Miesiąc: Listopad 2016

Album z nutką kobiecości

Mam jeszcze kilka swoich swoich albumów, wydrukowane własnymi siłami. Są w albumie moje obrazy okraszone własnymi wierszykami. Taki zbiór niewielki ale od serca, z miłością tworzony, moje kochane pierwsze dziecko. Mam nadzieję na więcej, by dzielić się z ludźmi tym, co dla mnie jest ważne, piękne i inspirujące. A to są obrazy, wiersze, zdjęcia, mandale.

Bursztynowy las

liscie-pomaranczowe-bursztynowy-las-04102

Słoneczny dzień, cały słoneczny dzień dał mi szansę na odwiedziny Lasu, w którym jest mój bursztynowy las. Do południa byłam w przestrzeniach łąk i w lesie dzikim  a parę dni wcześniej w lasku miejskim, gdzie Krąg spotkałam. Ten lasek miejski nie jest duży ale różnorodny. Tutaj mam swoje miejsca mocy, Miejsce Wiedźmy przy moczarach, Miejsce Brzozowych Sióstr przy wrzosach, Miejsce Polankowe czyli leśna polanka mała , Miejsce Kręgu z Krzaczorków i Miejsce Bursztynowe. To ostatnie miejsce, ten  Bursztynowy Las najpiękniej się prezentuje, gdy słońce opromienia go jesienią, bo wtedy liście tworzą niezwykłą aurę. Tym razem przybyłam w czasie zachodzącego słońca, jak zwykle patrzyłam i odczuwałam. Pomyślałam nawet, że skoro słoneczko już na czubkach koron drzew jest  tylko, nie zrobię zdjęć.

Ale z drugiej strony, czemu mam się nie zabawić chwilę aparatem i tym, co widzę. Rozpłomienione pomarańczem życie, tańcząca w koronach drzew radość, poczucie bliskości, ożywienia, witalności. Kobiecość tańcząca we mnie, rozpłomieniona w drzewach, tańcząca w liściach wirujących, szeleszcząca, rozbawiona i zachęcająca do zabawy, do płynięcia z życiem w każdym wieku, w każdym momencie życia. Jestem Wdzięczna Kobietom z mego Rodu, za wszystko, co otrzymałam od nich.One żyją we mnie, żyje ich siła i ich słabości. Te słabości są słabościami dopóki nie zrozumiem lekcji, nie rozpoznam tematu w sobie. Wtedy słabość zamieniam w siłę, buduję swoja moc. Kobiecość to szczególny temat w mym życiu, takie wybrałam ciało więc z poziomu kobiety doświadczam życia. Im bardziej kocham siebie jako kobietę tym bardziej doceniam męskość w sobie, tym mocniej czuję pojednanie tych tematów w sobie. Jakby nigdy nie było rozdzielenia.

I tak przeszłam od koron drzew do ziemi, gdzie zapalił się słoneczny blask na linii zachodzącego słońca. Wszystko zapłonęło ogniem, ogniem pomarańczu, ciepłym żółtym, złocieni… bursztynowe cudne barwy, miodowe ciepłe kolory, aż miło na sercu i w całym ciele 🙂

I tak też uzyskiwałam spokój ducha, stan ciszy w sercu bo bardzo mocno wypływały sprawy relacji, szczególnie z kobietami, uzdrawiała się linia kobieca mego rodu.

To trzecia część serii relfleksji i rozmyślań. Pierwsza w Leśnym Kręgu , Druga Słońce Rozpłomienia a trzecia w tutaj, w Bursztynowym lesie.

