak spokojne uspokojone emocje, gdy wnoszą się pozytywne uczucia i robi się coraz spokojniej we wnętrzu, zachwycam się takimi widokami … Góry dodają odwagi, ich cicha wielka obecność uczy pokory, szacunku i wiary- kocham obecność gór, tutaj czuję się szczęśliwa, wielka bo mogę kochać i choć taka mała gdy wierzę w coś większego niż ja czując przy tym szczęście… Kamienie jak przyjaciele cicho dodają otuch swoją obecnością, kiedyś małe kamyki były wielkimi górami- skałami, mają w sobie tyle pamięci, wiedzy, oddychają jak stwierdzili naukowcy, tylko baaardzo bardzo wolniuteńko… Drzewa różne, dziś białe brzozy jak białe mewy, zaspane takie, bo zima, więc z szacunku nie pobieram energii gdyż one jej potrzebują by przeżyć zimę. Zrzucając liście drzewa przechodzą w stan spoczynku, pozbawione „kosztownych” liści mają o wiele mniejsze zapotrzebowanie na wodę i pokarm a w pniach, gałęziach i korzeniach mają zgromadzone zapasy na zimę – cukry i tłuszcze. Dzięki nim przetrwają niskie temperatury i brak światła. Dlatego jeśli podchodzę do drzew zimą to tylko z intencją wdzięczności, wysyłam pozytywną energię tym potrzebującym… małe rzeczy, owoce dzikiej róży, różne grzyby, zielenie, beże traw, kamolki w wodzie małe szczególnie kwarce- wobec tego wszystkiego poczułam wdzięczność i wszystkie złe sny nabrały lepszego spojrzenia a te piękne znowu mogły cieszyć a i na duszy lżej i jaśniej.

Mandala twórczej energii, uwalniania motyli z materii.

Piękne zakończenie roku, gdy od teraz światła jest więcej, ten twórczy ogień pozwolił mi dokończyć pracę nad obrazem długo czekającym swego finału. Dzięki wspólnemu malowaniu z dziećmi otrzymałam przestrzeń do wymalowania, stwarzania obrazu dla kobiety w ramach wymiany barterowej. Jednak przez moje życie przetaczały się zmiany, które uniemożliwiały malowanie, to był czas na wyzwania życiowe, poddaniu się chaosowi, przejścia przez ten czas pracując ze sobą. Żeby malować potrzebowałam harmonii, która nastała z grudniem a energetycznego powera otrzymałam od dzieci z klasy synka a co jestem wdzięczna.
Niech światło rozpalone płonie, z nocy w dzień prowadzi ku nowym wyzwaniom, tym twórczym szczególnie.
Dziękuję Viki ( masuje pachnącymi olejkami) za cierpliwość i zrozumienie

❤ Mandala twórczej energii, uwalniania motyli z materii.
Jesteśmy tu jako na Ziemi świadomość, która mieszka w ciele czyli formy zagęszczonej do ciała, świat wokół też taki jest. I w pracy nad sobą, nad poszukiwaniem miłości w sobie i szczęścia możemy zwrócić się do ciała o drogę… w ciele pełnej komórek, w których jest wszystko zapisane, możemy dotrzeć do wielu spraw bolesnych, które czekają aby je uwolnić, przez ciało, przez materię, uzdrowić, dać miejsce by weszły nowe możliwości w puste miejsca czyniąc to z sercem- żeńską możliwością tworzenia, która kocha obecność męskiego wspierającego ramienia- myśli zasiewającej życie, które ona naradza do życia … możliwości które prowadzą do nauki jak żyć, jak radzić sobie z materią, jak być w tym wszystkim szczęśliwym ze sobą i światem. I jak ciężkość w materii przetwarzać z większą lekkością, czułością i zrozumieniem, że kształtujemy swoje życie w materii, bez uciekania od niej lecz życia w niej i kształtowania z duchową lekkością jak motyle. ❤
Obraz akryl, w centrum kula kryształu górskiego a kwiat wyrzeźbiony w szpachli. Pomarańczowe duże płatki też są ze szpachli stworzone. Dodatki pyłki świetliste czyli brokat.

