Malowanie na ceramice

Moje pierwsze malowanie od bardzo dawna… wyszłam z wprawy (malowanie hobbystyczne, nie wszystko umiem namalować, maluję jak umiem) a na kubkach czy miskach nie malowałam nigdy, to trudne jest… i będę próbować dalej. Bardzo moje dłonie były mało elastyczne, miałam obawy i odrętwienie lecz „idę dalej” odkrywać się w tworzeniu.

Mając 28 lat namalowałam pierwsze obrazy na szkle, to były Anioły, długo tworzyłam w ten sposób aż 10 lat później spróbowałam malować akrylami na płótnie i trwało to ładnych parę lat aż wszelkie tworzenie zanikło na długo. Każda z tych dróg tworzenia była piękna, niesamowicie pozytywnie wpłynęła na moje życie nawet czas „nie tworzenia”. Teraz poczułam, że chcę tworzyć na produktach codziennego użytku, kubeczkach, filiżaneczkach, talerzach czy misach. I wciąż pozostaję przy malowaniu akrylami na blejtramach choć nowe przede mną i temu poświecę swój czas. Mam nadzieję że rozwinę skrzydła. Każda przygoda czyli podróż, zaczyna się od pierwszego kroku więc otwieram się na pierwszy krok w nowe. Pierwszy kubeczek z muzyczną nutą.

Refleksje, podróże

Lubię wracać w góry, w rodzinne strony… patrzeć na widoki ale też wspominam stare drogi, którymi wyruszałam w świat. Tyle miałam marzeń o przygodach, nie martwiłam się złym światem i nie bałam. Czasem zastanawia mnie myśl czego szukałam, czego pragnęłam i jak poradziłam z tym, co mnie spotykało? Teraz wiem, jak to kształtowało moje losy i ile się przez lata zmieniło we mnie a ile zapomniałam, ile ukryłam przed sobą, a ile wciąż na mnie wpływa, nie zawsze pozytywnie, jeśli mogę to zmieniam swoje podejście do danej sytuacji, staram się zrozumieć. Wiele podróżowałam jeżdżąc do szkół, żyjąc w świecie poza domem, nie zauważając swej samotności, byłam dużo odważniejsza niż naprawdę sie czułam. Najczęściej wsiadałam do autobusów na krótkich trasach, zawsze kochałam podróże pociągami, szczególnie przez poniemieckie tunele, wysokie mosty… jedna z nich wiodła z Lubawki przez Wałbrzych do Kłodzka, czas dzieciństwa. Mogłam siedzieć i patrzeć godzinami na mijane krajobrazy milcząc, zajęta własnym żyjącym wew. światem marzeń oraz jeść chleb z masłem i serem, zagryzając pomidorem czy ogórkiem.
Ten most i te tory wywołały wspomnienia, bo tyle razy nimi wyruszałam w świat ku przygodzie. I ta Chmurka jak Miś z uszkami, powrót w czas dzieciństwa.

Rozkwitanie życia…motyle wiosenne

Moje wiosenne spotkania z motylami, w lesie najczęściej bo tam bywam na spacerach… już w lutym były to cytrynki, ale też najczęściej spotykam Rusałkę Pawik, przez cały rok, mam dużo ciepła dla tego motyla. Teraz poznałam bliżej biało pomarańczowego motylka Zorzynka Rzeżuchowca, piszą że pospolity lecz dla mnie radość z poznania nieznanego motylka. I piękny mały zielony Zieleńczyk Ostrężyniec, przepięknie wkomponowany w kwiaty, zachwycił mnie tak samo jak inne spotkane tego dnia cuda, w tym błękitny Modraszek. Nie mało zachwyciła mnie Rusałka Żałobnik, szczególnie kiedy wzbijała się aż po szczyt korny drzew -bez listnej jeszcze- co ułatwiło widoczność, a poza tym jest taki duży, że łatwo było go obserwować. I spotkałam jeszcze jednego motyle, którego nazwy nie poznałam, jeszcze nie 🙂

Rozkwitające życie… to czułam chodząc ścieżkami lasu, gdy czujesz jak życie staje się cenne gdy możesz je utracić. Nie jest dane, by je niszczyć lecz kochać choć nie uzależniać się od niego. Dzięki niemu można wypełnić to, po co się narodziliśmy, wypełnić życie Miłością, która nie ma granic. Stać się Miłością by naprawdę stać się człowiekiem.

Drzewko pełne światła, gdy podeszłam pełna bólu i ciemności poczułam jak zapala się we mnie blask piękna, rozjaśniając me serce czułością i nadzieją. Tutaj tańczyły motyle, wolne i lekkie.

Rozkwitanie… jeszcze kwietniowe cuda.

Piękne rosnące fioletowe fiołki i niebieskie cebulice rosyjskie to okruchy nieba, małe kosmiczne plamki w przestrzeni ziemi. Kwiecień to piękny czas intensywnego budzenia się życia, rozkwitania kwiatów na drzewach i ziemi i rozwijania się zielonych pączków liści… choć przed kwietniem rosną kwiaty, lecz są małymi zwiastunami wiosny jak przebiśniegi, śnieżyce, krokusy, sasanki, ciemierniki ale i wrzosiec, wawrzynek, oczar, zimokwiat wczesny… marzec dotyka słońcem, pierwszym ciepłem grzeje skórę i czekającą promieni słońca również duszę. Lecz kwiecień to energetyczne rozbudzanie życia w naturze, szczególnie korony kwitnących drzew wyglądają zjawiskowo ale w ogródkach i lesie również rozkwitają cudownymi barwami. Kwiaty dają nadzieję, pobudzają dobry nastrój i dodają energii.

Rozkwitanie… szafirki

Rozkwitanie… szafirki, okruszki nieba lub oceanu dźwięczne nutki w dzwoneczki zaklęte… trącają czule struny w duszy, mówiąc, że niebo nie jest tam- daleko, lecz tu- w sercu, tak blisko… że Miłość to przecież niebo, to Jedno, nie trzeba już tego rozdzielać. 23.4

Refleksje przy jałowcu. Cisza.

Być ciszą, z której wyłania się spokój i ład, wtedy chaos znika a umysł się wycisza, strach znika. Łatwiej poczuć, usłyszeć lub zobaczyć cel samego bycia ,sens swego istnienia. Każdy tę prawdę musi odkryć sam i zaakceptować, gdy nie okaże się tym, czego się oczekiwało, zachowując w sobie miłość wobec odkrytej prawdy.