Drogowskazy:  słowa z Biblii.. „zmień przekleństwo z błogosławieństwo”… dla mnie każdy wybór dokonany z poziomu serca jest drogą ku własnemu błogosławieństwu. A bywa on czasem niezrozumiały dla innych. I wiem jedno, kiedy dokonuję wyboru, muszę wejść stan spokoju, inaczej prawda, którą ujrzę może mnie wytrącić w ocean emocji, wtedy nie ma wyboru, jest nadal walka. Stan spokoju, to stan kiedy patrzę z innego poziomu, miłość Bóg, Duch, pozwalają dostrzec w sobie i drugim człowieku coś więcej niż moje oczy i myśli, to poziom gdzie mogę odczuwać wiele wymiarów danej sytuacji… umysł jest wyłączony, emocje nie mają dostępu, ( to znaczy, czuję emocje, pozwalam im wypływać, przezywam żeby je poznać, żeby je nazwać, żeby wreszcie móc je puścić wolno a nie chować głęboko w cieniu. Lecz wewnątrz, bardzo głęboko we mnie, jest zaufanie że wszystko dzieje się w porządku, bo mimo emocji bardziej skupiam się na ich obserwowaniu i poznawaniu niż na tym, żeby mnie zalały doszczętnie zawładnęły a wtedy ślepo oddaje się odwetowi wobec raniących osób, wtedy jest walka. Poznanie emocji daje zrozumienie siebie, często też można dojść skąd się wzięły i wtedy je przyjąć, uzdrowić swoje rany ) jest stan spokoju, ciszy a w niej można dostrzec linie czasowe, wybory lub brak wyborów. Trudno to opisać, to nowy stan, nowe doświadczenie, będę je pielęgnować aby utrwalił się ten stan na stałe. Bo chodzi o to, że w sercu kiedy jest cisza może wybrzmieć dźwięk miłości, tej boskiej, to stan zero dla mnie… to stan gdy połączona z Duchem jestem pełną wibracją miłości. W stanie spokoju mam dostęp do najczystszego dźwięku, dźwięku miłości, harmonii a to jest stan zero. Każdy narząd w ciele ma swoją wibrację właściwą sobie. Kiedy jest dysharmonia bo jest nadmiar albo niedomiar w energetyce powstaje choroba w ciele, w danym narządzie. Powrót do zdrowia oznacza powrót do stanu zero danego narządu, do pracy we właściwej tonacji a ona daje odpowiedni dźwięk właściwy danemu narządowi. Wszystkie narządy razem grają w jednej orkiestrze muzykę wszechświata, razem tworzą coś pięknego.

Tak samo moje spotkania z ludźmi, z każdym człowiekiem dotykamy się aurami. Każdy z nas tworzy właściwy sobie dźwięk, wibrację i albo rezonujemy ze sobą albo wprost przeciwnie lub jesteśmy obojętni. Każdy dysonans we mnie wobec osoby oznacza, że potrzebuję w sobie odnaleźć właściwą wibrację. Bo emocje to też dźwięk, każde uczucie to dźwięk, każde słowo to dźwięk, każdy kolor to dźwięk itp. – Wibracje, boska matematyka. Kiedy jestem w stanie zero czyli w miłości, w jedności, w ciszy , kiedy czuję Boga, mogę też tak patrzeć na świat na ludzi mogąc zrezygnować z ludzkiego spojrzenia, oddając się Duchowi cała. Wtedy świat wygląda inaczej. I tak bym chciała być w tym stanie zawsze, ku temu zmierzam i w tej drodze chcę wytrwać. 

liscie-pomaranczowe-bursztynowy-las-04105

Mandala

Mandala kalcytowa, 10.10.2016
Ciepły kalcyt w barwie dojrzałego zboża otula wszelkie rany niczym ciepły plater miodu.Wokół tańczą promyczki żółtego słoneczka i chłodzące niebieskie płateczki na zielonych łąkach serca, tutaj w oazie spokoju odnajduję ciszę a w niej wibrację czystej miłości. 18.11 Ana Anilalah