Album mandala twórczej energii, uwalniania motyli z materii.jpg533

„Dotyk dźwięku

Słowem kwitnąca Kraina Marzeń Serca

Piękna muzyka, często jest inspiracją do pisania i nie tylko. 💜

„Dotyk dźwięku ”
Gdy serce nabrzmiałe od uczuć Przepływających jak rzeki
Wypełnione wieloma doznaniami
Pragnie ukojenia, chwili uwolnienia
I wtedy ku duszy i sercu
Napływają dźwięki muzyki
Trącają najczulsze struny
I serce poruszone do głębi
Uwalnia wszelkie odczucia
wraz ze łzami przepływają
Oczyszczające, ukochane
Serce już lżejsze pogodne
Z duszą wolną i lekką
W przestrzeni czystej
Miłością wypełnionej i nadzieją
Poddaje się muzyce
Całym ciałem wsłuchana
Oddaję się temu co niesie
Jak rzece z ufnością
W jej nurt zanurzona płynę
Za jej rytmem podążam, za tonem
Odbieram ciałem sercem duszą
Tę mowę dźwięków niezwykłą
W ciszy rozmawiam milcząc.
Ana Anilalah 10.12.2017

Future World Music Ascension

View original post

Refleksje… obietnice, wrażliwość…

dłonie podaj

Przyobiecuję sobie żadnych żartów ani poniżania siebie ni umniejszania … nawet jeśli pojawią się negatywy to popatrzę na nie z miłością i zrozumieniem, bo choć wzbudzają jeszcze burze emocji to wciąż uczą siebie, jak te słabości przekuwać w siłę, jak odmienić bieg myśli by pogodę niosły a burze straszne stawały się mniejsze aż znikną. Szanuję swoje emocje, uwalniam się od muszę, powinnam i wszystkich określeń pełnych braku godności…pozwalam emocjom wypłynąć i popłynąć, żadnego zatrzymywania. Kochać się w tym wszystkim jest dobrym uczuciem, słuchać ciała gdy niewygodnie bo ono tak bardzo chce pomagać gdy w złej jestem sytuacji wychodzić z niej z godnością i wdziękiem na własnych nogach i szacunkiem do siebie… pielęgnować swoją wrażliwość … choćby nikt inny nie rozumiał, siebie rozumieć jest warto się uczyć 08.12.2017

❤ Grudniowy poranek 13.12.2017, dziś przemówił do mnie niebem, poczułam że coś się zmieniło.
To Dobry Dzień a moje serce śpiewa dbaj o siebie jak umiesz, byle by szczerze, dbaj nawet jak Ci smutno… zgoda na smutek, łzy, zagubienie jest też dbaniem o siebie. To też okazywanie sobie miłości i odkrywanie jakim skarbem jesteśmy dla siebie, aż serce rośnie. Każdy taki dzień pomaga odczarować wszystkie smutne dni z przeszłości. Pogodnego dnia w każdym dniu życia.

dłonie serce róża

❤ Dbanie o swoją wrażliwość okazuje się ciekawą przygodą, to fajne uczucie szanować swoją wrażliwość, doceniać, czuć że zasługuję na to w pełni… to odczarowuje wszystko, co kiedyś robiłam świadomie i nieświadomie przeciw swej wrażliwości. Wrażliwość nie jest grzeczna ona bywa nieokiełznana, często można czuć się bezbronnym, zbyt otwartym, zaszokowanym lecz to nie czyni nas bezbronnymi lecz lęk i wyobrażenia a zaufanie nadaje moc temu piękny w nas. Dlatego swoją wrażliwość trzeba poznać, pozwolić jej istnieć i działać, nauczyć się na nowo z nią żyć, bo tylko kiedy jest wolna wibruje w najpiękniejszej tonacji. Niech moc serca będzie z Wami 💛💚💙💜 14.12.2017

 

Odnajdywanie Radości

Słowem kwitnąca Kraina Marzeń Serca

Odnajdywanie radości
jest jak sięganie ku gwieździe
We Wszechświecie z którego się składam
bardzo blisko jest Gwiazda
ta Jedyna w Sercu ukryta
jak radość niezbędna do życia
W prozie dnia ukryta bardzo głęboko
odnajdywana w prostocie gestów
smakuje jak ambrozja choć skromna
bardzo cicha a świeci jak gwiazda w piersi
Blask wypływa nie z czystości
lecz z brudu własną dłonią dotkniętego
trudu włożonego w oczyszczenie
serca by pojąć jego obecność
Każdemu kamieniowi na drodze
składam pokłon za naukę upadania
Bogu za pomoc w podnoszeniu
sobie za wytrwałość, za budowanie wiary
Małymi radościami stwarzać pogodę ducha
stałą, niezależną od aury życia
to droga, moje codzienne
odnajdywanie małych radości
Ana Anilalah 08.12.2017

filiżanka błekit gwiazdy

View original post

W barwach nocy gwiazdy i ocean granatu i fioletu

FB_IMG_1503733608523
z sieci

muzyka inspirująca… Most Emotional Music Ever: : „Nightsky” by Tracey Chattaway

W barwach nocy jest ciemność rozświetlona gwiazd blaskiem i barw niezwykłych… tylko taką nocą rad objawionych oczom duszy zachwycają szczególnie… jest czas pytań i czas ciszy będącej przestrzenią nieznanych jeszcze możliwości… i jest życie które się toczy w którym też jest moje serce… odpowiedzi wyłonią się we mnie, prawda stanie się a ja ją przyjmę… w ciszy serca usłyszę szept pełen miłości……. i pójdę swoją drogą dalej inna już choć ta sama jednak…