mandal-kwiat-kalcyt-pomar-miner-fiol-zolty-778

Mandala jesienna w nietypowych kolorach

Mandala jesienna z barwami innymi niż zwykle…
właśnie te barwy fiolety, burgundy, borda, stały się dla mnie ważne w poprzednich jesieniach, to było odkrycie nowej palety barw… to było odkrycie części samej siebie. W ten sposób stało się jasne, że kiedy coś we mnie się otwiera, zmienia się moje widzenie świata a może nie zmienia a poszerza i pogłębia. 06.10.2016
Minerały: rubin, bawole oko, ametyst, cowelin ( metaliczy połysk kobaltu)

mandala-mineraly-kwiaty-fiolet-fuksja-braz-cyan-lawenda-rubin-20

Mandala jesienna słoneczna

Mandala jesienna, słoneczna i radosna.
Barwne liście mnie urzekły, zachwyciła mnie dziś przyroda, taką lekkość na duszy miałam i taki żar w sercu, by stworzyć coś pięknego… jak czułam tak tworzyłam, słońca czar wplotłam i Gai wspomnienie, żar lawy i czysty dotyk kryształu, zapach ziemi i roślin z wiatrem w powietrzu lecących… co widzę to tworzę, tworzę jak czuję i zawsze jest inaczej, już nie tak samo jak zawsze. 06.10.2016
Minerały: bawole oko, ametysty, koweliny, kryształ górski, mandarynkowa aura i angel aura po środku, andara czerwona i żółta i niebieska, kuliste agaty i karneol.

mandala-mineraly-jesien-pomara-zolty-cyan-aura-kryszt-bawole-oko-3562

Mandala jesienno-letnia

mandala-kwiat-kremowy-muszle-krysztal-kula-bordo-platki-03808

Mandala jesienno- letnia(16.10.2016)
Światło potrafi rozświetlić ciemność, ciemność nie potrafi rozświetlić ciemności, potrzebuje światła. Lecz obydwa dla siebie są ważne, wspòłistnieją. Kwiat który się złamał posłużył do mandali- rozświetla ją swoją barwą , muszelki z nad morza wkomponowały się w bordowy klimat jesieni, agaty połączyły mnie z ziemią, chryzokola z morzem i wodą oraz kosmosem a kamień księżycowy z księżycem i nocą. Kwiat rozświetla mandalę i muszelki a kryształy pomagają emanować wew. pięknem na zewnątrz. W centrum brązowego wnętrza kwiatu jest kryształowa kula.Kiedy padnie strumień światła rozświetli ją tęczowo.
Najmocniejszy blask to ten we własnym wnętrzu, o niego trzeba dbać i pielęgnować, oczyszczać jak umiemy najlepiej, rozniecać iskierkę swego światła. Wtedy pięknie się łączy z każdym światełkiem, które jest wokół, które spotykamy na zewnątrz swych dróg. Ana 17.10.2016

Minerały: Agaty kuliste, kamień księżycowy szaro-biały kula, chryzokola, kryształowa kula, kryształy górskie szpice

kwiat-kremowy-kula-krysztal-mineral-03811

Słońce rozpłomienia świat cały

drzewko-liscie-zolte-sloncem-plonace-jesien-las-4074

Niezwykły dzień

W sobotę odkryłam Leśny Krąg z krzaczorków i zapragnęłam żeby pojawiło się słońce, żebym bursztynowy las mogła wtedy odwiedzić. No i minęły trzy dni i stał się dzień ósmy listopad pełen słońca, cały dzień było słonecznie, ale to była radość!

O poranku zapragnęłam przestrzeni i odwiedziłam łąki i ugory za miastem, gdzie przestrzeni było dużo. W zasadzie nie robiłam nic specjalnego, stałam i patrzyłam, oddychałam. Ale nie mogłam się oprzeć rowerkowi i słońcu, musiałam wyciągnąć aparat.

rower-slonce-ana-04060

Refleksje : Każdego dnia wiele się dzieje u mnie, nie każdy dzień jest wesoły, czasem nachodzą mnie różne myśli i emocje dość ciężkie. Kiedy mogę włączam muzykę, ona potrafi mnie rozbroić z murów, stopić lód zamieniając go w łzy. Ostatni czas był bardzo pracowity, wiele w sobie musiałam zmienić, doświadczałam rozpuszczania jakiś wzorców, czasem było mi ciężko. Dlatego te deszczowe dni października tak  mnie smuciły, tęskniłam za słońcem bardzo. Więc patrzyłam w słońce, oddychałam przestrzenią żeby ją w sobie odnaleźć i żeby ją poczuli ludzie w kontakcie ze mną. Czasem właśnie o to chodzi, by zwrócić wolność i przestrzeń sobie by ją zwrócić innym. Czasem można pożegnać pewne wzorce związane z relacjami u siebie i nagle związki z ludźmi ulegają zmianie. Przechodziłam różne fazy w tym miesiącu z tym tematem, naprawdę chwilami serce mnie bolało, nerwobóle i ciśnienie skakało ( zawsze wtedy gdy czegoś nie przyjmuję do serca, ehhhh, czasem mam naprawdę wysokie ciśnienie, harmonia mi się marzy w tym) i krzyż bolał. Od jakiegoś czasu czułam, że energie przyśpieszają i ja czuję, że zwiększa się u mnie aktywność, więcej zadań do wykonania, więcej wyjścia do świata, więcej zaangażowania w jakieś sprawy- ufff chwilami miałam dość. Pomyślałam, że ten krzyż to też dotyczy podstawy, korzeni moich- uzdrawiają się sprawy rodowe i kontakty z ludźmi. Więc to, co mnie spotyka obecnie tak naprawdę dotyczy uzdrawiania przeszłości, już się skończył pewien etap w sobotę piękną słoneczną również – 12.11. Zrozumiałam, poczułam całą sobą, całym sercem i ciałem że czasem żegnając kogoś ze swojego otoczenia, nie mogę myśleć, że odrzucam kogoś, że ktoś to mi coś zrobił itp. Zrozumiałam, że kiedy przyznam, że dzięki komplikacjom w naszej relacji zyskałam coś cennego, to we mnie zrodzi się wdzięczność. Wdzięczność to coś więcej niż przepraszam, wybaczam, to wyjście poza dobro i zło… to zobaczenie w drugim człowieku siebie, to prawdziwe przyjęcie w siebie tego co raniło, rozpoznanie, uznanie tego, wyciągnięcie wniosków i mądrości, co rodzi spokój… po prostu masz spokój w sobie, żadnej walki, żalu, jest spokój i miłość. I to oznacza, że nikogo nie odrzucam, że nie osądzam wtedy a patrzę z miłością i zrozumieniem, nawet jeśli nie mogę być blisko. Bo dla tej osoby moja bliskość może sprawiać, że będzie sobie szkodzić. Więc rozstania wtedy bywają dla dobra drugiego człowieka, nie przecie niemu.  Powiem, chcę tak się czuć zawsze, niech mi będzie dane, będę się starać, bo nie każdą jeszcze tak odczułam. Właśnie zaczęłam tak robić.

I w tej przestrzeni zrobiłam zdjęcie słonka aż mnie coś odwróciło… zobaczyłam drzewo i na samym czubku ptaka, poczekał aż zdjęcie zrobię a zaraz potem zleciał, to sokół Pustułka, znam je, w tej okolicy już je spotkałam. Zbliżenia nie było ale za to jak pięknie na rozpostartych skrzydłach sfrunął nad łąki łagodnym majestatycznym lotem i tam zniknął. Zwiastun dobrego.

drzewo-ptak-postolka-niebo-04072

Zaglądnęłam do lasu, do dwóch. Przed południem tuż obok łąk do „dzikiego” a popołudniu zajechałam do Lasku „miejskiego” .

Spotkałam zachód słońca, chmury malujące niebo i księżyca połówkę na niebie oraz znak, skrzydła anielskie :

I cudnie rozpłomienione ogniem słońca liście i drzewa, prawdziwa magia… nie spodziewałam się takiej obfitości tego cudu.