Im bardziej odzyskuję siebie tym bardziej zanurzam się w bezkres ciszy serca, gdzie znikają wszystkie zapędy umysłu… widzę je, ich ogrom i przyglądam się im jak lustrze oglądam siebie, dotykam… patrzę dalej, poza… i widzę przestrzeń pełną wolności. W tym jest magia niezwykła, dostrzegać to wszystko i czuć , że zasługuję na miłość w mym własnym sercu, pozwalać jej na wypełnianie siebie aż po brzegi w bezkresie ciszy serca.

obraz Kobieta w ocean, wod ,kosmos  8572
obraz własny, inspirowany grafiką z sieci

Kocham ten obraz, jest bliski memu sercu, malując marzyłam… marzenie się wypełnia w sposób w jaki nie marzyłam i to jest cud który zależy tylko ode mnie, od tej decyzji w sercu podjętej i gotowości by ją wypełniać.

Fotki własne w tej tonacji , niebieskości i fiolet

 

Aleja Siódmego Anioła… Czy wierzę w Anioły?

Zdjęcie użytkownika Ana Członka.

Parę dni temu otrzymałam książeczkę „Aleja Siódmego Anioła” jako nagrodę w konkursie „Czy wierzysz w Anioły…. Po przeczytaniu rozpłakałam się, gdyż pewne wątki dotykały mnie poruszając głęboko czułe struny duszy. Polecam i Dziękuję PrzeCzytajka.https://www.facebook.com/PrzeCzytajka/
W książce jest siódmy Anioł, Rozmarzony czy Rozmiłowany zaginiony… jego moc i tak działa a i on się znajduje dzięki dobrym sercom. Rozmarzony jak i mnie nazywano szczególnie w szkole, wciąż pozostaje rozmarzona. Dlatego polubiłam siódmego Anioła i bohaterów książki.
Oto mój komentarz:
„Czy wierzysz w Anioły i dlaczego? … bo było tak że nie wierzyłam w Boga ani Anioły i była ciemność w moim życiu… aż zaszłam w ciążę, bardzo bałam się mieć dzieci uważając że nie będę dobrą matką… lecz ciąża zmieniła wszystko, zmieniła mnie, poczułam że pragnę w coś wierzyć, wierzyć że coś mnie kocha bardziej, skoro mnie jest tak trudno siebie pokochać, tyle razy ratowały mi dosłownie życie, w ostatniej chwili, bosz jak ja się cieszę że żyję Pokochałam to dziecko w pod sercem noszone a wraz z nim otworzyłam się na Anioły, bo na Boga było mi trudniej, trudniej uwierzyć że mnie kocha. Przed porodem namalowałam pierwszego Anioła dla dziecka, żeby go chronił i nawet imię wybrałam Gabriel, nie wiedząc że on naprawdę opiekuje się dziećmi, nic nie wiedziałam o Aniołach, NIC, serce wiedziało, poczuło ich obecność, odebrało ich przesłanie. I oto Anioły podczas porodu, który miał być łatwy a stał się zagrażający życiu, one uratowały pierwszego syna, przeżył i żyje do dziś, nie wiem jak one to zrobiły ale zrobiły!. Anioły czuwały nad każdym porodem, trzeci był również zagrażający życiu i dlatego syn mam imię Nataniel( to imię usłyszałam w ciąży, głos powiedział te słowa a ja internecie sprawdziłam i znalazłam imię Nataniel). Anioły sprawiły że dziś kocham siebie, że nikt nie musi kochać mnie bardziej ode mnie, chyba że Bóg, a jego dzieci Anioły niosą pomoc, której subtelność nie pozwala czasem jej zauważyć czy docenić od razu, po latach owszem, wzrasta świadomość i potęga subtelności obecności Aniołów, które przybierają postać żywych ludzi nie raz i nie dwa. Moje dzieci Gabriel, Juliusz, Nataniel to takie Anioły, które przebudziły mnie do życia, uratowały mi życie, podobnie jak duszki przyrody. Anioły sprowadziły mnie na duchową ścieżkę rozwoju i czuwały nawet gdy ja nie wierzyłam w ich moc, po latach zrozumiałam i zobaczyłam ich opiekuńcze działania. Anioły otworzyły mnie na sztukę, maluję do dziś, tworzę różnymi sposobami, a Gabriel pomaga tworzyć słowem, pomaga artystom. To pomogło mi dojść do siebie, pokochać i nauczyło cieszyć się życiem. Oto potęga subtelnej działalności Aniołów
Teraz mogę dodać, że kiedy patrzę w lustro, widzę najlepszego Anioła dla siebie, który pokocha mnie jak nikt. 😇
Bądźmy dla siebie samych najcudowniejszymi Aniołami.😇