Drzewa

Zapisz

Leśny krąg

las-krag-z-drzew-3977

Była sobie sobota, jeszcze taka jesienna wszak był to piąty listopad, gdy korzystając z bezdeszczowego dnia, rzuciłam wszystko i pojechałam do lasku. Moje myśli potrzebowały się wyciszyć a emocje ostygnąć więc stary mały las był dobra opcją. Liście pospadały z drzew zasłaniając utarte ścieżki, spacerowałam na nogach z rowerem u boku. W pewnej chwili zobaczyłam, że nie wiem gdzie jestem, tak byłam zamyślona. Brakowało mi słońca a niebo zasnute szarymi chmurami było takie ponure- przez prawie cały październik – dobrze że nie padał deszcz, później przyszedł, jak wróciłam do domu. Ten rok jest inny niż poprzednie, robię duuużo mniej zdjęć, tego dnia też nie nastawiałam się na super zdjęcia tylko na odpoczynek i wyciszenie w lesie.

I tym razem nauczyłam się pokory, że nie można być zbyt pewnym siebie, życie utrze noska, gdy tak myślę. Myślałam  że znam las dobrze a jednak przez chwilę nie wiedziałam gdzie jestem, gdy zniknęły ścieżki q kobiercem z liści. I nauczyłam się znowu, że czasem dobrze jest się zgubić, by się odnaleźć. I myślałam, że już mnie nic nie zaskoczy ale zaskoczyło.

paprocie-las-03987

W tym miejscu zagubienia zobaczyłam paprocie, no w lesie rosną zazwyczaj ale w tym lasku miejskim to niespotykana rzecz. Zachwyciłam się nimi i robiąc im zdjęcia przesuwałam się coraz dalej. Znalazłam grzybki, liście i……i krzaki czy drzewka ułożone w okrąg! Stałam zdziwiona i nie mogłam uwierzyć, że to prawda.las-krag-z-drzew-3977

Jestem w kręgu, natura sobie stworzyła koło a ja stałam sobie radośnie w jego środku. I cóż mogłam zrobić innego niż zamknąć oczy i odczuwać. Otworzyłam swoje serce i zaprosiłam Ducha w to miejsce, do tego kręgu, lasku, zwierząt i roślin, z wdzięcznością i dla dobra wszystkich czujących istot.I wtedy nad głową przeleciał samolot, jak zwiastun dobrych nowin, spełnienia marzeń, lekkości, wzniesienia… ostatnio przyniósł tak wiele dobrego.

Na koniec postanowiłam wrócić tu wiosną i latem, zobaczyć co za krzaczorki wyczarowały krąg. Zobaczę czy zapamiętałam znaki szczególne  żeby tu wrócić, bo jak obrosną listkami będą wyglądać inaczej a kręgu nie będzie widać.

samolot-nad-lasem-kregiem-03980

Potem pojechałam do bursztynowego zakątka lasu, ale już było zbyt ciemno by ujrzeć to piękno w pełnej klasie. Korony drzew bursztynowych na tle nieba. Trzy dni później w zachodzącym słońcu byłam tam i wkrótce pokażę zdjęcia.

korony-drzew-lasu-bursztynowego-4010

To doświadczenie z kręgiem było ze mną długo, nie miałam super objawień, miałam tylko uczucie, że wkrótce zrozumiem czym było dla mnie.

SEN

Przypomniał mi sen sprzed roku ale chyba na pewno dwóch lat. Gdy z ciemności, ze ścian, podłóg, sufitu czarnych jak smoła wyłaniały się lęki w postaci wilkołaków. Byłam w pozbawionym świateł domu, długim korytarzu. Ciekawe, we śnie się bałam ich, dopóki ich nie ujrzałam. Był tam szczur, ale nie był z tych strachów, obserwował, wskazał kierunek, jedząc coś z miski, gdzie dostrzegłam odblask światła więc tam uciekłam. (czasem trzeba naprawdę uważać na znaki tu szczur, bo w życiu te potrzebne, nie zawsze wyglądają pięknie, czasem są niemiłe ale są potrzebne a nie takie jak chcemy, więc trzeba być uważnym a nawet odważnym by posłuchać szeptu serca że to to ) Ciekawe jest dopiero dziś dla mnie to, że kiedy z ciemności formowały się lęki w postacie wilkołaków znikały czas i przestrzeń, ściany,podłogi, sufity, znikały pokoje i ściany domów… byłam pozbawiona realności, jakby znikły wszelkie granice tego świata, była nicość… tak się czuje umysł, gdy traci kontrolę ( znika ograniczenie, znikają bariery umysłu, przybliża się nieskończoność, wielowymiarowość wszechświata ). Obawiałam się wilkołaków wtedy, cofałam się zbierając przyjaciół- zwierzątka i ludzi chyba – do pokoju ze światłem. Było tam biurko i przestałam się cofać, nie było gdzie uciec, opierając się o biurko postanowiłam nie ruszyć się ani kroku dalej!. Tym bardziej, że był ze mną jeden z wilkołaków, czarny, piękny, duży. Kiedy wychodził że ściany zakrzyknęłam Arrar, czułam że to przyjaciel, postanowił mi pomóc ( oswoiłam lęk, otworzyłam się na niego a on działał już nie przeciwko mnie ale dla mnie, na moją korzyść dodając mocy a nie ujmując, gdy się oddaję lękowi tracę moc.). I przeniosłam się w miejsce zawieszone w przestrzeni w jasności. ( w przestrzeni serca, w polu miłości nie ma granic, jest tylko przestrzeń ). Stały tam krzesła ułożone w krąg taki z lekka elipsoidalny, były puste.  ( symbol krzeseł to zatrzymanie, zrozumienie siebie i zrozumienie że ważne jest odczuwanie wspólnoty sercem, odczuwanie nie osądza, nie ma wyobrażeń co do ludzi, ono odczuwa, trzeba otworzyć się na obecność innych istot) Tylko ja siedziałam na jednym z nich. I wilkołaki przeszły tu za mną, przestraszyłam się bardzo. Wtedy mój wilk zrobił mi psikusa. Wskoczył mi na kolana żeby mnie niby obronić, ale stał się malutki, słodki mały piesek mnie nie obroni!! I skoczył pierwszy czarny wilkołak a ja, o dziwo pełna spokoju wiedziałam już co zrobić. Podniosłam prawą rękę i dłonią dotknęłam zwierzaczka żeby z lekkością przerzucić go poza krąg, w światło. Zrozumiałam, że mój przyjaciel pokazał mi, że mogę sama zająć się swoimi lękami, bo mam taką moc.( ważne jest aby nie obwiniać innych lecz zobaczyć co dany lęk mówi do nas, w jaki sposób opowiada moją historię, z jakimi uczuciami i emocjami nas łączy w sobie, to rozpoznanie może być drogą do akceptacji że sami tworzymy lęki, że pochodzą też z rodu co znaczy że możemy je przyjąć do serca, zaakceptować te cienie, rozpoznać, uzdrowić, pozostać w wdzięczności bo to jest wolność ). Ten krąg krzeseł pomógł mi, mimo że nikogo nie widziałam, była tam obecność. Teraz wiem, co to za krąg, poznałam tych ludzi, krzesła już nie są puste. A sen stał się przesłaniem, które dziś rozumiem głębiej i szerzej,  gdyż stał się też przepowiednią, tego co się będzie działo, doświadczeń które przywiodą mnie do zrozumienia, rozpoznania snu przesłania, co próbowałam dziś oddać  choć to nie wszystko.

Przypomniało mi się, że kiedyś zapraszałam do serca ludzi, do kręgu. Było ognisko w jego środku i zapraszałam do niego, tych co kochałam, ludzi i istoty, zwierzęta.. oraz ludzi z którymi chciałam się dogadać, zapraszałam by ogrzali się ciepłem ognia. Takie tam proste medytacje wizualizacje. Wydawało się, że nie są ważne a jednak po latach czuję i widzę jak to było ważne. Im prostsze medytacje, wizualizacje tym lepsze i działają najlepiej. Teraz to wiem, widzę, czuję bardzo mocno. Bo ogień to ogień miłości, tej która pozwala zrozumieć tak wiele, pomaga wznieść ludzkie spojrzenie na ból, lęki i rozpacz na duchowy poziom, by z niego ogrzać i uzdrowić życie swoje, to zawsze ma być najpierwsze. Uzdrawiając siebie możemy pomóc innym.

Leśny krąg sprawił tak wiele… ale miałam stan, że nie miałam wizji, bo nie zawsze ważne jest widzenie obrazów czy słyszenie… ważne jest odczuwanie, ciszą otulenie, by wlało się światło we mnie, światło, czyli strumień informacji, które tylko serce odczyta. I cały ten czas dwóch tygodni było rozpakowawywaniem tego, na co się otworzyłam, przyjmowanie do świadomości i rozpoznawanie wiedzy dla mnie, dla rozwoju… tak żeby umysł zrozumiał i przyjął. I to wciąż trwa, dziś podzieliłam się pierwszymi odkryciami. Może okażą się inspiracją dla kogoś, przyniosą coś dobrego.

paprocie-krag-03957

Zapisz

Zapisz

Khazad Dum czyli Moria w innej odsłonie

Khazad Dum czyli Tolkienowska Moria. Takie mi przyszło rozpoznanie:
Moria to Przejście przez własne piekło przekonań, spotkanie z prawdą, z własnym najmroczniejszym cieniem nieświadomego – to często jak spotkanie ze śmiercią, którą nie łatwo zabić – trzeba ją przyjąć bez walki, przyjąć co niesie dla uzdrowienia. A jednak, która przebudza do życia ale w prawdzie … aby stało się świadomym życiem, tym życiem we własnej czystej szacie pełnym wew. Blasku. Warto to przejść, wyjść z własnego piekła, warto odnaleźć siebie do życia miłości, w szczęściu, w zrozumieniu i akceptacji. Warto❤

Pierwszy raz przeczytałam Tolkiena książkę gdy miałam 17 lat i pokochałam świat fantasy, zachwyciłam się tym odkryciem jakbym odnalazła skarb niezwykły, to bardzo mi pomogło w życiu, dało nadzieję i przywróciło marzenia. Trylogia o pierścieniu była tą pierwszą i pozostała najukochańsza. Wracałam do niej przez lata wciąż od nowa zanurzając się w podróży Hobbitòw przez świat i przygód, które dzielili z przyjaciółmi. Teraz powracam do książki z innej strony, dostrzegam w niej wiele pięknych przesłań, którymi podzielę się od czasu do czasu. Oczywiście to moje subiektywne odczucia więc nie każdy może się z tym zgodzić, że tak postrzegam świat.

Dzwoneczki

Dzwoneczki… kocham te kwiatuszki łąkowe i leśne, czule tulę do serca, wierzę że mieszkają w nich dzwoneczkowe wróżki :* . W tym roku mało wędrowałam ze względu na złamane nogę i rękę. Zrobiłam o wiele mniej zdjęć niż zwykle. A wszystko, jak się okazało, miało wyższy cel, jednym z nich było docenienie tego, co zrobiłam- wreszcie- przez korzystanie z dorobku. Stworzenie z tej bazy coś nowego, a bez ciągłej potrzeby wypraw po nowe. W tym niby jest zatrzymanie, może być cofanie się w przeszłość ale na tej bazie powstaje zupełnie coś nowego. Mam pomysły, potrzebują czasu do realizacji, więc czas jest mi dany. Dziękuję Duchowi i swemu sercu, za tak wiele nowych możliwości. ❤

fb_img_1478334467224 fb_img_1478334463623 fb_img_1478334459088